Uciekł przed odpowiedzialnością, ale na krótko

Uciekł przed odpowiedzialnością, ale na krótko

OBORNIKI. Swego czasu informowaliśmy o zdarzeniu, do którego doszło 31 stycznia tego roku na ulicy Sądowej. Kierowca, który podjechał pod sklep instalacyjny nie zaciągnął hamulca ręcznego i jego pojazd zjechał w sposób niekontrolowany w dół, uderzając w stojący przez domem pojazd właścicieli posesji.
Nieroztropny kierowca próbował co prawda wraz ze swoją towarzyszka podróży i pomagającemu im prowadzącemu sklep instalacyjny zatrzymać uciekający samochód, jednak bezskutecznie. Ostatecznie sprawca zdarzenia wsiadł i odjechał wraz z partnerką, nie zgłaszając nigdzie skutków zdarzenia.
Auto mieszkańców Sądowej została uszkodzone, więc jego właściciel powiadomił policję. Tam też lekko nie było. Bo usłyszał, że policja ma dużo pracy i nie może się tym przypadkiem obecnie zająć, a był to czas sprzed epidemii. Próbował sam ustalić sprawcę. Właściciel sklepu instalacyjnego nabrał wody w usta, a monitoring na niewiele się zdał, bo odczytane za jego pomocą numery auta były wciąż nieczytelne. Szukał sprawcy przy pomocy naszej gazety, internetu i znajomych. Mijały kolejne tygodnie i nic.
Poszkodowany złożył więc skargę na opieszałość policji, funkcjonariusz prowadzący jego sprawę znalazł nagle czas i ustalił sprawcę.
Poszkodowany pan Jerzy dziękuje: policji oraz szczególnie mieszkańcom Obornik, którzy pomogli znaleźć nietypową drogę ucieczki sprawcy kolizji z 31 stycznia. Mimo przeciwności i utrudnień sprawca został znaleziony i ukarany mandatem.
Przeciwności to… właściciel sklepu, zaciągający osobiście hamulec ręczny u sprawcy, ale nic nie wiedzący i nie pamiętający ze zdarzenia oraz co jeszcze bardziej bulwersuje dyrektor szkoły posiadającej dobrej jakości kamery zakupione ze środków publicznych, ale „nieświadom” ich usytuowania. Gdyby nagranie z tej kamery skierowanej centralnie na przejście dla pieszych zostało przekazane policji, to zaoszczędziłoby to sporo operacyjnej pracy policjantom w weryfikowaniu informacji.
Najważniejsze, że sprawa się znalazł, poniósł karę, musi naprawić szkodę, a inni „uciekinierzy” być może zrozumieją, że w świecie kamer tak do końca uciec odpowiedzialności się nie da.

Podobne artykuły