OBORNIKI. Poznański hotel Ikar jest jednym z miejsc, w którym schronienie znaleźli uchodźcy z Ukrainy uciekający przed wojną. Obecnie w hotelu mieszka 250 osób.
Z powodu planowanego w tym miejscu remontu goście z Ukrainy zostali powiadomieni, że muszą się wyprowadzić. Nie chcą jednak opuszczać Poznania w obawie, że w mniejszych miejscowościach będzie im się żyło trudniej. Ukraińcy zbierali podpisy pod petycją do wojewody, aby ich bronił przed właścicielem hotelu, a jest nim Grupa Kapitałowa Polskiego Holdingu Hotelowego.
Do wojewody co prawda żadna petycja formalnie trafić nie zdążyła, gdy przekazał im informację, że jest możliwość zamieszkania w… Obornikach.
Jest tam hotel znajdujący się 10 minut od dworca kolejowego, skąd jedzie się 20 minut pociągiem do Poznania. Wiemy, że nasi obywatele muszą się na co dzień z tymi wszystkimi kwestiami borykać. I nie jest to aż tak wielką barierą, żeby nie móc się realizować, nawet zawodowo w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Poznania. Dalej będziemy rozmawiać o tym z państwem, przekonywać ich – przekazał jego rzecznik prasowy.
Tymczasem Wielkopolski Urząd Wojewódzki informuje o kolejnej propozycji. Z pomocą Ukraińcom wychodzi właściciel Kompleksu Pałacowo-Parkowego w Biedrusku. Obiekt oferuje niemal 200 miejsc. Pokoje mają zostać dostosowane do potrzeb rodzin. Jak oferenci podkreślili: Z tego miejsca uchodźcy mieliby dobry dojazd autobusem do Poznania.
Urząd wojewódzki poparł taką lokalizację, choć trzeba być niezłym „geniuszem”, aby ludzi, którzy uciekli od wojny zakwaterować teraz przy poligonie wojskowym, więc prędzej lub później Ukraińcy mogą wylądować także w Obornikach.























