OBORNIK. Burmistrz Obornik Tomasz Szrama ujawnił, że gmina rozpoczyna przygotowania do stworzenia miejsc schronienia dla ludności w podziemiach Szkoły Podstawowej nr 4 na Osiedlu Leśnym. Jak podkreślił, na razie będą to tylko miejsca doraźnego ukrycia, organizowane siłami gminy, ale jeśli uda się pozyskać większe środki, pod szkołą mógłby powstać w pełni wyposażony schron, zdolny pomieścić kilkaset osób – głównie kobiet, dzieci i seniorów.
Lokalizacja nie jest przypadkowa, ponieważ budynek leży z dala od mostów na Warcie i Wełnie, które w razie wojny prawdopodobnie byłyby celem ataków. To właśnie przez te przeprawy, jak podczas dotychczasowych ćwiczeń, przemieszczałyby się wojska NATO.
Sytuacja związana z infrastrukturą ochronną w całej gminie od dawna budzi niepokój. Inspektor obrony cywilnej Jerzy Gorgol przyznał wprost, że Oborniki nie dysponują żadnym profesjonalnym schronem spełniającym współczesne standardy. Przeprowadzono co prawda inwentaryzację tzw. ukryć, obejmujących piwnice i podpiwniczenia, i ich liczba waha się między trzema a czterema tysiącami. Przy populacji wynoszącej około 32 tysiące mieszkańców oznacza to jednak, że jedynie co ósma osoba miałaby szansę znaleźć tymczasowe schronienie, a około 28 tysięcy pozostałoby bez jakiejkolwiek ochrony.
Problem ma charakter nie tylko lokalny, ale i powiatowy. Podczas spotkania w komendzie Państwowej Straży Pożarnej przedstawiciele samorządów zgodnie przyznali, że na terenie całego powiatu nie ma żadnego profesjonalnego schronu. Budowa schronów i organizacja miejsc ukrycia przewidziana jest dopiero na lata 2026–2027. Do tego czasu mieszkańcy pozostają praktycznie bez realnej ochrony.
Tymczasem Oborniki ze względu na swoje strategiczne położenie są szczególnie narażone na ryzyko. Przez miasto przebiegają trasy komunikacyjne o znaczeniu wojskowym, dostosowane do przejazdu ciężkiego sprzętu, w tym czołgów. Historia przypomina, że już w 1939 roku mosty na Warcie i Wełnie zostały zniszczone w pierwszych dniach kampanii wrześniowej. Ich znaczenie logistyczne sprawia, że w przypadku współczesnego konfliktu mogłyby ponownie stać się celem ataku.
Mieszkańcy nie mają dziś także żadnych wytycznych dotyczących ewakuacji. Brakuje planów wskazujących, gdzie należy się kierować w sytuacji zagrożenia. Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego ograniczyło się do przypomnienia zasad reagowania na sygnały alarmowe. Trzyminutowy, modulowany i przerywany dźwięk syreny oznacza ogłoszenie alarmu i konieczność natychmiastowego szukania schronienia, natomiast trzyminutowy sygnał ciągły – odwołanie alarmu. To proste wskazówki, które w praktyce mogą zdecydować o życiu, jeśli syreny kiedyś rzeczywiście zawyją nad miastem.
Choć temat schronów od lat pojawia się w dyskusjach lokalnych władz, konkretne działania podejmowane są dopiero teraz. Decyzja o przygotowaniu miejsc schronienia w podziemiach szkoły na Osiedlu Leśnym jest pierwszym realnym krokiem, który ma zapewnić mieszkańcom choć minimalne poczucie bezpieczeństwa.
Jednak w obliczu braków w infrastrukturze ochronnej, braku planów ewakuacyjnych i ryzyka wynikającego ze strategicznego położenia, gmina i cały powiat obornicki wciąż stoją przed ogromnym wyzwaniem.























