Radzim w parku OOK, czyli średniowiecznie i apetycznie

Radzim w parku OOK, czyli średniowiecznie i apetycznie

OBORNIKI. Tegoroczny festyn radzimski został przeniesiony z Radzimia do parku przy OOK i to najwyraźniej z korzyścią dla tej tradycyjnej już imprezy.

Na rozległym terenie stanęły średniowieczne namioty, a obok nich kręcili się wojowie. Podczas, gdy jedni uprawiali rzemiosło, wykonując dawne stroje, broń i ozdoby, inni ćwiczyli walkę wręcz.

Walki wojów były bez wątpienia bardzo widowiskowe, a śledziła je spora widownia.

Były też całkiem bezkrwawe i przaśne zabawy plebejskie, stanęły liczne kramy historyczne oraz warsztaty rzemiosł dawnych. Wszystkim przygrywała muzyka z epoki, a „niewiasty” królowały w radzimskiej kuchni.

Wśród warsztatów prym wiodły i cieszyły największą frekwencją takie warsztaty, jak sianuszkowy, w którym z siana i gałganków wytwarzano kukiełki, bo tak kiedyś nazywały się późniejsze lalki. Podobnie w warsztacie wełenkowym powstawały ozdoby i zabawki, wszystkie z barwionych naturalnych wełen.

Co powstawało w warsztacie świecowym tłumaczyć nie trzeba, a jedynie wystarczy dodać, że nie używano tam do produkcji świec i świeczek powszechnych stearyn, lecz naturalne woski.

Chętnych do lepienia świec małych i dużych nie brakowało.

Obok świecownika, miał stragan bartnika serwującego przeróżne miody.

Nie zabrakło straganu z piernikami. Zawiadowało nim małżeństwo z Torunia. Tu warto dodać, że pani to prawdziwa góralka, a pan pochodzi z Pomorza. Ich maleńka córeczka Dobromiła urodziła się w pół drogi, w Toruniu i tym sposobem pierniki trafiły pod Radzim.

Były warsztaty z bronią i biżuterią oraz kilka z wczesnośredniowiecznymi strojami.

Podczas, gdy stragany zwiedzali raczej starsi, młodsi zdobywali sprawność podczas „biegu młodego woja” i trzeba przyznać, że konkurencje łatwe nie były, a najchętniej wszelkim wyzwaniom poddawały się o dziwo… dziewczynki.
Idąc od wejścia w głąb parku nie można było obojętnie ominąć radzimskiej kuchni, w której jak zawsze królowała Jadwiga Majchrzak-Zagrodnik serwująca „radziburgery”, czyli buły ze smażoną kiełbasą i cebulką, a do tego ogórek i ketchup, czy autentyczne podpłomyki.

Dużym powodzeniem cieszył się napar ziołowy, po który często ustawiała się całkiem spora kolejka, a na terenie osady nie zabrakło też bursztynowego napoju z chmielem.

Ze względu na ładną pogodę i bliskość do OOK, impreza radzimska cieszyła się doskonałą frekwencją. Jej organizatorem było Stowarzyszenie Historyczne Grodu Radzim.

Podobne artykuły