Prywaty u mnie nie ma, nie było i nie będzie – czyli radny kontra wójt

Prywaty u mnie nie ma, nie było i nie będzie – czyli radny kontra wójt

GMINA POŁAJEWO. Radny Krzysztof Garstecki zapamiętał fakt, że wójt Stanisław Pochyluk ma w planach utwardzenie drogi w okolicy, gdzie mieszka syn wójta. Inna sprawa, że gmina nie jest wielka i wszędzie mieszka ktoś z wójtem skoligacony, zaprzyjaźniony lub pochodzący z kręgu jego rodziny.

Tak czy inaczej, podczas ostatniej sesji rady gminy zapytał wprost: Czy to prawda, że na komisji powiedział pan, że zamierza utwardzić odcinek drogi od krzyża do ulicy Leśnej? Obok leśniczówki do drogi łączącej Boruszyn?
Wójt odparł: Prawda, taki wniosek o dofinansowanie złożyłem do Urzędu Marszałkowskiego.

Garstecki przyznał: Ja to rozumiem, bo są tam nasi mieszkańcy i zasługują na możliwość poruszania się tam Dlaczego jednak teraz? Mieszkało tam wiele rodzin, jakoś pan wcześniej nie zauważał ich problemu, a są miejsca w gminie, gdzie mieszkańcy nie mogą doczekać się utwardzonych dróg.
Tu radny wymienił kilka takich miejsc, gdzie drogi po opadach stają się trudno przejezdne. Zaproponował: Zacznijmy od tych dróg, gdzie mieszka dużo osób.

Stanisław Pochyluk wyjaśnił: Problem dróg w gminie zapewne nigdy się nie skończy. Musimy się jednak zapoznać z tym, a ja wiem, z jakiego programu i które drogi, i za jakie pieniądze możemy takie drogi zrobić. Co roku z budżetu województwa na drogi pieniądze wpływają i temat nie bywał podnoszony. Byśmy mogli otrzymać pieniądze na utwardzanie dróg dojazdowych do pól muszą one spełniać określone warunki i muszę te warunki wskazywać. Od lat takie Przybychowo jest objęte scalaniem gruntów. W przyszłości wiele tam będzie zrobione i to nie z naszych gminnych pieniędzy.

On też wymienił drogi już poprawione i te nadal utwardzane.

Wreszcie, zauważywszy cel wypowiedzi radnego, rzekł: Co do drogi w kierunku Boruszyna, to oczywiste skojarzenie z moim synem, bo mieszka na leśniczówce i dlatego robimy tę drogę? Zawsze łączyliśmy drogi z dojazdami do pól, bo to warunek sine qua non, (łac. warunek konieczny) i mogę wymienić dziesięć takich dróg robionych za 10% kosztów. Nadrzędne jest dla mnie to, że mam obiecane pieniądze z Lasów Państwowych i nie dlatego, że mój syn przeprowadził się rok temu na leśniczówkę, tylko dlatego, że miałem to uzgodnione z nadleśniczym wcześniej. Dostaliśmy w tym roku ponad 100 tysięcy. Zrobiliśmy drogę do krzyża, choć żaden Pochyluk tam nie mieszka. Trasa powstała dlatego, by można było uprawiać rekreację rowerową. Moja rodzina kupiła samochód, który wjedzie wszędzie i nie potrzebuje dróg utwardzonych.

Poprosił Krzysztofa Garsteckiego o podpowiedź jak pozyskać więcej pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego i poprosił, aby nie pytał on, co wójt robi dla siebie.

Na koniec stwierdził: Chcę połączyć drogę z Boruszyna, a potem drogę w Krosinku o ile nadal będzie program wojewódzki. Na Krosinek mam obietnicę pozyskania środków na kolejne scalenie i zakwalifikować się do programu. Nie boję się odpowiedzialności za to co robię. Zostawcie tylko moich młodszych członków rodziny, bo prywaty u mnie nie ma, nie było i nie będzie.

Do Garsteckiego powiedział: Gdzieś tam dzwonią, ale nie wiem gdzie.

Na koniec Jerzy Borrmann dorzucił od siebie: Ja o takich sprawach nie mówię, bo znam sprawy.

Podobne artykuły