Wlokąca się sprawa drogi w Gołaszynie

Wlokąca się sprawa drogi w Gołaszynie

GOŁASZYN. Obywatel składa propozycję, urząd ją rozpatruje i podejmuje decyzję. Tak powinno wzorcowo załatwiać się sprawy. Gorzej, gdy obywatel na decyzję urzędu musi czekać rok, a wokół jego sprawy toczą się dziwne przepychanki.

Jak już wcześniej informowaliśmy, pan Wojciech z Gołaszyna chce od gminy kupić kawałek drogi. Jest już w Gołaszynie właścicielem jednego domu, buduje inny i zaproponował władzom gminy odsprzedanie mu końcówki drogi przy jego nowym domu.

Tu trzeba wyjaśnić, że jest to krótka końcówka drogi, bez przejazdu, już poza zabudową wsi. Początkiem tej drogi można dotrzeć do bramy dawnego pałacu, stanowiącego własność pana Wojciecha oraz do jego działek. Jest ona kiepskiej jakości, dziurawa, za to obsadzona dorodnymi, starymi drzewami – resztką alei prowadzącej kiedyś do pałacu.

W planach pana Wojciecha jest utwardzenie owej drogi publicznej od głównego skrzyżowania we wsi, aż do bramy pałacu dla wszystkich, uzbrojenie jej w kanalizację burzową i wybudowanie wzdłuż dwóch wygodnych chodników.

Będzie można tamtędy jeździć i chodzić do jedynego we wsi sklepu jak dotychczas, bo to nadal będzie droga publiczna. Zyska na tym znacząco cała wieś, a szczególnie mieszkające i działające przy ulicy 20 osób i podmiotów.

Pan Wojciech chciałby odkupić od gminy końcówkę tej drogi od bramy pałacu w stronę rzeki, by ją zamknąć w miejscu, gdzie prowadzi jedynie do jego terenów i posesji.

Zamkniecie drogi nie spowoduje u gołaszynian żadnych ograniczeń. To, że niektórzy chcieliby tą końcówką drogi ponoć chodzić do punktu widokowego nad Wartę, można między bajki włożyć. Kawałek drogi prowadzący w stronę rzeki zamyka szczelny płot pana Wojciecha. Stojąc przy nim nawet na palcach, można sobie jedynie Wartę wyobrazić, bo płynie za wysoką skarpą, skutecznie zasłaniającą widok na rzekę.

Pan Wojciech kupując od gminy drogę, kupuje sobie jednocześnie święty spokój i pewną intymność, której w Gołaszynie szukał. Brama powstrzyma ewentualnych ciekawskich, którzy kręciliby się w pobliżu jego posesji.
Kupuje na dodatek dosyć drogo, bo sama działka to co prawda wydatek od 25 do 40 tysięcy, zależnie od wyceny, natomiast projekt i nakłady na budowę drogi z wszelkimi dodatkowymi opłatami przekroczą kwotę 400 tysięcy, sięgając nawet kwoty pół miliona.

Jeżeli każdy zdrowo myślący obywatel uznałby go za dobroczyńcę, są w Gołaszynie trzy panie, którym to jednak przeszkadza. Aby znaleźć poparcie swojego protestu także u innych osób, tworzą fantasmagorie i bajdy, jakoby pan Wojciech miał całą drogę zamknąć na samym jej początku, następnie ustawić szlaban i kasować za jego przekroczenie od każdego idącego do sklepu. Innych pomysłów już nawet nie cytujemy, bo są równie głupie, co i bezsensowne.

Jeżeli ktoś zechciałby szukać u pana Wojciecha jakiejś cechy obywatelskiej, to najszybciej znajdzie bezinteresowność. Od pięciu lat zezwala on bowiem bezpłatnie korzystać wsiom z będących jego własnością świetlic, budynków straży poż, boisk, placów zabaw czy siłowni. Nie tylko oddał teren pod obiekty sportowo-rekreacyjne w Gołaszynie, to jeszcze zleca ich systematyczne koszenie, by było tam ładnie i miło. O takich „drobiazgach”, jak zakup sprzętu ratowniczego strażakom z Maniewa i Nieczajny, czy innego rodzaju wspieranie lokalnych społeczności z Gołaszyna, Maniewa, Lulina, już nie wspominając.

Na sugestię, by zaprzestał „wonnej inaczej” hodowli trzody w swym gospodarstwie, natychmiast pozbył się świntuchów i zapach we wsi znacznie się poprawił, a on dowiódł swej słowności i chęci życia w pełnej symbiozie z mieszkańcami Gołaszyna. Jak ma się ten obraz do obrazu człowieka stojącego ze skarbonką na drodze do gołaszyńskiego sklepu, każdy bez trudu sam sobie odpowie.

Burmistrz Tomasz Szrama nie ma nic przeciwko sprzedaży drogi. Jednak czując się władzą wykonawczą, decyzję zostawił radnym z komisji gospodarki i bezpieczeństwa.

Należy tu wspomnieć, że sołectwo i wspomniana komisja już się wcześniej na wydzielenie i sprzedaż drogi zgodziła, a projekt budowy drogi finansowany przez pana Wojciecha, a uzgodniony przez gminę ma już pozwolenie na budowę.

Tu zaczęły się schody. Przewodniczący ówcześnie komisji Paweł D., obiecał pogadać z panem Wojciechem, ale nie zdążył, bo decyzją wymiaru sprawiedliwości przestał przewodniczyć komisji. Jego funkcję sprawuje obecnie radna Barbara Bacic-Gaertner. Ta dla odmiany obiecała zrobić z panem Wojciechem porządek.

Na czym ma on polegać, tego nie wiadomo, chyba że właśnie na przeciąganiu tej sprawy ponad wszelki sens. U podstaw tego postępowania leży zapewne tajemniczy list od ponad setki mieszkańców Gołaszyna, którzy mają być przeciwko sprzedaży drogi.

O liście piszemy „tajemniczy” nie bez kozery, bo pani Barbara skrywa go skwapliwie, nie ujawniając listy podpisanych na nim gołaszynian nawet sołtys wsi, zainteresowanej rozwiązaniem sprawy.

Ze strzępków informacji sołtys Aleksandra Łukaszyk wie, że na liście mogą być także osoby zupełnie nie związane z Gołaszynem, nie mieszkające we wsi kilku już lat, a nawet faktycznie nie istniejące.

List stał się jednak orężem w krucjacie części radnych przeciw panu Wojciechowi. Radni, korzystając ze swojej „władzy”, testują cierpliwość pana Wojciecha już od niemal roku, droga dla mieszkańców się nie buduje, bo komisja wszystko zablokowała, a ilość plotek rośnie.

Gdy zapytaliśmy go wprost o to, co się stanie, jeżeli rada ostatecznie nie zgodzi się na sprzedaż drogi, odparł: Nic, zupełnie nic. Będę do swego domu jeździł po nieco gorszej nawierzchni, a na koncie pozostanie mi pół miliona złotych.

Burmistrz Tomasz Szrama najwyraźniej traci cierpliwość wobec wlokącej się sprawy i czeka na ostateczną decyzję, jaka ma zapaść podczas obrad wspomnianej już komisji. Nie godzi się na łączenie sprzedaży drogi ze statusem własności gruntów pana Wojciecha, z których korzysta kilka wsi.

– Korzystamy z tych terenów za pełną zgodą właściciela od wielu lat nieodpłatnie, cieszy nas to bardzo i nie zgadzam się na żadne łączenie tej kwestii ze sprzedażą drogi. Nie wolno mącić tego, co tak dobrze działa – powiedział Szrama.

Jak skończy się spawa sprzedaży drogi, poinformujemy zapewne naszych czytelników za tydzień, gdy komisja podejmie wreszcie w tej sprawie jakąś decyzję.

Podobne artykuły