OBORNIKI. Kierowcy w Obornikach mogli ostatnio odetchnąć z ulgą… albo przynajmniej pomarzyć o tym, bo gmina znów złożyła wniosek o dofinansowanie długo wyczekiwanego tunelu pod torami kolejowymi przy ul. Łukowskiej. Tak, to już kolejna próba, ale tym razem wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Tym razem gmina działała we współpracy z posłem Krzysztof Paszyk oraz Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich w Poznaniu. Wspólnie przesłali dokumenty do PKP PLK w ramach programu „Poprawa bezpieczeństwa na skrzyżowaniach kolejowo-drogowych, w tym ich przebudowa na skrzyżowania dwupoziomowe”.
Celem projektu było jedno – umożliwić mieszkańcom i kierowcom spokojny przejazd ul. Łukowską bez przymusowego treningu cierpliwości przy zamykających się szlabanach. Po zrealizowaniu inwestycji korki miały zniknąć, a ruch odbywać się płynnie – tak, jak pociąg, który teraz będzie przejeżdżał nad tunelem.
Tunel nie był jednak tylko wytchnieniem dla kierowców. Przebudowa zakładała powstanie dwupoziomowego ronda, nowych dróg dojazdowych, chodników i ścieżek rowerowych. Rondo zostało zaplanowane tak, by droga prowadziła pod torami, a piesi i rowerzyści mogli bezpiecznie przemieszczać się w tej części miasta.
Mieszkańcy mogli poczuć lekki humor w całej tej historii – w końcu to nie pierwsza próba złożenia wniosku. Szlabany chyba same westchnęły z ulgą, że wreszcie ktoś wziął je „na poważnie” i że kiedyś przestaną mieć stałe zajęcie w zamykaniu się i otwieraniu.
Tunel wpisywał się też w większy plan zmian komunikacyjnych w rejonie ul. Lipowej i Łukowskiej – w pobliżu powstawał zjazd z drogi ekspresowej S11, a modernizacja linii kolejowej Poznań–Piła oznaczała coraz więcej pociągów. Bez tunelu kierowcy spędzaliby w korkach jeszcze więcej czasu, a piesi mogliby zacząć liczyć szlabany zamiast kroków.
Podsumowując – kolejny wniosek został złożony, gmina pokazała determinację, a mieszkańcy zyskali nadzieję, że kiedyś ul. Łukowska stanie się ulicą bez korków i szlabanów. A jeśli wszystko pójdzie dobrze, szlabany wkrótce będą mogły przejść na emeryturę… przynajmniej w tym jednym miejscu w mieście.























