Samochód zanurkował w stawie?

Samochód zanurkował w stawie?

GOŁASZYN. W poniedziałek o godzinie 8:30 do komendy straży pożarnej w Obornikach wpłynęło zgłoszenie o utopieniu samochodu osobowego marki Ford Tourneo w stawie znajdującym się przy ul. Obrzyckiej.
Strażacy zabrali sprawnie sprzęt specjalistyczny i ruszyli w kierunku owego stawu, niewielkiego, ale głębokiego.
Po dojeździe na miejsce zdarzenia okazało się, że około 25 metrów od linii brzegowej stawu znajduje się samochód, całkowicie pod wodą.

Osoba podająca się za jego kierowcę znajdowała się na brzegu i nie wymagała udzielenia jej pomocy medycznej.
W pojeździe nie było też innych osób ani materiałów niebezpiecznych mogących stanowić zagrożenie dla środowiska.

W początkowej fazie działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Następnie po przybyciu na miejsce zdarzenia specjalistycznej grupy ratownictwa wodno-nurkowego z jeszcze lepszym sprzętem, która przybyła z komendy miejskiej PSP w Poznaniu, działania straży polegały na początku na zejściu nurków pod wodę w celu dokładnego sprawdzenia stanu i lokalizacji pojazdu. Potem zamocowali ono dwa balony wypornościowe, każdy o wyporności jednej tony i podczepili je linami do auto.

Po zamocowaniu balonów wypornościowych, zanurzony wciąż pojazd, został przetransportowany do brzegu stawu, tak zwanego skipu, gdzie cumowane są na zimę łodzie, a następnie przy pomocy wyciągarki samochodowej pojazd wydobyto na ląd.

W działaniach podwodnych brały udział dwie pary nurków, nadzorowane i kontrolowane przez kierownika prac podwodnych. Operacja nie była trudna ze względu ma niewielki akwen i letnią pogodę. Mimo to w działaniach ratowniczo-gaśniczych udział brało łącznie siedem zastępów w sile 24 strażaków państwowej straży pożarnej.
Gdy strażacy zrobili swoje, przyszedł moment na pytania.

Pewnym jest, że pojazd nie wskoczył nagle do stawu i nie zanurkował.

Jest przypuszczenie, że kierujący Fordem wjechał do stawu jeszcze niedzielną nocą. Gdy kierujący opuścił pojazd, ten stoczył się po stromiźnie na głębię, gdzie dno jest płaskie. Po otrzeźwieniu wezwał strażaków, ci przybyli, Forda wydobyli, a nasza gazeta to opisała.

To oczywiście domniemanie i jedna z wersji, bo tych może być więcej.

Podobne artykuły