ROGOŹNO. Zimowe patrole to nie tylko sprawdzanie ulic i reagowanie na zgłoszenia. Czasem chodzi po prostu o to, by ktoś nie zamarzł. Podczas jednego z takich obchodów w Rogoźnie policjanci natknęli się na mężczyznę, który wyraźnie potrzebował pomocy.
Był wyziębiony i osłabiony. Temperatura spadała, a jego stan nie pozostawiał wątpliwości – sam sobie nie poradzi. Policjanci nie ograniczyli się do rozmowy. Zabrali go w bezpieczne miejsce, gdzie mógł się ogrzać i dojść do siebie.
Ostatecznie mężczyzna trafił do ośrodka prowadzonego przez Monar-Markot, gdzie zapewniono mu schronienie i wsparcie. Tam dostał to, czego najbardziej potrzebował – ciepło i dach nad głową.
Zima to czas, kiedy szczególnie łatwo przeoczyć czyjąś tragedię. Osoby w kryzysie bezdomności często chowają się w pustostanach, altankach czy na klatkach schodowych. Wystarczy chwila nieuwagi, by wychłodzenie skończyło się dramatem.























