Jest szansa na powstanie Centrum Integracji Społecznej dla tych, których nie widać na co dzień, a przecież są

Jest szansa na powstanie Centrum Integracji Społecznej dla tych, których nie widać na co dzień, a przecież są

OBORNIKI. Spółdzielnia Socjalna Uciec Dystrofii zwróciła się do władz gminy o przekazanie jej na co najmniej 10-letnie użytkowanie działki przy cmentarzu w Gołaszynie oraz dwóch lokali przy obornickim Rynku.
Wszystkie te nieruchomości miałyby służyć obornickiemu Centrum Integracji Socjalnej (CIS).

Pierwsze próba powołania tej organizacji spełzła na niczym, a wśród powodów był brak osób zakwalifikowanych do uzyskania pomocy. Miała być kuchnia z tanimi daniami w szkole w Rożnowie czy warsztat prac nad miejską zielenią.

Znalezienie osób z problemami wymagającymi pomocy zależy głównie od szukającego. Prowadząca i współorganizująca spółdzielnie socjalne Grażyna Stachowiak wie jak to zrobić, jak trafić do tych, którzy potrzebują pracy, a sami sobie z różnych przyczyn ze znalezieniem zajęcia nie poradzą.

Na pustej działce gminnej z ruiną starego budynku w Gołaszynie zamierza postawić kontener z narzędziami do prac ogrodniczych i sprzątania oraz warsztat do ćwiczeń.

Nad propozycją Spółdzielni Socjalnej pochylili się radni z komisji rolnictwa i ochrony środowiska rady miejskiej, a występujący w ich imieniu Błażej Pacholski stwierdził, że działka jest atrakcyjna i można ją inaczej wykorzystać. Wiceburmistrz Piotr Woszczyk przypomniał, że: Wcześniej ta działka została już na ten cel przekazana, ale innemu podmiotowi, który jednak celu nie wykonał.

Teraz jest szansa na finansowanie CIS i szczęśliwie znalazł się podmiot, jakim jest Spółdzielnia Socjalna Uciec Dysforii. Wojewoda już wydał decyzję o utworzenie CIS w Obornikach, o ile Spółdzielnia będzie miała działkę, by realizować na niej swe zadania.

O ile pierwszy z podmiotów nie podołał, jest szansa, że Grażyna Stachowiak podoła, tworząc CIS im. Brata Alberta.

Kierująca gminnymi nieruchomościami i gospodarką mieszkaniową Monika Rasztorf przypomniała, że ten cel łączy się z dwoma kolejnymi, a dotyczącymi lokali przy Rynku.

Według Piotra Woszczyka: Centrum Integracji Społecznej ma być niebawem aktywne. Jak to wyjdzie, zobaczymy, ale trzeba dać szansę jego realizatorom. Chcą działkę na pięć lub 10 lat zależnie od kwoty dofinansowania. Twórca CIS może liczyć na środki wojewódzkie, bo Oborniki są wciąż białą plamą na mapie ośrodków wsparcia.

Burmistrz Tomasz Szrama, jak i jego zastępca Piotr Woszczyk dali się już dawno poznać tym, że nie mają w zwyczaju blokować inicjatyw społecznych.

Błażej Pacholski nie był przychylny organizacji CIS. Przyznał, że jego komisja wolałaby tam parking dla lokalnego dworca, w nadziei na dalszy rozwój Bogdanowa. Radna Beata Matelska zajmująca się gminnymi finansami przyznała, że i jej komisja budżetu miała też wątpliwości, ale obiecała nie blokować inicjatywy, a jedynie dopytać Grażynę Stachowiak bardziej szczegółowo o cele.

Ostatecznie rada miejska wysłuchawszy wszystkich stron zdecydowaną większością głosów przyznała działkę w Gołaszynie Spółdzielni Socjalnej Uciec Dystrofii.

Zaraz potem radni skoncentrowali się na kolejnych uchwałach dotyczących przekazania nieruchomości na potrzeby Spółdzielni.

Jeden z nich to mały lokal na Rynku pod numerem 16, byłe romskie mieszkanie, bardzo mocno zdewastowane, które jest obecnie ruiną. Spółdzielnia Socjalna może otrzymać środki wojewódzkie dla CIS na wyremontowanie lokalu. Znajdzie się w nim jadalnia i pomieszczenie sanitarne dla przyszłych uczestników CIS. Może ich być całkiem sporo.

Jak wyjaśniła Grażyna Stachowiak: Już myślimy o nowych miejscach pracy dla nich. Obecnie już wydajemy im ponad 1000 paczek z 50 kilogramami żywności. Trafiają one do osób w dużej części bez kompetencji zawodowych, bez umiejętności do wykonywania jakiejkolwiek pracy, nie nadających się też na obecny rynek pracy. Dla wielu to jedyna szansa na to, by nie głodować. CIS może te osoby wesprzeć, przygotowując ich do pracy. Nie dostrzegając ich, tracimy całe pokolenie. Gdy dziecko widzi ojca idącego do pracy, buduje to je i powoduje, że i ono podejmie samo w przyszłości pracę. Chcemy stworzyć liczne miejsca pracy dla osób po problemach zdrowotnych i z ograniczeniami, a do tego potrzebne nam strategicznie lokale. Rynek 16, to dziś ruina potrzebująca na remont prawie 100 tys. nakładu. Lokal przy Rynek 22 jest w lepszym stanie. Osoby przychodzące do CIS muszą mieć bazę socjalną, bo część tych osób jest bezdomna, potrzebuje łazienki i miejsca, by zjeść jeden należy jej w CIS posiłek.

Inna sprawa, że lokal przy Rynek 16 był już przedmiotem przetargu, ale chętnych nań nie było. W tym przypadki ocena komisji rolnictwa rady miejskiej Obornik była też negatywna. Jej przewodniczący Błażej Pacholski pytał: Po co na Rynku, a nie gdzie indziej? Lokale gminne powinny być przekazywane firmom lub organizacjom zwiększającym atrakcyjność turystyczną Obornik.

Henryk Brodniewicz zauważył, że wiele osób obejmowanych pomocą CIS pochodzi z centrum miasta i Rynek wydaje się dobrym pomysłem. To on, a nie Błażej Pacholski znalazł zrozumienie u radnych i ostatecznie rada miejska wyraziła zgodę na przekazanie na potrzeby CIS im. Brata Alberta lokali na Rynku.

Opisując całą tę sytuację przyznajemy panu Błażejowi rację, bo na obornickim Rynku przydałaby się Informacja Turystyczna, lecz pod warunkiem, że miałaby o czym informować turystów.

Tych w Obornikach nie ma, bo i po co mieliby tu przyjeżdżać. By zwiedzić mały dworzec lub ruiny klasztorku?

Centrum Integracji Społecznej powstało już w Rogoźnie, a jego dobrych działań nie da się żadną miarą przecenić. Jest też szansa na podobne w Obornikach. Szansę tę daje Grażyna Stachowiak, która jest nie tylko wspaniałym człowiekiem, ale też pewną firmą i gwarancją solidności.

Podobne artykuły