Spór o to, kto pozbawił dotacji sportowców z terenów wiejskich

Spór o to, kto pozbawił dotacji sportowców z terenów wiejskich

ROGOŹNO. Ostatnia sesja rady miejskiej Rogoźna była okazją do rozliczenia skutków wywołanych przez usuniecie przez radnego Henryka Janusa zapisu w regulaminie przyznawania klubom sportowym gminnej dotacji. Konsekwencją jego propozycji było wykluczenie ze starań o dotacje klubu piłkarskiego Tornado Tarnowo, z czego skorzystał klub miejski Wełna Rogoźno.

Zastanawiał się nad tym sekretarz gminy Marek Jagoda: Jaki był powód usunięcia terminu „Terenów wiejskich”? Pytanie to wywołało burzliwą i długą dyskusję w tej kwestii, gdyż radnych oburzyło to, że Wełna dostała podwójną dotację, a Tarnów nie dostał jej wcale.

Burmistrz Roman Szuberski dodał do słów sekretarza: Postarałem się, aby paru sponsorów dofinansowało ten klub. Henryk Janus próbował wtrącić, że Tarnowo nie złożyło w porę wniosku o dotację.

Problem wyjaśniła bodaj najdokładniej kierownik Renata Tomaszewska, odpowiedzialna w gminie za sport: Gdyby Tarnowo złożyło wniosek o dotację, to pieniądze byśmy podzielili, ale wpłynął jeden jedyny z Wełny i w tej sytuacji to Wełna dostała pieniądze. Klub Tornado Tarnowo spóźnił się z wnioskiem i co ważniejsze, pojawił się zapis – „Z terenów wiejskich”, więc i tak by pieniędzy dostać nie mogli. Gdyby nie było zapisu Henryka Janusa „Z terenów wiejskich”, to dotacja czekałyby na wniosek Tarnowa i by ja dostali.

Marek Jagoda dodał dla wyjaśnienia: Ten zapis został ulokowany na wniosek Henryka Janusa poprzez aklamację, przy ogólnej zgodzie całej rady.

Radny Krzysztof Nikodem zwrócił się do autora niefortunnego zapisu: Panie Janus trzeba się uderzyć w pierś i przyznać, że popełniłem błąd.

Radny Adam Nadolny, starając się wyjaśnić, dlaczego w regulaminie powstał fatalny zapis, poszedł jeszcze dalej: Trzeba płakać nad głupotą niektórych ludzi. Pan się mienił znawcą i fachowcem od dróg, planów i wszystkiego, a widać, że pan się na niczym nie zna. Najlepiej przyznać się do błędu i przeprosić za ten błąd. Rada uwierzyła w pańską „fachowość” i dała się zmylić. Na przyszłość takiego błędu nie popełnimy. Na szczęście sytuację uratował pan burmistrz, który natychmiast zaczął szukać sponsorów. Wszyscy radni powinniśmy się opodatkować i szkodę naprawić.

Tymczasem w przesłanym do naszej redakcji sprostowaniu Henryka Janusa można przeczytać: Faktem jest, iż doszło do wykreślenia wymogu drużyny z terenu wiejskiego jako „oczywistego błędu „pisarskiego” podczas sesji Rady Miejskiej w Rogoźnie z dnia 30 czerwca 2021 r.

Jednak zdaniem innych radnych prawda jest taka, że o żadnym „błędzie pisarskim” mowy być nie może, bo protokołu nie sporządzał radny Janus, ale obsługa rady miejskiej. Pisała tylko to, co Janus dyktował, a co potwierdza niemal cała rada miejska oraz zapis foniczny, czyli nagranie tych słów.

Nie jest też prawdą twierdzenie ze „Sprostowania”, że: Wymogiem otrzymania dotacji było złożenie oferty w terminie do 30 lipca 2021. Wyjaśniła to już wcześniej Renata Tomaszewska i z wyjaśnienia tego wynika, że gdyby nie zapis według propozycji radnego Janusa, Tornado złożyłoby wniosek po czasie i dotacji by nie straciło.

Burmistrz Roman Szuberski ujął to słowami: Gdyby nie dopisek „z terenów wiejskich”, to żaden klub miejski nie mógłby się zgłosić.

W ten sposób wiejskie Tornado straciło, miejska Wełna zyskała. Prezes Mirosław Pokorzyński też zabrał głos podczas tej sesji, twierdząc: Przyszedłem tu dziś podziękować panu Janusowi za to, że klub otrzymał dodatkowe dofinansowanie.

Roman Szuberski pogratulował prezesowi przedsiębiorczości po tym: Jak cała rada uznała na wniosek Henryka Janusa, że pieniędzy nie dostaną piłkarze z terenów wiejskich. Dziękuję też Adamowi Nadolnemu, bo też ma on udział w dofinansowaniu klubu Tornado Tanowo.

Adam Nadolny pochwałę przyjął i stwierdził: Mleko się już rozlało i trzeba teraz myśleć, co zrobić, aby to naprawić. Skoro wszyscy źle zrobiliśmy pod wpływem kolegi Janusa, to wszyscy powinniśmy teraz wspomóc finansowo poszkodowany klub.

Henryk Janus był najwyraźniej zdenerwowany tym, co mówiono o całej tej sprawie. Ostatecznie zdobył się jedynie na słowa: Jak tego słucham, to mi się śmiać chce. Na mój wniosek wykreślono, ale czy prawnie, czy bezprawnie, to zobaczymy. Chwilę później pogroził wszystkim „swoimi prawnikami” i zapewnił, że wie „kto” napisał artykuł o tej sprawie do lokalnych gazet. By nie robić z tego tajemnicy wyjaśniamy, że artykuł w Ziemi Obornickiej jest autorstwa redaktora, którego nazwisko widnieje zawsze w stopce gazety.

Radny Wojciechowski nie bardzo potrafiąc pomóc swemu koledze z opozycji doniósł dość nonsensownie: Radni zrzucają się i płacą redaktorom lokalnych gazet, aby ci o nich dobrze pisały. Do tego ostatniego zdania nie ma sensu się jednak odnosić.

Podobne artykuły