Mistrzostwa motorowodne z bukietem dodatkowych atrakcji

Mistrzostwa motorowodne z bukietem dodatkowych atrakcji

ROGOŹNO. Wzorem roku minionego Rogoźno stało się na trzy dni, z minionym weekendem łącznie, stolicą sportów motorowodnych. Na jeziorze Rogoźno odbyły się Motorowodne Mistrzostwa Europy F125, rozegrane jako Memoriał Bolesława Niklewskiego. Motorowodne Mistrzostwa Europy OST 400 rozegrane jako III Memoriał im. Czesława Janusa oraz III Eliminacje Motorowodnych Mistrzostw Polski w klasach: GT-30; OSY – 400 O-125. Dobyły się także biegi treningowe w klasie GT 15.

Wszystkim wyścigom towarzyszyło ogromne emocje licznie zebranych widzów.

Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i tegoroczne zawody przerosły te poprzednie. Trzymający rękę na pulsie burmistrz Roman Szuberski obiecał co roku progresję w organizacji imprezy: Postaram się aby każdego roku przybywało atrakcji, bo łatwo zauważyć jak ogromnym zainteresowaniem cieszą się nasze zawody motorowodne. Na wielkiej powierzchni łąki przy OSiR zorganizowano rozległy parking. Druhowie z OSP dbali o porządek i tym razem nikt nie wymagał od nich poświęcenia, gdyż burmistrz przeznaczył na ich wynagrodzenia okrągłą kwotę 6000 złotych, o solidnych posiłkach nie wspominając.

Toteż na całym terenie OSiR panował ład niemal wzorowy.

Stanął licznie odwiedzany punkt gastronomiczny, działały liczne miejsca zabaw dla dzieci, wszelakich atrakcji nie brakowało. Każdy problem niemal od ręki rozwiązywała Renata Tomaszewska, niezastąpiona przy organizacji wszelkich imprez czy przedsięwzięć.

Organizatorzy zadbali nie tylko o wrażenia sportowe, ale i o ciekawą oprawę muzyczną. Na scenie pojawiali się prócz Rogozińskiej Orkiestry Dętej i towarzyszącego jej zespołu mażoretek, Bartek Wrona, grupa wokalna SongVibe w składzie: Laura Mikołajewicz, Karolina i Julia Nowaczyk, Sara Frankiewicz, Julia Czerwińska, Jakub Grądz, Julia Samolak i Marta Kaniewska oraz zespół Prohibicja  grający̨ zarówno swoje autorskie utwory, jak również̇ kompozycje polskich i zagranicznych legend muzyki rockowej. Energia, pasja oraz doświadczenie to ich wizytówka. Można było posłuchać, potańczyć i gdyby pogoda jeszcze dopisała…

W DEPO zorganizowanym nad sama wodą jeziora wszyscy krzątali się jak w ulu, warczały silniki, przygotowywano łodzie, czuć było spaliny, zawodnicy sprawdzali każdy szczegół sprzętu a ich mechanicy starali się wycisnąć z silników choćby ułamek dodatkowej mocy. Nic więc dziwnego, że tam właśnie skupiali się najbardziej zainteresowaniu motorowodniactwem.

Przed każdym wyścigiem łodzie uwalniali sędziowie starterzy. Potem zapalały się światła gotowości i wreszcie następował start. Po pierwszych paru metrach można było ustalić kto wygra. Czasem łodzie z dalszych pozycji starały się doścignąć choćby i jednego zawodnika.

W trakcie zawodów zdarzyły się aż dwie wywrotki. Gdy wiatr uniósł nieco rozpędzoną łódź, ta pozbawiona wszelkiej kontroli wykonywała na wodzie dziwny taniec kończąc bieg.

Ratownicy z rogozińskiego WOPR reagowali natychmiast by nie doszło do jakiegoś nieszczęścia. Każdy z zawodników miał na sobie tak zwaną „skorupę” chroniącą kręgosłup a na niej kapok.

Groźby więc żądnej raczej nie było. W jednym z tych zdarzeń zawodniczka doznała skręcenia stawu kolanowego. Zawieziono ją do szpitala a następnego dnia zawodniczka nie tylko wystartowała, ale zdobyła też drugie miejsce.
Zawody były bezpieczne nie tylko dla ludzi, ale i dla jeziora. Śruby napędowe łodzi obracały się z szybkością 13 tysięcy obrotów na minutę napowietrzając wody powierzchniowe. Jeden z rogozińskich wędkarzy powiedział po zawodach: Teraz to ja lecę po sprzęt bo ryba popłynie po powietrze i będzie dobrze brała.

Zawody obserwował prawdziwy tłum osób. Aż „gęsto” było na brzegu po każdym starcie. Relacjonujący przez głośniki wyścigi znawca sportów motorowodnych, Andrzej Radomski nie tylko informował kto jak szybko płynie, ale opowiadał też o urokach Rogoźna i okolic promując w ten sposób gospodarza Mistrzostw.

Jedynie zawodnicy mogli go nie dosłyszeć zajęci przygotowywaniem łodzi, a ponadto była to grupa motorowodniaków z wielu różnych krajów. Wśród nich startował bodaj najbardziej utytułowany motorowodniak w historii tego sportu, ponad 70 letni Henryk Synoradzki, zdobywca aż 38 medali na mistrzostwach Świata i Europy. Multimedalista Mistrzostw Polski wiązany z klubem LOK Poznań. Był też o wiele młodszy Sebastian Kęciński, który stara się mistrza dogonić, reprezentant KSMiM Trzcianka brązowy medalista Mistrzostw Świata w klasie F-125.

Takich zawodników było wielu i to oni oraz zarząd Zawiązku Sportów Motorowodnych orzekli, że Rogoźno jest w pełni godne takie mistrzostwa organizować i po długiej przewiew już po raz dwunasty.

Gdy dobiegł końca wyścig mistrzów a klasie 125 cm, zebrał si e zespół sędziowski, by ustalić kto wygrał, a kto musiał uznać wyższość kolegów i koleżanek, bo startowały także i panie.

W tym czasie publiczność czekała na wyniki losowania fanów a te było cenne. Każdy z gości mógł po zakupie jedzenia i picia za co najmniej 15 złotych uzyskać bon, biorący udział w losowaniu kuchenki mikrofalowej, expresu do kawy, roweru lub jednego z zegarków typu smartach.

Wszystkie fanty trafiły do szczęśliwców i tylko nie możemy podać jeszcze wyników samych Mistrzostw, bowiem komisja sędziowska długo debatowała nad ewentualną degradacją zwycięzcy jednego z biegów, podczas, gdy zamykaliśmy ten numer gazety. W tej sytuacji wyniki podamy za tydzień.

Podobne artykuły