Otwarcie Centrum Wsparcia Rabbuni

Otwarcie Centrum Wsparcia Rabbuni

OBORNIKI. Cokolwiek by tu powiedzieć o prezes Grażynie Stachowiak, to będzie niepełne, płaskie i nie odda w pełni jej wyjątkowej aktywności. Grażyna Stachowiak jest bez wątpienia matką takich wspaniałych inicjatyw jak Stowarzyszenie Wspólnoty Wolontariuszy Hospicyjnych „Ludzki Gest”, Spółdzielnia Socjalna „Uciec Dystrofii”, czy ostatniego jej dziecka, jakim jest kontynuacja tej ostatniej formy pomocy, Centrum Wsparcia Rabbuni.
Czego dokonała i dokonuje wyliczyć niełatwo. Jej wielką zaletą jest wyjątkowy i wręcz niespotykany magnetyzm. Grażyna Stachowiak ma ogromny dar przyciągania do siebie ludzi. W minioną środę było otwarcie Centrum Rabbuni, podczas którego pani Grażyna odczytała listę osób „przyciągniętych” i była to lista bardzo, bardzo długa.
Do salki św. Faustyny przy parafii Miłosierdzia Bożego przybyła część tych, którzy przyczynili się do powstania miejsca pracy dla tych, którzy jej bardzo potrzebowali jako swoistej terapii.
Grażyna Stachowiak pięknie wszystkich witając powiedziała: Powstanie Rabbuni jest darem ogromnych pokładów dobra. Witała, zaczynając od gospodarza tego miejsca ks. Zbigniewa Urnego, który oddał w jej władanie znaczną część przykościelnego terenu i wiele różnych pomieszczeń. Potem dziękowała burmistrzowi Tomaszowi Szramie za ogromną życzliwość i niekończące się wsparcie. Podobne powitanie z podziękowaniami usłyszał wiceburmistrz Piotr Woszczyk. Z nie mniejszą dozą sympatii pani Grażyna witała starostę Zofię Kotecką i jej zastępcę Waldemara Cyranka, a także posła Krzysztofa Paszyka. Najserdeczniej zaś zwróciła się do Barbary Sadowskiej, córki śp. Tomasza Sadowskiego, twórcy poznańskiej „Barki”, swojej inspiratorki, przyjaciółki i guru wspierania tych najbardziej potrzebujących. Annie Świderskiej pokłoniła się za wsparcie projektowe inwestycji. a państwu Kosmowskim dziękowała za wykonawstwo. Takich osób wymieniła wiele. Większość z nich była obecna w Sali, część nie dotarła zajęta pracą. Wszyscy oni wspierali budowę pomieszczeń Spółdzielni i Centrum, często bezinteresownie lub zaledwie po kosztach. Do kogokolwiek się zwracała zawsze uzyskiwała pomoc i wsparcie. Ilekroć prosiła o cokolwiek nigdy nie spotkała się z odmową. Zapewne dlatego, że cel był zawsze piękny, a trochę dlatego, że tak już jest, iż na ziemi obornickiej Grażynie Stachowiak się nie odmawia.
Powstał budynek, został wyposażony i stał się miejscem pracy i rehabilitacji dla tych, których życie potraktowało gorzej niż innych, a czasem wręcz okrutnie. By w możliwie najkrótszy sposób opowiedzieć o Rabbuni, wystarczy wspomnieć o montującym tam anteny telewizyjne Tomaszu Wróblewskim, który powiedział niegdyś: Bardzo dziękuję, że mogę pracować. To zdanie powtarza ilekroć wita się z panią Grażyną. W dniu otwarcia znów je wypowiedział, okraszając swe słowa szerokim i szczerym uśmiechem. Jeżeli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy warto tworzyć takie miejsca, zaprawne się co do tego upewnił.
Żadnych wątpliwości nie miał z pewnością Piotr Woszczyk, gratulując Grażynie Stachowiak zakończenia kolejnej inwestycji. Powiedział, wręczając bukiet kwiatów: Zrobiła pani coś z niczego. Jest to już kolejne pani dzieło. Dała pani ludziom swoją najlepszą cząstkę. Kwiaty wręczył jej także Waldemar Cyranek, dodając słowa: Jest pani dobrym człowiekiem.
W Rabbuni pracują osoby, dla których zwykle pracy na rynku nie ma. Pracują we własnym tempie, z wielkim oddaniem, wykonują gadżety pamiątkowe, upominkowe czy okolicznościowe, które można w Centrum Wsparcia zamówić. Warto zapisać w przyszłych annałach spółdzielni, że jej pierwszym klientem był Jakub Przybysz, który na zlecenie starosty Zofii Koteckiej zamówił dla starostwa gadżety pamiątkowe. Nim je otrzymał, nauczył uczestników grupy wsparcia, jak je technicznie dobrze wykonać.
Uczestnicy spędzają w Rabbuni cały wolny czas i uczą się nowych umiejętności. Rabbuni – to znane z Biblii sympatyczne określenie nauczyciela, mistrza, mistrzunia lub przewodnika.
Obok sali do pracy są doskonale wyposażone pomieszczenia do rehabilitacji. Można w nich skorzystać z krioterapii miejscowej ciekłym azotem, laseroterapii, elektroterapii, magnetoterapii, wodolecznictwa wirówką kończyn dolnych, światłolecznictwa, terapii ultradźwiękami i innych zabiegów usprawniających. Wszystko to służy dorosłym, ale i część sprzętu też dzieciom. Zabiegi wykonują fachowcy, może z nich korzystać każdy, a ceny proponowane osobom z zewnątrz są niewielkie, bo choć Centrum owszem zarabia, bo zarabiać na siebie musi, to nie jest nastawione na wielki zysk, a raczej na wspieranie i niesienie pomocy.
Grażyna Stachowiak jeszcze nie zakończyła swej misji. Ksiądz Zbyszek zastanawia się, ile mu na koniec parafii zostanie, bo aktywność pani Grażyny jest przeogromna. Jak sam wspominał: Nawet podczas mszy nie odrywa się od telefonu, a ten często dzwoni. Wobec tego co pewien czas unosi tylko oczy ku górze i szepcze, “Panie Jezu przepraszam na chwilę, ale mam ważny telefon”.
Takich anegdot ksiądz proboszcz miał wiele, a wszystkie z ogromną dozą sympatii. Grażyna Stachowiak dziękowała także i jemu, dziękowała wszystkim, a wszyscy dziękowali jej. Szczególnie wzruszające były podziękowania jej podopiecznych, którzy nie kryli tego, ile jej zawdzięczają. Były uściski i uśmiechy.
Ten tekst miał być o otwarciu Centrum Wsparcia Rabbuni, a stał się tekstem o pani Grażynie. Nic w tym dziwnego, bo przecież gdyby nie Grażyna Stachowiak nie byłoby centrum Rabbuni. To właśnie dzięki takim osobom jak ona i podobnym jak jej dziełom ten świat jest odrobinę lepszy.

Podobne artykuły