W Obornikach ostre protesty społeczne

W Obornikach ostre protesty społeczne

OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o proteście, jaki odbył się w Rogoźnie w odpowiedzi na werdykt Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Podobny protest odbył się też w Obornikach.

Był bardzo liczny, bo według różnych danych wzięło w nim udział kilka tysięcy osób. Dość rzec, że w czasie, gdy tłum z Rynku dotarł przez Piłsudskiego do mostu na Warcie, to jedni jeszcze szli obok obornickiego Urzędu Miejskiego, a czoło mijało już duży most, idąc szeroko jezdnią.

Stojący w paru miejscach policjanci pozdrawiali idące kobiety i mężczyzn. Siedzące w radiowozie policjantki machały idącym. Można było usłyszeć od służb słowa poparcia. Podobnie od osób, które nie maszerowały, a stały na trasie przemarszu, wyglądały z okien, cierpliwie czekały w samochodach na przejazd. Wiele z tych osób pokazywało protestującym znak Victorii.

Restauracja LaMia serwowała z pojazdów ustawionych na trasie przemarszu pożywną, rozgrzewającą zupę, a restauracja Zamkowa częstowała idących pizzą. Do oborniczanek dołączyło wiele osób z Rogoźna i Ryczywołu.

Uczestniczki i uczestnicy przemarszu nieśli transparenty. Protest już nie dotyczył jedynie praw kobiet, ale był skierowany, najogólniej mówiąc, przeciwko rządzącym.

Większości z haseł na transparentach lub wykrzyczanych podczas przemarszu etyka i kultura nie pozwalają nam zacytować na łamach gazety.

Warto przytoczyć choć kilka z tych cenzuralniejszych: „Każdy przy zdrowych zmysłach czuje respekt przed wkur… Polką”. „Walczcie z wirusem, a nie z kobietami”. „Przepraszamy za utrudnienia, ale mamy rząd do obalenia”; „Wolę słuchać disco polo, niż Kaczyńskiego”; „To jest wojna!”; „Podmiot nie zgadza się z orzeczeniem”; „Myślę, czuję, decyduję”; „Moje ciało, mój wybór”; „Rząd nie ciąża, można go usunąć”; „Jarek, lapy precz od kobiet, masz kota”.

Udało nam się porozmawiać z protestującymi i musimy przyznać, że zawsze były to rozmowy pełne kultury i życzliwości. „Mamy dość tego, jak postępuje ten (***) PiS z nami, że nie pozwala nam decydować jak niewolnicom o sobie” – stwierdziła młoda kobieta. Inna dodała: „Ja osobiście jestem przeciwko aborcji, ale każdy powinien mieć swój wybór. Kobieta musi sama zdecydować”. Jeszcze inna „Nie mogę patrzeć, jak wszyscy w Polsce jesteśmy podzieleni. Najbardziej marzę, żeby moje dzieci miały spokojne życie. Ale żeby to było możliwe, bardzo dużo musi się zmienić. Teraz albo nigdy”.

Próbowaliśmy poprosić o komentarz do tego co się dzieje lokalnych działaczy z PiS. Wszystkie znane nam telefony milczały, a w oknach pogasły światła.

Wielogodzinny przemarsz tłumu dotarł na Osiedle Leśne. Wszystkie mijane po drodze kościoły były w pełni bezpieczne, nikt nie dokonał aktów wandalizmów, jak to się działo w innych częściach Polski.

Znacznie mniej liczny protest został powtórzony w minioną sobotę. Maszerujący od godziny 16 kilkusetosobowy tłum był nastawiony nieco mniej wrogo wobec władzy i PiS. Nie dało się zauważyć żadnych incydentów.

Na małym moście na Warcie został uwięziony samochód osobowy na szwedzkich numerach rejestracyjnych. Siedzący wewnątrz mężczyźni z niepokojem przyglądali się mijającym ich osobom. Nikt się o auto nie otarł, nikt nie wykonał żadnego wrogiego gestu. Po chwili obaj mężczyźni zaczęli machać mijającym ich osobom, a te uśmiechały się do nich i też pozdrawiały machaniem dłońmi.

Z rozmów wynikało, że to nie chodzi już tylko o aborcję. Protestujący mieszkańcy Ziemi Obornickiej po prostu mają już dość. Obecnie rządzący najwyraźniej im już zbrzydli, zawiedli, spowszedniali i ciążą.

Przy okazji można było dowiedzieć się, jak ogromnym poparciem cieszy się burmistrz Obornik i obornicki starosta. – Są blisko nas, rozumieją nasze potrzeby, słuchają i nie próbują nami rządzić – usłyszeliśmy jedną z opinii. Gdy pytaliśmy, jak długo zamierzają protestować, usłyszeliśmy: Do skutku!

Podobne artykuły