Czwartkowy targ w Obornikach z ryzykiem zarażenia

Czwartkowy targ w Obornikach z ryzykiem zarażenia

OBORNIKI, ROGOŹNO. W miniony czwartek czynne było obornickie targowisko. Przybyło kilku sprzedających oraz grupka kupujących. Wielkich obrotów raczej nie było i po słabym handlu pozostało ważne pytanie, czy warto było ryzykować zdrowiem, a może i życiem obu tych grup.
Organizatorzy targowiska ze spółki gminnej PGKiM zrobili wszystko co w ich mocy, by podnieś barierę bezpieczeństwa, na tyle na ile ją podnieść można było. Wejście na plac targowy było tylko jedne, od strony ul. Chłopskiej, przy szlabanie. Każdy kupujący miał obowiązek umyć ręce przed wejściem na plac targowy oraz dokonać ich dezynfekcji. Wszyscy wchodzili pojedynczo, wpuszczani w 10-osobowych grupkach. Kierownik PGKiM Radosław Kasperek wraz z Katarzyną Woźniak i jej dwoma koleżankami uprzedzali kupujących, by ci podchodzili do stoisk maksymalnie po trzy osoby.
Sprzedający mieli być rozstawieni przez zarządzającego targowiskiem w odpowiedniej odległości, minimum trzy metry, co w praktyce nie zawsze się udawało. Stoisk z warzywami o owocami było raptem trzy czy cztery, do tego stoisko z jajkami, osobne z miodem i jeszcze stolik z baziami. Było też spore stoisko z kwiatami… i to już cały targ.
Kupujący ustawili się karnie wzdłuż ulicy Chłopskiej, wielu ich jednak nie było, więc po dwóch godzinach prac targowiska świecił pustkami, a po zakupy przybywały już tylko pojedyncze osoby.Nie tylko przybywając, ale i wychodząc mogły liczyć na spryskanie dłoni środkiem dezynfekującym.
Na ile ta ostrożność okaże się wystarczająca, zapewne dowiemy się już niebawem.
Targowisko w Obornikach było bodaj jedynym w całej szerokiej okolicy. W sąsiednich miastach z nich zrezygnowano, choć w Rogoźnie dopiero w ostatniej chwili. Jeszcze w ubiegłą środę burmistrz zadecydował o uruchomieniu targowiska”, dotarły do niego jednak krytyczne głosy mieszkańców. Skonsultował zatem swoją decyzje ze służbami sanitarnymi, które stanowczo odradzały mu otwarcie targu.
Renata Tomaszewska wyjaśniła: Obawę budziły nie tyle same zakupy, jak tradycyjne spotkania po wyjściu z targowiska, których nie udałoby się uniknąć. Dlatego burmistrz zadecydował w czwartek o tym, że piątkowego targu nie będzie, bo niesie to zbyt wielkie ryzyko, którego lepiej uniknąć.
Burmistrz Roman Szuberski potwierdził słowa Renaty Tomaszewskiej, oświadczając: Powyższą decyzję podjąłem z uwagi na ponownie zasięgnięte opinie służb (…) Pomimo spełnienia przez nasze gminne targowisko wszystkich zaleceń i wymogów sanitarnych, służby te nie rekomendowały przywrócenia funkcjonowania targowiska, z uwagi na niemożność pełnego ograniczenia spotkań lub zgromadzeń przed i po dokonaniu zakupów przez klientów.
Aby pomóc w tym trudnym okresie lokalnym rolnikom i innym wytwórcom żywności, czy sadzonek, Roman Szuberski zachęca do kupowania produktów miejscowych firm u źródła na zasadzie face to face z zachowaniem odpowiedniego stroju i odległości. W tym celu zwrócił się do miejscowych wytwórców żywności z propozycją stworzenia i promowania listy rogozińskich produktów lokalnych z adresami, gdzie można kupić produkty.
Do podobnych zakupów zachęca też burmistrz Obornik, który zadecyduje, czy ponownie uruchomić obornickie targowisko.

Podobne artykuły