Gołaszyński spór o drogę

Gołaszyński spór o drogę

GOŁASZYN. Mieszkańcy Gołaszyna zwrócili się do radnych z komisji gospodarki w sprawie odmowy sprzedaży gminnej działki, na której znajduje się droga biegnąca w kierunku tak zwanego pałacu na odcinku do posesji pana Wojciecha, właściciela większości gruntów Gołaszyna.

Gdy kupił on ziemie Rolniczego Kombinatu Rolniczego w Świerkówkach, wszedł w posiadanie pasa ziemi wzdłuż rzeki Warty. Teren ogrodził, a na części gruntów wybudował dom. Chciałby odkupić od gminy część drogi biegnącej do jego posesji, aby ją w przyszłości zamknąć do własnego użytku.
Mieszkańcy Gołaszyna protestują, bo stracą (w ich opinii) dojście do punktu widokowego na Wartę, cokolwiek ma to oznaczać.

Szkopuł w tym, że mieszkańcy Gołaszyna, poprzez swoich przedstawicieli w radzie sołeckiej, 3 sierpnia 2019 roku wyrazili już zgodę na sprzedaż panu Wojciechowi działki pod drogą, w zamian za utwardzenie owej drogi. Było to dla nich ważne, bo poprawiłoby dotarcie do jedynego we wsi sklepu.
Nim minął rok od tamtej decyzji, jest nowa, poparta tym razem ponad setką podpisów, by drogi nie sprzedawać, bo nie będzie dojścia do punktu, z którego widać rzekę.

Tu czytelnikom trzeba wyjaśnić, że do Warty można dojść z drugiej strony ciągu działek, poprzez teren należący do nadleśnictwa, niczym nie ograniczony dla spacerowiczów.

Jednym wydłuży to drogę dotarcia do rzeki, dla innych owo dojście jest krótsze, zależnie w której części Gołaszyna się mieszka. Widok tamtejszy nie jest zapewne w niczym gorszy od widoku tego bliżej pałacu, jednak gołaszynianie protestują.

Ktoś w imieniu pana Wojciecha zagrodził im taśmą dotarcie do tradycyjnego „widoku”, wezwano więc straż miejska, a ta nakazała taśmę usunąć, bo drogi publicznej zamykać nie wolno.

Całe to zamieszanie jest niekorzystne dla interesów gminy.
Pan Wojciech jest właścicielem gruntów pod placem zabaw w Gołaszynie, znajdującym się tam boiskiem, pod świetlicami w Gołębowie i Świetlówkach oraz utworzonymi na jego ziemi placami zabaw i boiskami w tych wsiach.

Burmistrz negocjuje z nim dalsze użytkowanie świetlic i placów, pan Wojciech wciąż na to przystaje, zatem sprzedaż odcinka drogi prowadzącego do posiadłości właściciela byłby ze strony gminy miłym gestem w niczym nie uszczuplającym majątku gminy.
Ponadto pan Wojciech miał obiecać, że dziurawą drogę gruntową na odcinku do sklepu utwardzi na własny koszt, z korzyścią dla wszystkich mieszkańców wsi.

Nie będą mogli oni jednak spacerować odcinkiem drogi wiodącym ku posesji pana Wojciecha oraz pałacu. Właściciel kupowanej od gminy drogi zobowiązał się umożliwić dostęp do rzeki Warty jedynie straży pożarnej i pracownikom PWiK w celu konserwacji znajdującego się tam odcinka kolektora.

Spór jest zacięty, radni z komisji gospodarki i bezpieczeństwa, pod przewodnictwem Barbary Bacic Gaertner, mieli do zgryzienia nie lada dylemat. Dwie różne decyzje mieszkańców Gołaszyna, w części być może nawet tych samych, z pewnością podjęcia decyzji nie ułatwiały.
Czas goni, Warta płynie, pan Wojciech złożył już w starostwie powiatowym projekt przyszłej drogi a spór trwa.

Droga jest jedna, a interesów wiele. Wody Polskie mierzą, czy aby pan Wojciech zostawił dziesięciometrowy dostęp do rzeki. Burmistrz Obornik chciałby wymienić grunt pod sporną drogą na inne działki pod świetlicami i boiskami. Zlecił już nawet podział geodezyjny, aby ustalić wartość poszczególnych działek.

Do tego dochodzi problem jednej z gołaszyńskich dróg, prowadzącej do pięciu działek, która to droga został w połowie sprzedana razem w resztą terenów dawnych Świerkówek panu Wojciechowi i dzisiaj ich właściciele nie mają pełnego dostępu do swojej ziemi.

Urzędnicy winią za ten stan rzeczy notariusz, która nie wiadomo czy jeszcze żyje, a na całość nakłada się fakt, nieuregulowanego statusu prawnego ponad 300 hektarów dawnych gruntów RKS Świerkówki, dziś użytkowanych przez firmę pana Wojciecha, które to gruntu gmina chce skomunalizować.

Członkinie i członkowie komisji próbowali rozgryźć problem w ubiegłym tygodniu, ważąc na szali zyski i straty w przypadku różnych scenariuszy rozwiązania konfliktu. Musieli pamiętać o interesie gminy, ale też o głosach ponad 100 z 350 mieszkańców wsi.

Marek Lemański namawiał na wspólne spotkanie z mieszkańcami, inwestorem oraz urzędnikami. Zdaniem Dariusza Szramy: Takie zebranie byłoby przydatne dla weryfikacji stanowisk.

Pandemia wciąż nie odpuszcza, a zarazem nie dopuszcza do tak licznego zebrania.

Radni zastanawiali się nad tym, co jest ważniejsze dla mieszkańców Gołaszyna. Solidna droga czy widok na Wartę. Może być przecież i tak, że gmina straci świetlice i sama będzie musiała utwardzać drogę. Ostatecznie zaproponowano wspólne zebranie w dogodnym czasie, by nie pozostawić protestujących mieszkańców Gołaszyna bez próby rozwiązania konfliktu.

O sprzedaży drogi panu Wojciechowi będzie ostatecznie decydować cała rada miejska. Komisja sama tę sprzedaż popiera.

Podobne artykuły