Gdzie staną nowe pojemniki Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej?

Gdzie staną nowe pojemniki Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej?

OBORNIKI. Napisała do naszej redakcji mieszkanka osiedla położonego pomiędzy ulicami Szpitalną, Łazienkową a Piłsudskiego. Przypomniała o pożarze znajdujących się na osiedlu śmietników, zauważając przy tym, że: Takich płonących śmietników na osiedlach Spółdzielni Mieszkaniowej w ostatnich czasach było więcej.

Stwierdziła też przy okazji, że: Spółdzielnia zamiast odnowić lub postawić nowe śmietniki na starym najlepszym do tego na tym osiedlu miejscu wymyśliła, że postawi nowe śmietniki na niedawno zrekultywowanym nowym trawniku pod oknami bloku i przy również nowej pięknej wręcz ulicy Łazienkowe, niemalże na chodniku.

W poniedziałek wielki TIR z dolnośląską rejestracją przywiózł pierwsze śmietniki widoczne na zdjęciu i miało się rozpocząć ich wkopywanie.

Nasza czytelniczka pyta|: Dlaczego śmietniki „przywędrowały” z tak daleka ? skoro mamy dużo bliżej producentów np. z Komornik „Świat pojemników”? Ale stała się rzecz zupełnie skandaliczna i należałoby spytać, ile jeszcze podobnych sytuacji miało miejsce: Otóż SM nie miała na to żadnych pozwoleń i dopiero po interwencji mieszkańców zaczęła się starać o takież pozwolenia w Starostwie w Wydziale Architektury i Budownictwa.

By wyjaśnić sprawę zaczęliśmy od wspomnianego Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Obornikach. Usłyszeliśmy, że: W takim przypadku nie występuje się o pozwolenie na budowę, lecz zgłasza tego rodzaju montaż. W zgłoszeniu musi być informacja co będzie zamontowane oraz na czyim gruncie. Obornicka Spółdzielnia Mieszkaniowa takie zgłoszenie złożyła i spełnia ono wszelkie wymogi.
Następnie skierowaliśmy swe kroki do siedziby OSM, gdzie prezes Maria

Pilarska wyjaśniła co następuje: Po pożarze śmietnika i uzyskaniu odszkodowania od ubezpieczyciela, jakim jest firma „Unica”, powstała potrzeba ustawienia nowych pojemników. Dotychczas stojące odbierały tylko odpady komunalne i był problem z odpadami segregowanymi. Trzeba było ustawić wiele pojemników i wciąż było zagrożenie kolejnym pożarem. Dla uporządkowania sytuacji postanowiliśmy małe pojemniki porozstawiane po całym osiedlu zastąpić dużymi pojemnikami podziemnymi, przygotowanymi do pełnej segregacji, bezpieczniejszymi w użyciu i wprowadzającymi większy ład. Pojemniki kupiliśmy, jak i wszystkie poprzednie, we współpracującej z naszą Spółdzielnią firmie „Świat pojemników” z Komornik.

W tym momencie pani prezes pokazała nam fakturę na owe pojemniki, faktycznie z Komornik, a jaką miał rejestracje przywożący je pojazd nie ma żadnego znaczenia.

– Nie można ich było zamontować w starym miejscu, bo znajduje się tam płytko położony węzeł energetyczny pobliskiej kotłowni oraz węzeł ciepłowniczy całego osiedla. Wybraliśmy więc miejsce według nas optymalne. Ogłosiliśmy to 26 czerwca na osiedlu i prawie nikt nie zaprotestował, „prawie”, bo wyjątkiem był blok nr 3. Jego mieszkańcy wystąpili do zarządu Spółdzielni z konkretnymi postulatami i prośbą o dodatkowe wyjaśnienia. Zwołaliśmy więc zebranie, podczas którego ustaliliśmy z mieszkańcami, że posadzone tam drzewa zostaną przeniesione w inne miejsce, a teren pojemników zostanie ogrodzony krzewami. Drzewa już zostały przesadzone i ogrodnik je każdego dnia podlewa, a krzewy posadzimy jesienią, by być pewnym ich przyjęcia – stwierdziła Pilarska.

– Miejsce na nowe pojemniki jest usadowione 25 metrów od najbliższych okien, podczas gdy wymagane jest 10 metrów. Ponadto pojemniki staną w miejscu, gdzie łatwo będzie manewrować ciężkim pojazdem przy ich opróżnianiu. Rozmawialiśmy z mieszkańcami także o nowej wiacie. Ta jednak kosztuje i nie pokryłoby tego kosztu ubezpieczenie. Za nową wiatę musieliby zapłacić sami mieszkańcy. a że nie będzie ona potrzebna, sami zrezygnowali. Niebawem pojemniki staną na nowym miejscu. O żadnym konkretnym terminie nie było mowy, tak jak nie ma sensu zwlekanie z montażem. W pobliżu pojemników zamontujemy też monitoring, by lepiej móc kontrolować, kto i co wrzuca tam śmieci – powiedziała prezes.
Nie chcę komentować samego faktu zgłaszania problemów czy pretensji do redakcji. Każdy kto widzi problem może spotkać się ze mną lub innym członkiem zarządu, a my chętnie wysłuchamy i udzielimy wyjaśnień
– dodała.

Podziękowaliśmy prezes Pilarskiej za obszerne wyjaśnienie, a wszelkie informacje przekazujemy naszym czytelnikom. Wynika z nich, że nie taki diabeł jednak straszny, jak go czasem malują.

Podobne artykuły