Czym jest Zagroda Szczęśliwych Zwierząt?

Czym jest Zagroda Szczęśliwych Zwierząt?

OBORNIKI, BIAŁĘGI. W ubiegłym tygodniu na pierwszej stronie Ziemi Obornickiej, zaraz pod winietą, ukazała się reklama Zagrody Szczęśliwych Zwierząt. Dlaczego nie? Klient zleca, my umieszczamy. Jednak jak to jest z tymi szczęśliwymi zwierzętami? Jakie to są zwierzęta i dlaczego szczęśliwe?
Zastanawialiśmy się nad tym przez cały weekend, a na początku tygodnia ruszyliśmy to sprawdzić.

Trafić tam jest bardzo łatwo. Z Obornik trzeba kierować się ku Murowanej Golinie. Mijając Białęgi, wystarczy 200 metrów przed rondem skręcić w prawo, by wjechać na wybrukowaną, lecz całkiem równiutką drogę. Już na niej zaczyna się magia, bo solidny drobny bruk przypomina drogi ubiegłego wieku i to z tej pierwszej połowy, więc nie trudno o deja vu.

Po niemal kilometrze zaczyna się Zagroda. Tu zaskoczenie, bo myliłby się każdy, kto by sądził, że zastanie tam chałupinę z przynależnościami i stadkiem zwierzyny wokół. Zagroda mieści się na terenie czterdziestu paru hektarów dawnych terenów wojskowych. Jeżeli jeżdżący drogą wojewódzką na trasie Oborniki-Murowana Goślina o bazie wojskowej nie wiedzieli, to musieli przynajmniej widzieć potężny maszt radiowy, górujący przez kilka dekad nad wszystkim wokół.

Obok masztu znajdowały się pomieszczenia dla wojska a całość była… największą w Polsce stacją zagłuszania sygnału Radia Wolna Europa. Gdy do wolnej Europy dołączyła też Polska, stacja stała się zbędna i żołnierzy zastąpili złomiarze i przeróżnej maści szabrownicy. Wreszcie całość trafiła w ręce obecnych właścicieli i została wspaniale ucywilizowana. Budynki gruntownie odrestaurowano, zadbano o ziemię i to wszystko co na niej wyrosło.

Dzięki uprzejmości przemiłych pań Katarzyny i Marioli udało się nam zwiedzić fantastyczną zagrodę i poznać żyjące tam zwierzęta. Na rozległej łące, z dominującą w oddali sporą kępą lasu, pasły się krowy rasy „jersey” (Dżersej). To rasa bydła mlecznego, wyhodowana na wyspie o tej samej nazwie, która ze względu na 200-letnią izolację jest bardzo ujednolicona genetycznie. Mleko tych stosunkowo niewielkich jasnocielistych krówek ma zawartość tłuszczu dochodzącą do 7% i dzięki kazeinie typu A2, doskonałą przyswajalność przez człowieka. Każda z nich miała swoje (ludzkie) imię. Prócz krówek, były też w stadzie dwa małe rozbrykane byczki, a dokładnie cielaczki, każdy z oczyma łani, ocienionymi długimi rzęsami.

Krowy mieszkają w nowej drewnianej oborze, która kojarzy się bardziej z kilkugwiazdkowym hotelem niż pomieszczeniem dla bydła. Prócz krów żyją w innej części Zagrody też bawolice, które mają do swej dyspozycji oprócz łąki z soczystą trawą, także rozległą nieckę stawu.

Kolejna część Zagrody to królestwo świń rzadkiej węgierskiej rasy „mangalica”. Nie ma tam chlewu, bowiem wielkie, kędzierzawe i długowłose mangalice żyją i ryją całkiem swobodnie i nie potrzebują schronienia. Ich mięso charakteryzuje się wysoką zawartością tłuszczu i ma ponoć stosunkowo mało cholesterolu.

Jednak o kupnie kawałka schabu w Zagrodzie nie ma mowy, bo jak wyjaśnia opiekująca się zwierzyną pani Mariola: Zwierzęta w Zarodzie mają zapewnione dożywocie, a uboje są wielką rzadkością. Pani Solange, nasza szefowa, długo szuka wtedy ubojni, która postępuje ze zwierzętami bardzo humanitarnie.

Inne przeżuwacze to owce wrzosówki, uczące się chodzić białe lisy, kilka miesięcy temu uwolnione z ciasnych klatek, a niebawem przybędą też południowoamerykańskie alpaki. Wśród traw brykają konik, kuc i oślica, o stadzie psów i kotów nie mówiąc.

Prócz nich można spotkać też liczne stada ptactwa: gołębi, gęsi kubańskich, kaczek biegusów indyjskich i indyków, wśród których żyje kura pawia, o których to braciach mniejszych miłe panie Katarzyna i Mariola, niczym urodzone cicerone, opowiadają barwne historie. Warto tu może też dodać, że opiekę weterynaryjną zapewnia zwierzętom dr Janusz Koziński z Obornik.

Jest tam też całkiem pokaźne stado kur niosek, mieszkających w sadzie owocowym ze starymi odmianami jabłoni, w niewielkich, drewnianych kurnikach.

Grzebiącym wśród malinówek i renet kurom gra muzyka, co wprowadziło nas w spore zdumienie. Zapytaliśmy dość naiwnie, czy melodia ma podnosić ich nośność? Pani Katarzyna z wyrozumiałością wyjaśniała: Nie, skądże, ona jedynie ma odstraszać lisy i jastrzębie.

Oprócz muzyki, zaskoczył nas też kurnik na kołach. Został on wybudowany przez złotą rączkę Zagrody pana Daniela, o którego talentach warto napisać odrębny artykuł, na podwoziu przyczepy ciągnikowej. Ma gniazda i grzędy. Może służyć do transportu kur w odległe miejsca, na łąki, do sadów czy do lasu.

W Zagrodzie są także pszczoły, żyjące w małej pasiece przy zacnym zagonie facelii, by zawsze mieć pożywienie. Karma dla innych trawożerców rośnie na bujnych łąkach wyrosłych z kwalifikowanych i dobrze sprawdzanych nasion. Na paszę są wysiewane także zboża, także z materiału kwalifikowanego, z wszelkimi certyfikatami eco.

W Zagrodzie udało się pogodzić dobre traktowanie zwierząt z uzyskiwaniem od nich pożytków, takich jak mleko czy jaja, rzadziej mięso i tłuszczu. Z pozyskanego mleka, uniwersalna i pełna dobroci pani Mariola robi przepyszne twarogi, tak świeże jak i wędzone, sprzedawane w tekturowych, woskowanych pudełkach.

Odwiedzając gościnną Zagrodę łatwo uwierzyć w to, że wobec takiej symbiozy zwierzęta mogą być prawdziwie szczęśliwe, bo człowiek zapewnia im dobre pożywienie i wszelkie wygody. Gdy weszliśmy do obory pani Mariola prosiła o ściszenie głosu, by nie denerwować krów. Nawet dzikie zwierzęta chętnie tam zaglądają, bo to wyjątkowo dobre miejsce. Oprócz zwierząt rosną tam też rośliny. Warzywa i zioła są hodowane w sposób ekologiczny z certyfikowanych nasion i własnych rozsad na podwyższonych grządkach, czyli w drewnianych skrzyniach wypełnionych naturalnym podłożem. Skrzyń jest ponad setka, a prócz tego w namiotach i szklarniach już trwa wiosenna produkcja wszelakich sałat, ziół i innych nowalijek.

Ci, którzy chcieliby to wszystko zobaczyć na własne oczy, już niedługo znajda tam oazę spokoju i rewelacyjne warunki do wypoczynku. Niebawem Zagroda Szczęśliwych Zwierząt otworzy swe podwoje dla agroturystów. Są już gotowe cztery całkiem komfortowe pokoje, w tym jeden wygodny apartament. Pomyślano o wspólnej i dobrze wyposażonej kuchni oraz pełnego zabawek pokoju do zabaw dla dzieci. Jeżeli nie skusi ich zabawa pod dachem, to czeka na nie plac zabaw z licznymi atrakcjami i mini siłownią, usytuowany na wprost tarasu i okien od pokoi, tak by rodzice wypoczywając mieli oko na swoje pociechy. W chwili obecnej trwa budowa basenu.

Znalazło się też miejsce na wygodną salę konferencyjną lub sportową, także z własną kuchnią.

Na chętnych do odwiedzin czeka sklepik z własnymi wyrobami, a w nim ekologiczne jaja, nowalijki i sery, są też kompoty i konfitury z borówek. Te ostatnie konserwowane, co ciekawe, solą, zupełnie niewyczuwalną w smaku. W sklepiku można kupić też podobne wyroby z zaprzyjaźnionego gospodarstwa we Włoszech.

Na gości czeka przemyślnie skonstruowane (przez pana Daniela) miejsce grillowe, obok czystego, półhektarowego stawu z kąpieliskiem, pomostem i piaszczystą plażą.

Grill, otoczony ławkami, znajduje się w obudowanym betonowymi płytami zagłębieniu tak, by ciepło odbite od ognia dawało wieczorami miłe odczucia, a blask płomieni uspakajał.

Jak wspomnieliśmy na wstępie, wystarczy 200 metrów przed rondem pod Murowaną Gośliną skręcić w prawo, bo znaleźć się w Zagrodzie Szczęśliwych Zwierząt. Można ją znaleźć też w internecie i na własne oczy zobaczyć to, co widziała nasza redakcja.

Podobne artykuły