Strażackie podliczenie

PARKOWO.. Doroczne zebranie sprawozdawcze oddziału miejsko gminnego Ochotniczej Straży Pożarnej, jakie odbyło się w minioną sobotę w Parkowie, gościło marszałka Stefana Mikołajczaka, przewodniczącego Rady Miejskiej Rogoźna Romana Szuberskiego, komendanta PSP Witolda Brudnickiego oraz zastępcę komendanta wojewódzkiego PSP Jana Naramowicza.

Ten ostatni przywiózł do Parkowa list gratulacyjny od generała Kamińskiego. Po sprawozdaniu finansowym i przedstawieniu planu działalności na rok 2005, głos zabrał kapelan strażaków Wojciech Ren i zaproponował udział druhów w pielgrzymce do Częstochowy. Później po wspólnym obiedzie rozpoczęła się dyskusja.

Szef ratowników wodnych Zdzisław Jarecki nalegał, aby mówiąc o ratownictwie nie pomijając WOPR-u i jego roli w systemie ratowniczym. Zaproponował też wspólne ćwiczenia. Pomysł entuzjastycznie poparł st. brygadier J. Naramowicz obiecując dopilnować twego, by pomysł przerodził się w czyn.

Marian Łukasiewicz – prezes straży z Parkowa był zdania, że nie można szczędzić środków na wszelkie konkursy z zakresu działalności OSP dla młodzieży, której wciąż w straży jest zbyt mało.

Na propozycję kursów ratownictwa drogowego W. Brudnicki zaproponował na razie spotkania integrujące, by druhowie i ratownicy medyczni nie poznawali się li tylko podczas akcji na szosie. Do przyszłych kursów nawiązał też komendant Zieliński z OSP Rogoźno wnioskując, by wysyłać na nie osoby z co najmniej wykształceniem zawodowym. Prezes miejsko -gminnego zarządu OSP- Feliks Kaczmarek przypomniał o zbliżającym się terminie składania przez jednostki wniosków na nowy sprzęt. Jest na ten cel w budżecie gminy Rogoźna 45 tysięcy i trzeba je wykorzystać jak najlepiej.

Nie obeszło się też bez głosów krytycznych. Jacek Szcześniak z OSP Gościejewo miał żal o to, że do wypadków w ich wsi i okolicy przybywają druhowie z Rogoźna a ich się nie powiadamia. W jego ocenie straż z Rogoźna przybyła do jednego ze zdarzeń dopiero po 20 minutach, innym razem do drobnej stłuczki przyjechały aż trzy jednostki. W. Brudnicki obiecał to wyjaśnić dodając, że nikt nikogo nie foruje, lecz dyżurny mając wiedzę o kradzieżach, jakie dotknęły strażaków z Gościejewa, nie dysponuje ich z uwagi na brak sprzętu. Zarzut długiego dojazdu zdementował komendant Zieliński wyliczając, iż druhowie przybyli z Rogoźna po siedmiu minutach a nie po 20, bo po takim czasie mieli już rozstawione światła, czego koledzy z Gościejewa w ogóle nie mają.

Jak nam wyjaśnił druh Rafał Baszczyński z Rogoźna, gdy nie wiadomo o co chodzi w strażackich sporach, to zwykle znaczy, że chodzi o pieniądze. Strażacy ochotnicy z gminy Rogoźno należą do nielicznych, którzy za udział w akcjach pobierają pieniądze a tych wciąż jest do podziału za mało. Niemniej nie można przecenić pożytku, jaki za owe pieniądze płynie. Strażacy podsumowali rok miniony i zaplanowali przyszły a nasza redakcja życzy im jak najmniej pracy.

Podobne artykuły