RYCZYWÓŁ. W Ryczywole od kilku tygodni słychać stukot młotków i szum betoniarek. Przy ulicy Mickiewicza trwa remont starych magazynów, które dotąd stały zapomniane na uboczu. Za rok mają zyskać zupełnie nowe znaczenie – w razie wojny będą mogły posłużyć mieszkańcom jako miejsca schronienia. Prace prowadzi lokalna firma z Połajewa, a zakończenie robót zaplanowano na listopad 2025 roku.
To nie jest wielka inwestycja, raczej pierwszy krok. Koszt całego przedsięwzięcia to nieco ponad 159 tysięcy złotych, z czego zdecydowaną większość pokryje dofinansowanie z urzędu wojewódzkiego. Dzięki temu dwa zaniedbane budynki zostaną przystosowane tak, by w przyszłości mogły pełnić rolę awaryjnych ukryć dla ludności.
Ryczywół tym samym dołącza do grona gmin, które zaczynają realnie przygotowywać się na trudne czasy. W Obornikach podjęto decyzję o zorganizowaniu podobnych miejsc w piwnicach Szkoły Podstawowej nr 4. W obu przypadkach mowa o prostych rozwiązaniach – to nie będą prawdziwe schrony z filtrowentylacją i zapasami wody, ale solidne pomieszczenia, które w sytuacji zagrożenia mogą uratować życie.

Dotąd powiat obornicki w kwestii obrony cywilnej wyglądał bardzo słabo. Oficjalnie nie ma tu ani jednego profesjonalnego schronu, a inwentaryzacje pokazują, że dostępne są tylko zwykłe piwnice. To zdecydowanie za mało, by zapewnić bezpieczeństwo trzydziestu paru tysiącom mieszkańców. Straż pożarna i urzędnicy zapowiadają, że prawdziwe inwestycje w schrony i systemy ochronne mają ruszyć dopiero w latach 2026–2027.
Dla zwykłych ludzi to jednak odległa perspektywa. Gdyby jutro zawyły syreny alarmowe, nikt nie wiedziałby, dokąd się udać. Brak planów ewakuacyjnych, brak jasnych instrukcji – mieszkańcy mogliby tylko zejść do własnych piwnic i liczyć na szczęście.
Dlatego to, co dzieje się dziś w Ryczywole, ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Remontowane magazyny to może nie schrony z prawdziwego zdarzenia, ale przynajmniej jakaś namiastka bezpieczeństwa. Pierwszy znak, że lokalne władze zaczynają działać, zamiast czekać na wielkie programy z Warszawy. W czasach, gdy wojna znów jest realnym zagrożeniem, takie działania – nawet niewielkie – są na wagę złota.























