OBORNIKI. Na ostatniej sesji rady powiatu zrobiło się nieco… papierowo. Radny Zbigniew Nowak z troską – i odrobiną ironii – zwrócił uwagę na problem, który wydaje się błahy, ale potrafi uprzykrzyć życie niejednemu mieszkańcowi. Chodzi o brak ksera w budynku starostwa.
Jak opowiadał radny, jedna z mieszkanek z niepełnosprawnością, załatwiając sprawy w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, musiała zrobić kopie dokumentów. Nie mogła jednak skorzystać z żadnego urządzenia na miejscu, więc została odesłana do ksero… na Rynek w Obornikach. – Jak każdy petent starostwa musi jechać skserować dokumenty na Rynek, to nie ma się co dziwić, że w mieście są korki – żartował Nowak.
Sekretarz powiatu, Marek Jagoda, tłumaczył, że ksero kiedyś w starostwie było, ale czasy świetności już minęły. – Zainteresowanie spadło, a koszty utrzymania nie pokrywały wpływów – wyjaśnił spokojnie. W skrócie: interes się nie spinał.
Dyrektor PCPR, Joanna Piasecka-Stabla, przyznała, że jej instytucja nigdy ksera nie miała, ale rzeczywiście korzystano z tego w starostwie. – Każdego roku wpływa do nas około 1700 wniosków o orzeczenie niepełnosprawności, a każdy z nich to gruba teczka medycznych dokumentów do skopiowania – mówiła. – Trzeba by było ten problem jakoś rozwiązać – dodała.
I trudno się z nią nie zgodzić. Bo choć XXI wiek przyniósł cyfryzację, ePUAP-y i skany w chmurze, to życie – jak zwykle – pisze papierowe scenariusze. Może więc warto, by w starostwie znów zawarczała mała kopiarka? Nie tylko przyspieszyłoby to urzędowe sprawy, ale i rozładowało korki w centrum. A mieszkańcy zamiast biegać z papierami po mieście, mogliby wreszcie odetchnąć – najlepiej przy kawie, a nie przy kserze na Rynku.























