Ponad 100 tysięcy w puszkach WOŚP

Ponad 100 tysięcy w puszkach WOŚP

OBORNIKI. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała w kraju po raz 29., zagrała też w Obornikach.

Tegoroczny finał był jednak zupełnie inny od poprzednich, a wszystko to za sprawą obostrzeń epidemicznych.

Wielkim dyrygentem był w tym roku znów dyrektor OOK Adam Krasicki, a najmłodsza obornicka radna Małgorzata Witek, jego prawą ręką, a może i trzecią, bo nie można w żaden sposób pominąć i podkreślić Emilki Narożyńskiej-Ruks, dobrego ducha Orkiestry, osoby wyjątkowo pracowitej i empatycznej. Centrum obsługi kolejny raz zostało usadowione w Obornickim Ośrodku Kultury.

Pogoda w ubiegłą niedziele była jak na zamówienie. To też przyjemniej było wolontariuszom spacerować z kolorowymi puszkami. Oborniczanie chętnie je wypełniali, choć nie mniej grosza wpadło na konto WOŚP drogą elektroniczną.

Organizatorzy przygotowali „Aktywny poranek” z licznymi atrakcjami. Wywiady i spotkania można było obserwować w specjalnym studio Kameralnej TV.

Poza studiem, w terenie dwoiła się i troiła Małgorzata Witek, wspierana przez młodzież z Młodzieżowej Rady Miejskiej, na którą można już liczyć od lat. Pani Małgorzata prowadziła liczne wywiady, w holu OOK współorganizowała stanowisko roweru treningowego, na którym każdy mógł kręcić kilometry w ramach akcji „Kilometry dla WOŚP”, a sponsor, jakim była obornicka firma DT Swiss, płacił hojnie po 10 złotych za każdy pokonany kilometr.

Chętnych nie brakowało, a wśród nich był i burmistrz Tomasz Szrama, który dojechał w niedzielny poranek specjalnie z Kiszewa, aby też „nakręcić” kilka dziesiątek. Około godziny 20 było już na liczniku ponad 220 km za ponad 2000 złotych, a kilometry kręcił też sam prezes DT Swiss.

Wraz z upływem czasu do Ośrodka przybywali kolejni wolontariusze, z pełnymi puszkami. Wśród nich byli wolontariusze z Obornik, jak i z podobornickich wsi. Pani z Uścikowa przyznała, że zebrała większość pieniędzy w swojej firmie. Z Ocieszyna przybyły dwie wolontariuszki. Kilka z Rożnowa. Z Kowanówka przywiozła puszkę z zawartością 902,46 złotych sołtys Karina Wojdanowicz, która dokręciła do tej kwoty jeszcze 20 złotych, zawzięcie pedałując na treningowym rowerze.

Wszystkie złotówki liczyły panie: Grażyna i Joanna Urbaniak, które zajmują się tym od ponad 20 lat, a wspierane miedzy innymi przez panie: Grażynę Surma, Emilkę Narożyńską-Ruks czy Alicję Nakoneczną, a bilon był liczony szybko i sprawnie, dzięki specjalnej maszynce wypożyczonej od obornickiej firmy Denar.

WOŚP wspierali w niedzielę jak zwykle strażacy. Mieszkańcy osiedla śledzili przejazd w szyku bojowym siedmiu wozów strażackich, a nie były to wszystkie siły strażackie.

Wolontariusze zbierali pieniądze na zakup sprzętu dla laryngologii i otolaryngologii oraz diagnostyki głowy u dzieci, a warto wiedzieć, że w obornickim szpitalu wiele sprzętów jest oznaczone serduszkami WOŚP.
Grały więc szkoły, nieco w tym roku w cieniu z powodu pandemii, a były to Szkoła Podstawowa nr 4, bardzo zaangażowana Szkoła Johna Deweya w Obornikach, Liceum Ogólnokształcące, Zespół Szkół w Obrzycku, który od lat współpracuje z obornickim sztabem, Szkoła Podstawowa nr 3, gdzie latami Zygmunta Dyczkowski miał swój sztab, Szkoła Podstawowa nr 2, Szkoła w Maniewie i Rożnowie, a w tej ostatniej kwestowano już od piątku i zebrano ponad 12 tysięcy złotych.

Była też szkoła Podstawowa w Objezierzu ze sztabem w Wiejskim Domu Kultury oraz szkoła w Kiszewie, gdzie wraz z druhami z lokalnej OSP rozpalono ogromne ognisko, potem malowano auto, które podpalono i zaraz sprawnie ugaszono ku radości widowni. W tym gronie nie mogło zabraknąć Zespołu Szkół Specjalnych w Kowanówku, a byli też wolontariusze z Suchego Lasu i Biedruska.

Gdy słońce przekroczyło południe, swą działalność rozpoczęło kolejny raz studio Kameralnej TV z programem pełnym muzyki, opowieści i filmików, a prowadzącym był Adam Krasicki wraz z niestrudzoną Emilką Ruks.
W tle niezastąpiony Jakub Dyczkowski wraz z Kajetanem Ruks prowadzali wirtualne licytacje.

Każdy chętny mógł wysłuchać i obejrzeć „Piosenki z serduszkiem” śpiewane przez obornickich artystów, z których najmłodszą gwiazdą była bez wątpienia śpiewająca ostatnią piosenkę Martynka Pyssa i nieco starszymi panowie Marcin Samolczyk i Lech Faron.
Oprócz tego można było spotkać muzyczny set – Goatie aka Koza, prezentację warsztatów tanecznych Pauliny Kroczak, czy warsztaty Ukulele i zespół Taldeo.

Gośćmi specjalnymi w studio byli poseł Krzysztof Paszyk, dyrektor Biblioteki Publicznej Mateusz Klepka i oczywiście burmistrz Tomasz Szrama – z pozdrowieniami od swego zastępcy Piotra Woszczyka, w tym roku wyjątkowo nieobecnego podczas finału Orkiestry. W programie był też reportaż z obornickiego szpitala, dzieło Emilki Ruks i wiele, wiele innych. Było muzycznie, kolorowo i dynamicznie.

Nie brakowało harcerzy oraz licytacji. Fantów do wylicytowania nie brakowało, wśród nich ciekawszym był zestaw specjalny Tomasza Szramy z kalendarzem, zeszytami historycznymi, albumami o Obornikach, pięknym kompletem pióra i długopisu oraz dedykacjami obornickich burmistrzów. Cena wywoławcza 50 złotych szybko dotarła do 550 złotych, zaproponowana przez jak zawsze w takim przypadku ofiarną Virginię Zglinicką z Łukowa.

Ona też wylicytowała piękny tort, a jej małżonek Tomasz kolejny za 550 złotych. Przez ostatnie lata państwo Zgliniccy dołożyli do puszek WOŚP grube tysiące złotych. Nie tylko licytowali, ale też fundowali, bowiem sami postanowili przekazać na licytacje piękne złote serduszko wylicytowane rok, czy dwa lata temu.

Osób ofiarnych było znacznie więcej i krótko po godzinie 20 było już w puszkach 102 757,90 złotych i wciąż przybywało. Państwo Maja i Tomek Łabuzińscy przekazali do zlicytowania, jak to powiedział Jakub Dyczkowski: 40% radości zapakowane w ładną skrzynkę wywoławczo za jedyne 250 złotych. Przedmiot docelowo uzyskał za sprawą tajemniczego pana Tomka 2 222 złote i to także nie wszystko, bo kolejne pieniążki nadal spływają. Dla porównania w roku ubiegłym, w czasie przed pandemią WOŚP zebrała w Obornikach kwotę 145 659,79 złotych, więc nieco do niej w tym ciężkim roku brakuje.

Trudno na niewielkiej stronicy napisać o wszystkich, którzy się do tegorocznej zbiórki przyczynili. Nie można jednak nie wspomnieć jednej z osób, to Zygmunt Dyczkowski, którego syn Jakub pozdrowił z anteny i powiedział, że to tata zaszczepił w nim tę energię dla WOŚP.

Podobne artykuły