Zamiast demontażu może lepiej wlepić mandat? Problemy z placem zabaw między blokami

Zamiast demontażu może lepiej wlepić mandat? Problemy z placem zabaw między blokami

OBORNIKI. Pomiędzy blokami 24 i 26 przy ulicy 11 Listopada był zaniedbany placyk.

Mieszkańcy dwudziestki szóstki zwrócili się do burmistrza Obornik o urządzenie tam miejsca rekreacyjno-integracyjnego z piaskownicą dla maluchów i ławeczkami dla mam i babć, by mogły spokojnie pilnując pociech poplotkować na świeżym powietrzu.

Z ową świeżością powietrza przy ruchliwej jedenastce bywa dość różnie, więc burmistrz zlecił przy urządzaniu placyku nasadzenie tam krzewów odcinających plac od ulicy.

Było pięknie do czasu, gdy do burmistrza przybyli dla odmiany mieszkańcy dwudziestki czwórki, prosząc go o pilne usunięcie ławeczek i piaskownicy, bo stały się miejscem spotkań okolicznych pijaczków.

Placyk znajduje się wygodnie na tyłach marketu. Wieczorami zasiadają tam konsumenci piwa i trunków przeróżnych i piją, pomimo że w miejscu publicznym im tego czynić nie wolno.

Gdy trunki się kończą, konsumenci mają do marketu parę kroków, więc szybko uzupełniają zapasy. Pijatyki i burdy trwają do późnych godzin nocnych, a towarzyszące im hałasy nie pozwalają mieszkańcom bloków spać czy odpoczywać.

Popijawom bardzo często towarzysza kłótnie i bójki. Podczas jednej z nich walczący o butelkę wybili szybę w drzwiach wejściowych do bloku. Innym razem obrażali lokatorów, zwracających im uwagę.

Picie wpływa na fizjologię, więc urządzili sobie toaletę przy pojemnikach na śmieci. Gdy tam akurat nie sikają, zabawiają się ogniem, skutkiem czego już dwukrotnie podpalili śmietniki, by sprawdzić jak szybko dojadą strażacy.

Trudno się dziwić lokatorom, że ławeczki i piaskownica im zbrzydły. Wzywana na miejsce policja działa najwyraźniej niezbyt skutecznie, bo sytuacja wciąż się powtarza.

Burmistrz Tomasz Szrama obejrzał filmiki z ekscesów, posmutniał i obiecał demontaż ławeczek. Placyk znów będzie lichy, ale może nieco cichszy.

Teraz burmistrz czeka na tych, których mieszkania nie wychodzą bezpośrednio na placyk, że przyjdą i poproszą o powrót ławeczek.

A może zamiast demontażu ławek kilka sążnistych mandatów uregulowałoby tę patologiczną sytuację?

Podobne artykuły