Niezgoda między wójtami Ryczywołu i Połajewa. Nie zabraknie wody w Gorzewie, ale co do Orłowa, to takiej pewności już nie ma

Niezgoda między wójtami Ryczywołu i Połajewa. Nie zabraknie wody w Gorzewie, ale co do Orłowa, to takiej pewności już nie ma

GMINA RYCZYWÓŁ. Na początku maja relacjonowaliśmy rozmowę z prezesem Przedsiębiorstwa Komunalnego Ryczywół. Krzysztofem Garnetzem, który uspakajał, iż wody w gminie nie zabraknie.

Minął niemal miesiąc i prezes Garnetz nadal zapewnia o bezpieczeństwie mieszkańców, którym wody nie powinno brakować, jednak bogatszy o nową wiedzę doprecyzowuje: Nie ma niebezpieczeństwa braku wody, jednak pewne inwestycje muszą być poczynione, by przed takim problemem w przyszłości nie stanąć. Problem dotyczy stacji uzdatniania wody w Gorzewie, który spółka gminna rozwiązuje na bieżąco tymczasowym kolektorem.

Tu trzeba przypomnieć, że Krzysztof Garnetz objąwszy kierowanie spółką gminną zastał tam taki stan jaki jest. Sama modernizacja stacji była w jego opinii niezbędna i prezes ją dobrze ocenia, jednak jego zdaniem: Założenia były już z gruntu mylne. Stacja pompowała 350 litrów wody, a złoże, z którego brała wodę, było bezpieczne i nie zagrażał problem, że zabraknie w nim wody lub ta będzie niezdatna do spożycia. Niestety, po likwidacji stacji w Nininie i zwiększeniu poboru z tej stacji do 650 litrów, nagle się okazało, że złoże z którego czerpiemy, nie do końca jest wystarczające.

Była kiedyś decyzja o budowie nowej studni, jednak ta studnia została wywiercona do poprzedniego poziomu. Źródło miało wydajność taką, jaką miało i czy się wybuduje jeszcze pięć kolejnych studni czerpiących z tego samego poziomu, wydajności się nie poprawi.

Zleciłem w tej sytuacji poznańskiej firmie Hydro-Consulting wykonanie w Gorzewie badania, czy w ogóle są takie zasoby wody, że stację, w którą włożono tyle pieniędzy, będzie można prawidłowo użytkować. Firma wykonała badania i stwierdziła, że są pokłady wody do wykorzystania, ale na poziomie 130 metrów. Wykonamy próbne odwierty i będziemy musieli taką studnię wywiercić, bo czerpiąc nadal z obecnego poziomu, za dwa, trzy lata jakość wody się pogorszy. Tym sposobem kolejna inwestycja w gorzewską stację jest niezbędna. Dziś niebezpieczeństwa nie ma, ale kolejne odwierty muszą zostać zrobione z myślą o przyszłości – powiedział prezes Garnec.

Skoro o przyszłości mowa, to trzeba wiedzieć, że dalsza eksploatacja studni w Gorzewie, wybudowanej cztery lata temu za ćwierć miliona złotych, dziś nie ma sensu, bo jej wydajność jest prawie czterokrotnie niższa od obecnych potrzeb. Gorzej, bo w trakcie jej wiercenia zmieniono technologię, zamieniając rury stalowe na plastikowe, więc nie można nawet tych rur dzisiaj wykorzystać.

Zdaniem prezesa Krzysztofa Garnetza: Może być ta studnia rezerwową, ale jako docelowa nie spełnia oczekiwań. Trzeba wiercić nowe ujęcie.
W majowej rozmowie z prezesem Garnetzem nie można było pominąć problemu z kończącymi się dostawami wody do Orłowa, dokąd jest doprowadzana kolektorem z Połajewa.

Wójt Stanisław Pochyluk wypowiedział umowę na dostawę wody, choć ilość tam dostarczana to zaledwie 10 metrów sześciennych dziennie. To obrazowo mówiąc tyle, co mała cysterna, więc nie ma taka ilość żadnego wpływu na zasoby Połajewa.

Powodem jest wzajemna i silna niechęć pomiędzy obydwoma wójtami, za która przyjdzie być może zapłacić orłowianom.

Tu trzeba wyjaśnić, że w roku 2018 zawarto dość niefortunną i krótkowzroczną umowę z gminą Połajewo, w której wójt Połajewa miał zapisany trzymiesięczny termin na zakończenie jej realizacji. Skorzystał z tego fatalnego zapisu ogłaszając, że odetnie na koniec lipca 2020 wodę dla Orłowa.

Prezes Krzysztof Garnetz nie robił niczego w kierunku uniezależnienia Orłowa i zapobieżenia katastrofie, bowiem będąc „człowiekiem z zewnątrz układów” zakładał, że relacje pomiędzy władzami gmin Połajewo i Ryczywół są prawidłowe, a tymczasem są one jakie są.

Podobnie o sytuacji mówi przewodniczący rady gminy Łukasz Krzyśko, twierdząc: Podpisano niekorzystną umowę.

Prezes Krzysztof Garnetz o kłopotach mówi: Mamy problem z wioską Orłowo, bo z dnia na dzień gmina Połajewo wypowiedziała nam umowę. Próbowałem rozmawiać z wójtem Połajewa, ale niestety nie ma płaszczyzny porozumienia. W tej sytuacji zleciłem firmie z Gniezna wykonanie projektu sieci wodociągowej. Jednak termin trzech miesięcy, jaki dał nam wójt Połajewa jest zbyt krótki i niedługo staniemy przed dylematem czy zaczynać tę inwestycję, czy odcinamy mieszkańcom wodę i jako jedyna wieś Orłowo zostanie bez wody.

Na koniec pan prezes zaklinał rzeczywistość słowami: Musimy zdążyć z wodą dla Orłowa. Czasu jest zbyt mało, by w normalnych warunkach wykonać projekt, uzyskać wszelkie zgody, dokonać uzgodnień i na koniec wykonać samą inwestycję.

Moglibyśmy w tym miejscu, w kontekście relacji pomiędzy wójtami i problemu z Orłowem, dodać: zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Ale po co, skoro wszyscy o tym doskonale wiedzą.

Podobne artykuły