ROGOŹNO. Nowy rok szkolny w Szkole Podstawowej nr 3 w Rogoźnie zapowiadał się jak zwykle – uczniowie w galowych strojach, rodzice z aparatami, nauczyciele z planami lekcji i przemówieniami. Jednak na scenariusz, który zafundował wszystkim dyrektor Paweł Bździak, nikt nie był przygotowany.
Zamiast stanąć przed uczniami i grzmieć z mównicy jak na uroczystość przystało, dyrektor… rozłożył się na świeżo założonym trawniku. I to nie byle jakim, bo takim, który jeszcze do niedawna był – jak sam wspomina – smutnym placem po dawnym „składowisku cudów natury i cywilizacji”: popiołów, szlaki i odpadków wszelakich.
– Obiecałem sobie, że jeśli uda się zamienić śmietnik w zielony dywan, to pierwszego września po prostu się na nim położę – wyznał z uśmiechem Bździak, ku niemałemu zdziwieniu uczniów, którzy nie wiedzieli, czy bić brawo, czy wołać pielęgniarkę.
Efekt? Ponad 400 m² soczystej, zielonej trawy przy ul. Kościuszki, a na niej – zamiast biegających dzieci – dyrektor szkoły, który wziął do serca maksymę: „szkoła to nie tylko nauka, ale też chwila oddechu”.
Rodzice, którzy przyszli z dziećmi na inaugurację, zobaczyli nietypowy obrazek: zamiast tradycyjnego przecięcia wstęgi czy podniosłego apelu, mieli przed sobą dyrektora relaksującego się w pozycji horyzontalnej.
Oczywiście zaraz do dyrektora dołączyły dzieci – bo jeśli szef szkoły daje przykład, to jak tu nie usiąść, nie pobiegać i nie poturlać się po świeżym zielonym dywanie?
I choć świat – jak powiedział Bździak – „coraz bardziej wiruje i może wariuje”, to w rogozińskiej „Trójeczce” rok szkolny zaczął się od prostego przesłania: czasem warto się zatrzymać, odetchnąć… a nawet położyć.
Kto wie, może w przyszłym roku nauczyciele w ramach integracji też urządzą sobie „apel na leżąco”?























