OBORNIKI. Wydawało się, że zwykła hulajnoga elektryczna to tylko środek transportu na szybkie zakupy czy do pracy. Jednak dla 25-letniego mieszkańca regionu stała się ona wehikułem kłopotów, które mogą skończyć się… w sądzie.
Podczas rutynowej kontroli policjanci zwrócili uwagę na nerwowe zachowanie kierującego jednośladem. I słusznie – badanie trzeźwości wykazało bowiem 0,8 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, co przekłada się na ponad 1,6 promila we krwi. Krótko mówiąc – młody człowiek był bardziej „na gazie” niż jego hulajnoga naładowana do pełna.
Na tym jednak historia się nie kończy. W trakcie kontroli osobistej funkcjonariusze znaleźli przy mężczyźnie woreczek z tajemniczą zawartością. Szybko wyszło na jaw, że nie był to zapas żelków witaminowych, tylko środki odurzające, które trafiły już do badań laboratoryjnych.
Bilans tej przejażdżki? Mandat w wysokości 2500 zł za jazdę w stanie nietrzeźwości oraz wizja spotkania z wymiarem sprawiedliwości za posiadanie narkotyków – a to może oznaczać nawet 3 lata odsiadki.
Ta przejażdżka pokazuje, że na hulajnodze można złapać nie tylko wiatr we włosach, ale i paragraf.






















