Stanisław Kolanus będzie miał swoją ulicę

ROGOŹNO. Podczas najbliższej sesji rady miejskiej radni podejmą decyzje w sprawie nadana jednej z wewnętrznych ulic miasta imienia Stanisława Wilhelma Kolanusa. Można liczyć na ich pozytywną decyzję, bo taki plan poparły komisje problemowe.
Kim był Stanisław Wilhelm Kolanus? Był znanym w przedwojennym Rogoźnie weterynarzem. Został na początku wojny brutalnie zamordowany i jest to jedna z tych historii, które trzeba co pewien czas opowiadać, by się nigdy nie powtórzyły.
Stanisław Kolanus urodził się 9 stycznia 1872 roku w miejscowości Domaradz pod Opolem. Po ukończeniu szkoły średniej we Wrocławiu studiował w Wyższej Szkole Weterynaryjnej w Berlinie. Po studiach praktykował w Sycowie na Śląsku. Po praktyce, a dokładnie w roku 1900, osiedlił się w Golanczy pod Wągrowcem. Przez 14 lat żył tam wykonując swój pożyteczny zawód. Jednak w 1914 roku został powołany do wojska niemieckiego i wywieziony na front niemiecko-rosyjski. Pierwsza wojna skończyła się dla niego rychłą niewolą. W 1918 roku dowiedział się, że trwa werbunek do polskiej armii formowanej przez generała Hallera. Niezwłocznie zgłosił się i przez Murmańsk popłynął do Francji. Rok później wrócił do Polski w randze majora i aż do demobilizacji w 1921 roku był oficerem Armii Hallera, zwanego Błękitnym Generałem. Już jako cywil objął stanowisko powiatowego lekarza weterynarii w Środzie Wlkp. Na stanowisku tym pozostał do roku 1924 i po krótkim pobycie w charakterze wolnopraktykującego weterynarza w Dolsku pod Śremem przyjechał do Rogoźna, gdzie osiedlił się na stałe. Pracował jako lekarz weterynarii i inspektor rzeźni miejskiej. Gdy wybuchła II wojna światowa, pojechał do Poznania i pomimo, iż nie podlegał mobilizacji, zgłosił się do wojska na ochotnika, Chciał bronić ojczyzny mimo przekroczenia granicy wieku poborowego. Zamysł ten mógł mu się udać, jednak z powodu braku władz wojskowych, które decydowały o poborze, wrócił pieszo do Rogoźna, gdzie zostawił trzy dorosłe córki i żonę, od dłuższego czasu poważnie chorującą.
Tu trzeba się cofnąć jeszcze do okresu pełnienia przez niego funkcji inspektora sanitarnego. W Rogoźnie było kilka zakładów rzeźniczych i małych masarni. Jedną z nich prowadził rzeźnik Niemiec Otton Stoewenau. Był on znany z tego, że nie dbał w swym zakładzie o zachowanie odpowiednich warunków sanitarnych, co powodowało ciągłe konflikty ze Stanisławem Kolanusem. Często wyczyniał też burdy pijackie, co z kolei budziło konflikty z miejscowymi władzami porządkowymi i co najgorsze z własną żoną.
Otton Stoewenau nie zamierzał się poprawić i po kolejnej kontroli oraz stwierdzeniu, iż nadal w jego firmie panuje stan antysanitarny, inspektor Kolanus zamknął mu ostatecznie rzeźnię i sklep. Było to, jak wspomina Juliusz Zigenhagen prowadzący sklep masarski przy ulicy Czarnkowskiej 19: Na kilka tygodni przed wybuchem wojny. Po zamknięciu sklepu Stoewenau poszedł pracować w „Niemieckim Rolniku” przy ulicy Wielkiej Poznańskiej w Rogoźnie.
Nie zapomniał jednak o decyzji Kolanusa, a okazja zemsty nadeszła już w pierwszych dniach września. Otton Rudolf Stoewenau został członkiem hitlerowskiej bojówki. Wraz z towarzyszami w dniu 6 września 1039 roku wtargnął do mieszkania Kolanusów przy ulicy Małej Poznańskiej (obecnie Plac Karola Marcinkowskiego 10). Założyli weterynarzowi na szyję pętlę z grubego powroza i wywlekli go z domu na ulicę. Następnie zachęcani przez Stoewenaua przywiązali koniec dwumetrowego powroza do zderzaka samochodu osobowego. Jak opowiadali później świadkowie zbrodni: L. Mikołajczak, M. Knowczyńska, J. Kośmicki i W Wasela: Samochód po chwili ruszył i kilkakrotnie objechał Nowy Rynek zwany dziś placem Karola Marcinkowskiego. Głowa pana Kolanusa uderzała o kamienie nawierzchni rynku. Wleczono go na sznurze tak długo, aż zmarł śmiercią męczeńską. Jego zwłoki odarte z odzienia wrzucono do ogrodu sąsiadującego z posesją państwa Kolanusów, a następnie przykryto kilkoma gałęziami i z lekka przysypano ziemią. Tak leżały tam przez miesiąc aż do dnia, kiedy decyzją władz niemieckich nakazano Wincentemu Waseli odkopać je i pochować we wspólnej mogile na cmentarzu katolickim.
Stanisław Wilhelm Kolanus leży tam do dziś wraz z innymi osobami pomordowanymi we wrześniu 1939 roku. Jego oprawca Otton Stoewenau przejął jesienią 1939 roku sklep przy Wielkiej Poznańskiej, odebrany Antonim Kozłowskiemu. Jednak nadal niewiele sobie robił z przepisów sanitarnych, przez co tracił klientelę, balansując na linieibankructwa. Często i dużo pił. Latem 1941 roku wpadł na nielegalnym uboju i pokątnym handlu mięsem. Został przez niemiecką policję zaaresztowany i osadzony w więzieniu w Szczecinie. Zmarł tam po kilku tygodniach. Wieść o tym, bez większego żalu, rozgłosiła po Rogoźnie jego żona, która niedługo potem ponownie wyszła za mąż.
Historię życia i okrutnej śmierci Stanisława Helmuta Kolanusa udało nam się poznać dzięki jego krewnemu i imiennikowi Stanisławowi Kolanusowi z Obornik, byłemu pracownikowi spółki gminnej, dziś zasiadającemu w Obornickiej Radzie Seniorów.

Podobne artykuły