OBORNIKI. Kto próbował ostatnio zaparkować w centrum Obornik, ten wie – miejsc coraz mniej, a te które zostały, świecą pustkami. Bo jak się okazuje, parkingi owszem są, ale płatne, więc kierowcy wolą przejść te kilkaset metrów więcej, niż zostawić kilka złotych w parkomacie. Przy Szkole Podstawowej nr 2 – pusto. Przy targowisku – pusto jak po burzy. No, chyba że akurat jest czwartek. Wtedy parking przy targowisku ożywa, bo to przecież dzień targowy. Ale przez resztę tygodnia – cisza, tylko wiatr hula między znakami „Strefa płatnego parkowania”.
Podczas ostatniej sesji rady miejskiej burmistrz Tomasz Szrama musiał tłumaczyć się z pomysłu, który wielu oborniczan nazwało, delikatnie mówiąc, „średnio trafionym”. – Te parkomaty nie miały zarabiać – przekonywał. – Miały służyć temu, żeby mieszkańcy parkowali tylko wtedy, gdy mają coś do załatwienia. Parking przy targowisku powinien być pełen tylko w czwartki!

Jak tłumaczył burmistrz, to właśnie mieszkańcy prosili o parking przy targowisku, bo nie dało się tam wcisnąć nawet roweru. Teraz, gdy miejsca są, narzekają, że stoją puste. Paradoks, ale za to jaki miejski. – Przyjeżdżamy na targowisko, kupujemy, odjeżdżamy, robimy miejsce następnym – tłumaczył spokojnie Szrama. – I tak to miało wyglądać.
Miasto przypomina, że w tzw. Podstrefie B pierwsza godzina parkowania jest darmowa – wystarczy wpisać numer rejestracyjny w parkomacie. Tyle że nie każdy o tym wie. A ci, którzy wiedzą, często i tak wolą nie ryzykować spotkania z kontrolerem. Władze tłumaczą, że chodzi o rotację miejsc, żeby petent przy urzędzie albo rodzic przy SP2 miał gdzie zaparkować. Tyle że rotacja faktycznie jest – tylko w stronę ulic bocznych, gdzie jeszcze nie postawiono parkometrów.
Jakby tego było mało, w ubiegłym tygodniu część miejsc parkingowych przy ulicy Piłsudskiego… zniknęła. W ich miejsce posadzono zieleń.
– Oborniki odchodzą od betonu! – chwalą się władze. – I od miejsc parkingowych też – mruczą kierowcy. Zamiast kostki i asfaltu pojawiły się krzewy, byliny i przepuszczalne nawierzchnie. W mieście zrobiło się ładniej, przyjemniej, bardziej ekologicznie – ale też nieco trudniej zaparkować.
Miasto chwali się, że uczestniczy w programie „Błękitno-zielone inicjatywy dla Wielkopolski”. Dzięki temu centrum staje się bardziej przyjazne naturze, a mniej – kierowcom. Niektórzy mieszkańcy podsumowują to tak: „Zieleń ładna, parkomaty nowoczesne, tylko żeby jeszcze było gdzie stanąć, to byłby ideał.” Na razie Oborniki mają więc nową strefę płatnego parkowania, zielone ulice i pełne przekonanie władz, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Tylko samochody – jakoś nie nadążają.























