GMINA OBORNIKI, POZNAŃ. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych mieszkańcy Obornik i okolic żyli sprawą zaginięcia młodego mężczyzny. W kwietniu 1998 roku zniknął bez śladu Marek M., a szeroko zakrojone poszukiwania nie przyniosły wówczas żadnego rezultatu. O tej historii pisaliśmy szeroko tamtego roku – i choć z czasem wydawało się, że sprawa na zawsze pozostanie niewyjaśniona, dziś wiemy, że finał tej opowieści był znacznie mroczniejszy, niż ktokolwiek przypuszczał.
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom, którzy według śledczych odpowiadają za śmierć Marka M. To 51-letni Piotr Z. i 52-letni Maciej P. Ich ofiara, jak ustalono, została wywieziona do lasów pod Kowanówkiem w powiecie obornickim, gdzie pozbawiono ją życia dusząc rękami i uderzając metalowym lewarkiem w głowę. Ciało ukryto, a należące do niego rzeczy wrzucono do rzeki. Mimo wielu akcji poszukiwawczych prowadzonych później z udziałem specjalistów, zwłok nigdy nie odnaleziono.
Motywem zbrodni miała być obawa, że Marek M. ujawni proceder wyłudzania pieniędzy z banków przy pomocy czeków bez pokrycia, w który zamieszani byli Piotr Z. i Maciej P. Jeden z nich – Piotr Z. – przyznał się do udziału w zabójstwie, choć nie zdradził, czy działał sam. Prokuratura jest jednak przekonana, że obaj mężczyźni współdziałali przy zbrodni i późniejszym ukrywaniu ciała. Maciej P. nie przyznał się do winy.
Od chwili zatrzymania obaj oskarżeni przebywają w areszcie śledczym. Teraz odpowiedzą przed sądem, a grozi im kara do 25 lat pozbawienia wolności. Dla wielu mieszkańców Obornik i okolic to powrót sprawy, która od ponad ćwierć wieku stanowiła jedną z największych lokalnych zagadek kryminalnych. Choć losy Marka M. długo pozostawały tajemnicą, dziś wiadomo już, że jego historia zakończyła się dramatycznie w lasach pod Kowanówkiem.























