Gra w nazwiska

OBORNIKI. Czasami wystarczy mieć nazwisko zbieżne z nazwiskiem osoby publicznej, aby zostać wplątanym w dziwne insynuacje i podejrzenia. Osoby znajdujące się u władzy również niejednokrotnie spotykają się z nieuzasadnionymi pretensjami o nepotyzm, tylko dlatego, że ich podwładny nazywa się podobnie jak oni i nawet jeżeli zmieni nazwisko, to i tak nie mu to pomoże, gdy ktoś zechce zagrać jego nazwiskiem.

Dobrym przykładem może być plotka, która pewne osoby nieprzychylne obornickim włodarzom rozsiewają na mieście. Twierdzą, że wiceburmistrz zatrudnił ponoć w urzędzie swoją krewną a niektórzy poszli jeszcze dalej głosząc, że małżonkę. Tymczasem pani Alicja Ł., zajmująca się geodezją nie jest w żaden sposób spokrewniona z wiceburmistrzem. Pani ta zmieniła niedawno nazwisko i bynajmniej nie z powodów plotek, lecz najnormalniej w świecie wychodząc za mąż. Jej nazwisko brzmi teraz tak samo jak nazwisko wpływowego w powiecie obornickim polityka, zaprzyjaźnionego z burmistrz Obornik.

Plotki na temat rzekomej krewnej wiceburmistrza ucichły, a te same osoby wszczęły nowe, głosząc że Anna Rydzewska zatrudniła synową swych przyjaciół. Dla odmiany domniemana synowa Anny Rydzeskiej, to kolejna plotka opozycjonistów. Tym razem jest to mowa osobie zatrudnionej w urzędzie. Plotkującym nie przeszkadza nawet fakt, że obaj synowie pani burmistrz są kawalerami.

Podstawą plotki jest fakt, że jedna z pracujących w urzędzie urzędniczek podoba się jednemu z synów Anny Rydzewskiej. Od sympatii do małżeństwa droga bywa długa, lecz nie dla stugębnej plotki. Burmistrz została teściowa zanim jej syn się ożenił. O ile traktuje się tego typu personalne zabawy rozrywkowo, to jest to tylko głupie, lecz gdy zaczyna się grać nazwiskami politycznie to staje się to podłe. Niestety, podłość jest chlebem codziennym dużej części polityków.

Podobne artykuły