OBORNIKI. Wiosna w Obornikach zapowiada się wyjątkowo dynamicznie. I nie chodzi tu bynajmniej o pierwsze przebiśniegi, tylko o zamknięcie przejazdu kolejowego na ul. Łukowskiej. PKP buduje drugi tor, firma PORR działa pełną parą, a kierowcy — cóż, oni będą działać w trybie „objazdowym”.
Od 30 marca do 16 kwietnia przejazd zostanie całkowicie zamknięty. To oznacza jedno: ruch w mieście zacznie przypominać wielkanocne zakupy w ostatniej chwili — niby wszyscy wiedzą, że będzie tłoczno, ale i tak każdy spróbuje „przemknąć jakoś bokiem”.
Objazdy oczywiście będą, zgodnie z zatwierdzonym projektem. A jak wiadomo, objazd objazdowi nierówny — jedne prowadzą tam, gdzie trzeba, inne prowadzą tam, gdzie kierowca zaczyna zastanawiać się nad sensem życia. Mieszkańcy mogą więc spodziewać się, że GPS będzie mówił częściej niż pasażer na tylnym siedzeniu.
Piesi mogą odetchnąć — dla nich zostawiono specjalny korytarz, więc przejście na drugą stronę torów nie będzie wymagało ani sprintu, ani modlitwy. Gorzej z pasażerami komunikacji miejskiej. Przystanek przy Łukowskiej zostaje tymczasowo wyłączony. Do tego czasu pozostaje liczyć na to, że autobusy nie zaczną bawić się w chowanego.
Władze proszą o ostrożność i stosowanie się do oznakowania. To ważne, bo w Obornikach kierowcy mają tendencję do testowania, czy „może jednak się zmieszczę”. Tym razem lepiej nie próbować — szlabany i koparki nie należą do najbardziej wyrozumiałych przeciwników.
Jedno jest pewne: przez najbliższe tygodnie cierpliwość mieszkańców zostanie wystawiona na próbę. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, po zakończeniu prac zyskamy sprawniejszą linię kolejową, a może nawet kilka nowych historii o tym, jak ktoś próbował objechać objazd.























