Kogeneracja i po kogeneracji

Kogeneracja i po kogeneracji

RYCZYWÓŁ. Gdy stało się jasnym, że gazownicy nie kwapią się do Ryczywołu, ważną osią rozwoju tej miejscowości, wyjściem miała stać się rok temu kogeneracja, dzięki której wieś weszłaby na wyższy poziom cywilizacji energetycznej.

Kocioł gazowy pewnego przedsiębiorcy, wspierany przez pompy cieplne, produkowałby ciepło na potrzeby tegoż przedsiębiorcy, a cały nadmiar energii byłby sprzedawany mieszkańcem. Ten system wyeliminowałby kopciuchy, dając czyste ciepło.

Wójt ogłosił to jako sukces, tym bardziej, że sugerowana przez niego w trakcie wyborów gazyfikacja gminy upadła. Rozpoczęło się rozpoznawanie zainteresowania cieplikiem oraz warunków, na jakich ów cieplik miałby trafiać do poszczególnych budynków.

Im więcej wpływało danych, tym większe były wątpliwości wójta. Przestał mówić o sukcesie, zaczął o wątpliwościach. Ostatecznie cieplik miał popłynąć jedynie do budynków gminnych. Znów minęło nieco czasu, obawy wójta znowu podrosły, aż wreszcie zapadła decyzja.

Podczas ostatniej sesji rady gminy wójt Szrama oświadczył: Było wiele rozmów i na razie zawiesiliśmy, bo Energusolucjon, to zagrożenie i trzeba coś nowego i nie w tej formie. To zadanie latami obciążałoby moją osobę.

Wójt nie chce być o nic oskarżany w przypadku kłopotów i jest to zrozumiałe. To bezpieczna pozycja, gwarantująca błogi spokój teraz i na wieki wieków. Ten model przećwiczył już wcześniej jeden z poprzedników wójta, który tylko zarządzał, nigdy nie ryzykując rozwoju gminy i dzięki temu nikt nie posądził go o popełnienie jakichś błędów.

Podobne artykuły