WARGOWO. Wieczór w Wargowie, zamiast spokojnie zakończyć dzień, zamienił się w dramatyczną akcję ratunkową. Tuż po godzinie 20:30 służby ratunkowe zostały zaalarmowane o poważnym wypadku z udziałem quada, który rozegrał się na terenie dawnych zabudowań gospodarczych.

36-letni mężczyzna, prowadzący czterokołowiec, stracił panowanie nad pojazdem i z impetem uderzył w ścianę opuszczonej stodoły. Obok niego na quadzie znajdował się 12-letni chłopiec. Był to jego syn.
Na miejsce natychmiast ruszyły wszystkie służby – strażacy z JRG Oborniki, jednostki OSP z Ocieszyna i Świerkówek, ratownicy medyczni, policja, a nawet śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Mężczyzna był przytomny, ale jego zachowanie wskazywało na możliwy uraz głowy. Został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Poznaniu.
Chłopiec nie został na miejscu – ojciec, mimo własnych obrażeń, przewiózł go samodzielnie do szpitala.
— Zdarzenie miało miejsce na terenie gospodarstwa, gdzie poruszanie się quadem jest szczególnie niebezpieczne z uwagi na stare zabudowania i nierówny teren. Na szczęście nikogo postronnego tam nie było — powiedziała Izabela Leśnik, rzecznik prasowa obornickiej policji.
Śledczy badają przyczyny wypadku, w tym prędkość pojazdu i warunki techniczne czterokołowca.























