OBORNIKI. Gmina Oborniki postanowiła w końcu zająć się miejscem, które z definicji nie musi zachwycać, ale jednak od lat skutecznie straszyło bardziej niż powinno. Chodzi o kostnicę przy ulicy Garażowej, sąsiadującą z cmentarzem parafialnym – budynek, który od dawna wyglądał tak, jakby sam prosił o godny pochówek.
Zapowiedziany został kapitalny remont. Na początek – oświetlenie. Prawie 30 tysięcy złotych ma sprawić, że w kaplicy będzie jaśniej, co w tym miejscu brzmi jak zapowiedź metaforyczna, ale dotyczy jak najbardziej spraw przyziemnych: lamp, instalacji i kabli. Kostnica jest własnością gminy i jedynie użyczana parafii farnej na potrzeby ceremonii pogrzebowych, co oznacza jedno – każda śrubka, kabel i tynk obciążają budżet miasta, nie parafii.
– Ta kaplica brzydko wygląda – stwierdził publicznie burmistrz Tomasz Szrama. Wypowiedź ta przeszła już do lokalnego kanonu niedopowiedzeń, bo „brzydko” to określenie wyjątkowo łagodne. Budynek stoi bowiem w sąsiedztwie słynnych garaży przy Garażowej – obiektów, które od lat skutecznie konkurują o tytuł najbrzydszego fragmentu centrum Obornik. Poprzednie władze miasta wielokrotnie próbowały coś z nimi zrobić, rozmawiać, negocjować, przekonywać. Zawsze kończyło się to tak samo: protesty, oburzenie i brak efektów.
Historia garaży przy ulicy Kowanowskiej pokazuje zresztą, jak to w Obornikach bywa. Tamte udało się wyburzyć dopiero po pięciu latach starań, awantur i lokalnych dramatów. Wszystko to każe przypuszczać, że nikt specjalnie nie ma ochoty na kolejną wojnę z właścicielami „najbrzydszej części centrum”, która momentami wygląda raczej jak dekoracja do filmu o upadku cywilizacji niż fragment miasta powiatowego. W tym krajobrazie stoi właśnie kostnica – nieco mniej szpetna od garaży, ale tylko nieco.
Remont kaplicy ma więc sens nie tylko użytkowy, ale i symboliczny. W końcu pogrzeb to jedna z niewielu sytuacji, w których mieszkańcy mogą się tam spotkać, niezależnie od poglądów. Na razie jednak nawet po remoncie jednego problemu nie uda się ominąć – podczas uroczystości nadal trzeba będzie zamykać ulicę Garażową. To temat znany od lat, przerabiany przez kolejne władze, obudowany pomysłami, koncepcjami i wizualizacjami, z których żadna nie wyszła poza papier.
Kapitalny remont kostnicy zapowiadany jest więc jako krok w dobrą stronę, choć raczej mały i ostrożny. Najpierw światło, potem być może ściany, dach, otoczenie. Na razie nikt nie zapowiada rewolucji urbanistycznej ani estetycznego przewrotu w tej części miasta. Można odnieść wrażenie, że Oborniki zaczynają od poprawiania warunków tam, gdzie już naprawdę gorzej być nie mogło.
I może to nawet logiczne. W końcu to jedno z niewielu miejsc w mieście, gdzie wszyscy i tak kiedyś trafią. Wypadałoby więc, żeby wyglądało przynajmniej trochę godniej niż garaże obok. Nawet jeśli droga do tego będzie długa, a światło na razie zapali się tylko w kaplicy.























