POWIAT OBORNICKI. Jeszcze niedawno pisaliśmy, że obwodnica Oborniki stoi w miejscu i bardziej przypomina projekt w teczce niż realną inwestycję. Dziś coś się zmieniło – ale spokojnie, to nadal etap urzędowy, a nie widok ciężkiego sprzętu w terenie.
Urząd wojewódzki obwieścił o rozpoczęciu procedury wydania decyzji wykonawczej dla odcinka drogi S11 między Obornikami a węzłem Poznań Północ, razem z obwodnicą miasta. To właśnie ten dokument od miesięcy był największym „hamulcem ręcznym” całej inwestycji.
Co to oznacza w praktyce? Projekt wyszedł z fazy ogólnych planów i trafił na biurka urzędników w bardziej konkretnej formie. Wiadomo już dokładniej, którędy ma przebiegać trasa – przez tereny w gminach Rogoźno, Oborniki i Suchy Las. Mieszkańcy i właściciele działek mogą teraz sprawdzać dokumenty i zgłaszać swoje uwagi. Mają na to czas do 7 maja.
Brzmi jak postęp? Owszem. Ale to wciąż moment, w którym wszystko może się jeszcze wydłużyć. Każde zastrzeżenie, każda uwaga to potencjalny kolejny przystanek na tej i tak już długiej trasie administracyjnej.
Przypomnijmy – bez decyzji wykonawczej nie da się wejść na plac budowy. To nie jest formalność, tylko kluczowy etap, który w przeszłości już skutecznie spowalniał inwestycję. I choć teraz procedura w końcu ruszyła, to nadal jesteśmy bliżej segregatorów z dokumentami niż pracy koparek.
Według aktualnych założeń, jeśli wszystko pójdzie bez kolejnych przeszkód, roboty mogłyby ruszyć w drugiej połowie 2026 roku. To jednak wersja optymistyczna – podobnych zapowiedzi w ostatnich miesiącach już nie brakowało.
Tymczasem codzienność kierowców się nie zmienia. Ruch na „jedenastce” wciąż potrafi stanąć, a przejazd przez Oborniki bywa testem cierpliwości. Obwodnica miała to rozwiązać, ale na razie nadal jest bardziej obietnicą niż realnym wsparciem.
Nowe obwieszczenie to więc krok do przodu – ale raczej mały niż przełomowy. W tej historii już nieraz wydawało się, że jesteśmy „o krok od startu”. Problem w tym, że tych kroków nazbierało się już całkiem sporo.






















