Dać działkę, czy nie dać?

Dać działkę, czy nie dać?

OBORNIKI. Monika Witaszak, terapeutka i działaczka lokalnego oddziału Stowarzyszenia „Ja nie mogę czekać”, działającego na rzecz dzieci niepełnosprawnych, wystąpiła do władz Obornik o przyznanie jej pięknie położonej działki w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 3, pod budynek ośrodka terapii dla dzieci.

Przyznała, że system opieki nad niepełnosprawnymi jest w Polsce wielce niezadowalający.

Monika Witaszak uczyła się usprawniania niepełnosprawnych przez siedem lat w Norwegii. Jej działaniem jest już pięć gabinetów terapeutycznych, ostatni powstał staraniem burmistrza Tomasza Szramy i dyrektora DT Swiss Tomasza Gila.

Pomysł nowego ośrodka powstał z powodu istniejących potrzeb. Trafia do wspomnianych gabinetów wiele dzieci z innych ośrodków.

Kajetan Ruks przygotował rysunek budynku spełniającego odpowiednie warunki do terapii. Wiele firm jest gotowych do jego realizacji. Tym sposobem powstała szansa na małe centrum niesienia pomocy.

Potrzebne jest na nie miejsce. Budynek ma mieć ok 400 metrów kwadratowych na dwóch poziomach. Pomieści kilka gabinetów, kuchnię i przedszkole dla dzieci, których nikt w innych przedszkolach nie chce.

Działkę przy „trójce” można zagospodarować na różne sposoby. Także w ten.

– Już działa ośrodek Światełko dla dzieci autystycznych czy z upośledzeniami, który czyni wiele dobrego. Wobec morza potrzeb jest niewystarczający. Inwestycja w małych obywateli, stwarza im szansę dołączenia do społeczeństwa – powiedziała pani Monika.

Są jednak poważne niuanse prawne wynikające z przekazania działki gminnej podmiotowi prowadzącemu także działalność gospodarczą.

Radny Marek Lemański zauważył, że zgoda na użyczenie działki przez gminę spowoduje, iż budynek też stałby się własnością gminy.

Przypomniał też to, że fundacja nie może prowadzić działalności gospodarczej, a jeżeli prowadzi, to musi cały zysk zostać przeznaczony na działalność statutową. Wskazał, że państwo polskie obiecało przeznaczyć cztery miliardy na osoby niepełnosprawne, niestety nie przeznaczyło i o obietnicy zapomniało. On sam jest niepełnosprawny, żadnego jednak wsparcia nie uzyskał.

– Trzeba być bardzo ostrożnym przy tak znacznej inwestycji. Dziś ta inwestycja została wyceniona na dwa miliony złotych, a może dojść w obliczu wojny do tego, że cena podskoczy do czterech milionów. Od czegoś trzeba jednak zacząć i można zacząć właśnie od działki. Marek Lemański wskazał na inne stowarzyszenie niosące pomoc oraz prowadzące działalność gospodarczą, które uzyskało grunt od księdza Zbigniewa Urnego. – Osobie prywatnej łatwiej taką rzecz uczynić – przypominał radny i poradził, by pani Monika zwróciła się o działkę do księdza Urnego, który ma więcej gruntu i dobre serce.

Wobec wymienionych problemów własnościowych, przewodniczący rady miejskiej Paweł Drewicz przyznał, że rzecz całą trzeba rozpocząć od analizy prawnej.

Podobne artykuły