OBORNIKI. Podczas sesji rady miejskiej radna Alicja Rezlewicz-Frąckowiak zwróciła uwagę na problem zniszczonej wiaty przystankowej przy ulicy Lipowej, w pobliżu liceum. Jak podkreśliła, przystanek od miesiąca jest w złym stanie, a wokół niego zalegają śmieci, głównie butelki po alkoholu. Miejsce to codziennie służy młodzieży i dzieciom dojeżdżającym do szkół, dlatego jego stan budzi szczególne zaniepokojenie.
Na interpelację radnej odpowiedział wiceburmistrz Obornik Piotr Woszczyk, który przyznał, że problem ma charakter powtarzający się. – Ta wiata jest sukcesywnie remontowana i sukcesywnie dewastowana. Po każdej naprawie mija kilka tygodni, a obiekt ponownie ulega zniszczeniu w sposób katastrofalny – wyjaśnił.
Dewastacji przystanku towarzyszy także zaśmiecanie okolicy. Według wiceburmistrza, w rejonie przystanku porzucane są nawet duże przedmioty, takie jak stare telewizory. Monitoring rejestruje sprawców, a straż miejska przekazuje ich wizerunki policji, jednak wykrycie wandali okazuje się trudne. – Osoby odpowiedzialne za zniszczenia działają umiejętnie, są zakapturzone, a postępowania w takich sprawach często kończą się ich umorzeniem – dodał Woszczyk.
Jak podkreślił wiceburmistrz, problem dewastacji w gminie Oborniki stanowi poważne wyzwanie. Brak skutecznych narzędzi do walki z tym zjawiskiem oraz trudności w identyfikacji sprawców sprawiają, że władze lokalne pozostają w dużej mierze bezradne. – Jesteśmy bezsilni, jeżeli policja umarza postępowania – zakończył Woszczyk.























