OBORNIKI. Na terenie ruin dawnego klasztoru franciszkanów przy ulicy Sądowej w Obornikach rozpoczął się proces, który ma przywrócić temu miejscu godny charakter i otworzyć je na mieszkańców. Choć przez lata marzono o pełnej odbudowie obiektu, dziś jasne jest, że jedyną realną drogą jest przekształcenie ruin w tzw. „trwałe ruiny” – przestrzeń publiczną o funkcji kulturalno-rekreacyjnej.
Pierwszym widocznym działaniem jest zabezpieczenie terenu. Obornicki magistrat zlecił wykonanie tymczasowego ogrodzenia wokół ruin, aby uniemożliwić dostęp do wnętrza i uchronić mieszkańców przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Zadanie, którego koszt wyniesie niespełna 5 tysięcy złotych, wykona lokalny przedsiębiorca Robert Filipiak. – To dopiero pierwszy krok, który ma zabezpieczyć teren klasztoru – podkreśla burmistrz Tomasz Szrama.
Władze miasta już wcześniej zapowiadały rozpoczęcie prac porządkowych w ramach inwestycji oszacowanej na 152 tysiące złotych. Pierwotnie plan zakładał oczyszczenie wnętrza ruin, usunięcie zalegających tam gruzów i śmieci oraz uporządkowanie przestrzeni. To zadanie powierzono firmie z Rogoźna.

Szybko jednak pojawiły się komplikacje. Wojewódzki konserwator zabytków, po spotkaniach z burmistrzem w ostatnich tygodniach, zgłosił poważne zastrzeżenia co do sposobu tzw. „sprzątania” ruin. Jego zdaniem porządkowanie wnętrza nie może prowadzić do naruszenia zachowanych murów i historycznej struktury klasztoru. Sprzątanie, choć niezbędne, musi zostać przeprowadzone w sposób w pełni bezpieczny dla substancji zabytkowej i być krokiem poprzedzającym prace wzmacniające. W związku z tym postępowania przetargowe na realizację zadania zostały odwołane. Obornicka gmina szykuje obecnie nowe postępowanie, tym razem już z uwzględnieniem uwag konserwatora.
– Musimy działać odpowiedzialnie. Każda ingerencja w ruiny wymaga wyjątkowej ostrożności – tłumaczy burmistrz Szrama. – Chcemy, aby to miejsce w przyszłości służyło mieszkańcom, ale jednocześnie by zachowało swój autentyczny, historyczny charakter.
Historia planów wobec klasztoru sięga wielu lat. Próby jego odbudowy, szacowanej na około 30 milionów złotych, rozbijały się o brak wsparcia finansowego ze strony państwa. Ostatecznie, w listopadzie ubiegłego roku, wojewódzka konserwator zabytków podjęła decyzję, że odbudowa nie jest możliwa, a klasztor zostanie zachowany w formie trwałej ruiny. Eksperci z Poznania i Torunia wskazywali, że nie tylko koszty, ale i brak jasnego przeznaczenia odbudowanego obiektu przemawiają przeciwko rekonstrukcji.
Mimo że dla burmistrza i wielu mieszkańców to rozwiązanie dalekie od pierwotnych ambicji, dziś kierunek jest jasny: ruiny mają stać się atrakcyjną, bezpieczną i dostępną przestrzenią publiczną. Kolejne etapy projektu przewidują m.in. zagospodarowanie wnętrza ruin we współpracy z Biblioteką Publiczną. W planach jest stworzenie kawiarni, ustawienie ławek oraz montaż nastrojowego oświetlenia.
Choć do pełnej realizacji tej wizji jeszcze daleka droga, zabezpieczenie i uporządkowanie terenu to niezbędne fundamenty przyszłych zmian. Dzięki nim dawne ruiny franciszkanów mają wreszcie szansę przestać szpecić centrum miasta i stać się miejscem spotkań, kultury i wypoczynku – z korzyścią zarówno dla mieszkańców Obornik, jak i odwiedzających miasto gości.























