Nowe obostrzenia i stare nawyki

Nowe obostrzenia i stare nawyki

OBORNIKI. Liczba zakażonych koronawirusem pnie się w dziesiątkach tysięcy do góry, rząd zamyka częściowo kraj, lekarze alarmują bliską zapaść służby zdrowia, a obywatele w sporej części wciąż po staremu wierzą w swą nieśmiertelności.

W ostatnich dniach minionego tygodnia w dużym markecie Intermarche obsługa pilnowała przestrzegania wszelkich zasad. W markecie spożywczym mogły przebywać maksymalnie 73 osoby, czego skrupulatnie pilnował kontroler wydający wchodzącym numerki. Po zakupach numerki się oddawało, by mogli je pobrać kolejni klienci.

Znajdujący się na terenie marketu sklep z obuwiem mogło jednorazowo odwiedzić do 15 osób.

Tu także pilnowano skrupulatnie i liczono klientów. Na zewnątrz sklepu czekało karnie na wejście w długiej kolejce od 20 do 30 osób.

W innym, drugim co do wielkości markecie panowało w tym samym czasie zupełne bezhołowie. Market był pełen, klientów nikt nie liczył, przy kasach pchano się jeden na drugiego. Bez trudu można było spotkać klientów (ale i obsługę) bez maseczek. Mieli je owszem na brodzie, pod brodą, albo zakrywali sobie jedynie usta wystawiając nos jak nabitą zarazkami armatę na zewnątrz.

Sprawdziliśmy jedynie te dwa markety, mając świadomość, że w innych może być podobnie.

Nikt nie lubi ograniczania wolności nie zawsze godząc się z tym, że przekraczając pewną granicę odbierają tę wolność innym.

Podobne artykuły