Co ze szkołą i co z drogą?

Co ze szkołą i co z drogą?

LIPA. Podczas prowadzenia w Lipie prac kanalizacyjnych z głębokimi wykopami została naruszona struktura gruntu, co nie pozostało bez wpływu na stojący przy drodze duży budynek.

Po tym, gdy okazało się, że ściany dawnego gmachu szkoły zaczęły się rozchodzić, było już tylko coraz gorzej.
Katastrofa budowalna wisiała na włosku. Jak zapewnił wójt Henryk Szrama: Budynek zabezpieczono, zapobiegając ewentualnej katastrofie, ale ściany się dalej rozchodzą.

Jeżeli do tego momentu nie udało się władzom gminy znaleźć nowego zastosowania dla dawnej szkoły, to teraz tym bardziej i wójt to przyznaje: Brak nam pomysłu na przeznaczenie budynku na cokolwiek i zastanawia się czy warto zatem brnąc w to co kosztowne?

Jedynym sensownym planem mogła by być rozbiórka gmaszyska i sprzedaż samej działki. Henryk Szrama zdaje się iść tym właśnie śladem: Spróbujemy porozumieć się z wojewódzkim konserwatorem zabytków i spróbować uzyskać zgodę na sprzedaż, a może i rozbiórkę. Budynek stoi przy jezdni od strony obsunięcia, stanowi to zagrożenie. Może taką zgodę uda się uzyskać.

Tu warto przypomnieć, że wykonawca, który doprowadził do katastrofy, zgodził się wypłacić gminie zadośćuczynienie, ale jedynie do wysokości kwoty uzyskanej w ramach ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Było to zaledwie 37 tysięcy złotych. Nie wystarczyło to na naprawę szkody, a jedynie na wybudowanie konstrukcji podpierającej ścianę, która dziś utrudnia przejazd.

Budynek się wsi nie przyda, bo ma ona pełną gamę pomieszczeń potrzebnych lipskiej społeczności.

Grożący zawaleniem budynek, to nie jedyny kłopot mieszkańców Lipy.

Drugim jest stan drogi ciągnącej się przez całą wieś. Droga nie grozi rozpadnięciem, ona się już rozpada. Liczne wyrwy i dziury nie ułatwiają komunikacji, a jej degeneracja najwyraźniej przyspiesza. Według przewodniczącego rady gminy Łukasza Krzyśko: Remont tej drogi jest w planach, ale kiedy, tego nie wiadomo. Droga ma ponad siedem kilometrów długości i jej przebudowa może kosztować około 20 milionów, licząc wraz z odwodnieniem, a to jest konieczne.

Według radnej z Lipy Barbary Boch: Wystarczy przebudować trzy i pół kilometra, główną część biegnącą przez wieś. Trzeba się nad tym będzie szybko pochylić, bo jest coraz gorzej, a wielkie pojazdy nadal wywożą tą drogą drzewa z lasu i ją niszczą.

Spór pomiędzy samorządowcami uspokoił wójt Henryk Szrama: My tej drogi z własnych środków nie zdołamy przebudować. Trzeba czekać nad jakieś dofinansowania. Wcześniej musi być wykonany plan, potem projekt na drogę wraz z odwodnieniem. Trzeba poczekać na to, jaka będzie polityka państwa, czy ujmą nas czy nie ujmą.

Łukasz Krzyśko nie krył, że za opóźnienie w naprawie drogi wini samych mieszkańców Lipy: To mieszkańcy zdecydowali, że najpierw ma być świetlica, strażacy chcą nowy wóz strażacki, a chcemy równo obdzielić wszystkie sołectwa.

Głosem rozsądku był Szymon Chmielewski: Tam, gdzie asfaltowano drogę są dziury, jest przecież gwarancja, niech naprawiają.

Podobne artykuły