POWIAT OBORNICKI. Czy nasze ulice stały się nie do zniesienia? Czy ekrany akustyczne to wielka ściema? Albo może władze po prostu przestały słuchać? Najnowszy raport środowiskowy dla powiatu obornickiego czyta się jak powieść sensacyjną, gdzie głównym złoczyńcą jest… cisza na temat hałasu.
Oficjalne dokumenty ujawniają szokujący fakt: przez dwa lata nikt oficjalnie nie sprawdzał, jak bardzo huczą powiatowe drogi. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska po prostu przestał mierzyć hałas komunikacyjny w latach 2023-2024. Dlaczego? Raport milczy. To milczenie jest głośniejsze niż jakikolwiek hałas – zostawia w całkowitej niepewności co do tego, czy problem narasta, czy może cudownie zniknął.
Ale nie wszystkie dźwięki zaginęły. W tym samym czasie, gdy państwowe urzędy milczały, ktoś inny postanowił sprawdzić jedną, konkretną inwestycję. I tu zaczyna się druga warstwa tej akustycznej zagadki.
Mała obwodnica Obornik na Czarnków – projekt wart miliony – przeszła drobiazgowy test dźwięku. Siedem punktów pomiarowych, czułe mikrofony, 24 godziny nasłuchu. I co? Oficjalny werdykt brzmi jak reklama dewelopera: „żadnych przekroczeń, ekrany działają doskonale!”.
Czy to możliwe, że jedna droga została tak perfekcyjnie wyciszona, gdy jednocześnie nie wiemy nic o dziesiątkach innych? Może to nie przypadek, że pomiary wykonano właśnie tam, gdzie zainwestowano najwięcej? Ktoś mógłby pomyśleć, że chodzi o pokazanie sukcesu za wszelką cenę.
Tymczasem stare dane z 2022 roku, niczym wyciągnięte z policyjnego archiwum, mówią coś zupełnie innego. Strategiczne mapy hałasu ujawniają wtedy przekroczenia tak wyraźne, że aż bolesne: Rogoźno, ulica Wojska Polskiego – norma przekroczona o 3,3 decybela w dzień, co oznacza, że mieszkańcy słyszą tam dźwięk o ponad dwukrotnie większym natężeniu niż pozwalają przepisy! Nocą jest tylko odrobinę lepiej. W Obornikach przy Czarnkowskiej sytuacja nieco łagodniejsza, ale wciąż poza normą.
Gdzie są aktualne pomiary z tych miejsc? Zniknęły. Zastąpiła je… cisza. A może ktoś nie chce, żebyśmy wiedzieli, że problem wcale nie zniknął?
Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy przyjrzymy się „działaniom” władz. Siedem kontroli stacji diagnostycznych rocznie – czy to poważna walka z hałasem, czy raczej pozorowanie aktywności? Analiza warunków akustycznych nad jeziorami w Rogoźnie za 8 tysięcy złotych – czy to realna troska o wypoczynek, czy może zasłona dymna? Te pytania wisi w powietrzu niczym niesłyszalny dla ucha dźwięk o niskiej częstotliwości – nie słychać go, ale wywołuje niepokój.
Najbardziej zdumiewający jest finał tej akustycznej opowieści. Autorzy raportu z rozbrajającą pewnością siebie ogłaszają: wykonanie zadań w zakresie walki z hałasem – 100% sukces! Ale ten sukces opiera się na kuriozalnej logice: skoro zaplanowaliśmy tylko administracyjne papierkologie i ją wykonaliśmy, to mamy pełny sukces. Nie pytajcie o faktyczny stan ulic, pytań nie było w planie. To tak, jakby strażak ogłosił, że ugasił wszystkie pożary w mieście, bo… sprawdził stan gaśnic w remizie.
Ostatecznie stajemy przed dziwną alternatywą. Z jednej strony mamy oficjalny, świetnie udokumentowany sukces jednej, dużej inwestycji – obwodnicy, której ekrany niby działają idealnie. Z drugiej – całkowitą czarną dziurę informacyjną o reszcie powiatu i niewygodne dane sprzed lat, które nagle przestały być aktualizowane.
Czy to oznacza, że hałas zniknął magicznie wszędzie poza obwodnicą? A może ktoś po prostu wybrał, co chce zmierzyć, a o czym woli zapomnieć? Jedno jest pewne: w tej sprawie cisza nie oznacza spokoju. Oznacza tylko, że ktoś wyłączył mikrofon.























