Cisowski kontra Szuberski na tle współpracy gminy z powiatem

Cisowski kontra Szuberski na tle współpracy gminy z powiatem

ROGOŹNO, POWIAT OBORNICKI. Jednym z punktów ostatniej sesji rady powiatu była współpraca powiatu z gminami. Rozpoczął wójt Ryczywołu i zrobiło się bardzo smutno.

Kolejnym mówcą był burmistrz Rogoźna, Roman Szuberski, który wlał w słuchających sporą dozę optymizmu.

Stwierdził, że: Współpraca była przez cały rok współpracą dobrą, obfitującą w liczne spotkania, a kwota 2,6 mln z konta Rogoźna przesłana na konto powiatu z przeznaczeniem na wspólne inwestycje dowodzi tej współpracy najlepiej.

Burmistrz długo wymieniał ile i na co wydali razem z powiatem przy wspólnych inwestycjach. Skrytykował jedynie ubiegłoroczne zawirowania z likwidacją azbestu i pochwalił doskonałą współpracę z powiatową geodezją. Na koniec podziękował zarządowi powiatu oraz radzie powiatowej oraz wszystkim jednostkom im podległym.

O ile do tego momentu było budująco, to chwilę potem zrobiło się żenująco.

Rogoziński radny Błażej Cisowski „przypomniał” burmistrzowi Rogoźna o potrzebie przejmowania na własną odpowiedzialność i własny koszt od powiatu dróg gruntowych.

Zarzucił Szuberskiemu złe intencje. Wytknął mu projekty bez konsekwencji, jaką powinna być ich realizacja. Ofuknął przewodniczącą Renatę Tomaszewską: Pani przewodnicząca, ja wiem, że to pani szef i chce pani by wypadł jak najlepiej, ale jest problem.

Zanim ów problem wyłożył, burmistrz Roman Szuberski wyjaśnił, że jest zainteresowany remontami i inwestycjami drogowymi: Ale przejmowanie od powiatu dróg gruntowych nie byłoby ekonomiczne.

Zapewnił radnego, że: Trzeba mieć w zanadrzu kilka wniosków na dofinansowanie do przebudowy dróg, by być gotowym na wypadek ogłoszenia naboru. Przebudowaliśmy ostatnio 17 dróg, co jest rekordem gminy, a małe drogi z niewielkim ruchem nie są nam obecnie potrzebne. Cisowskiemu zarzucił: Źle pan działa jako radny, że tak mało wniosków jest składanych przez władze powiatu.

Radny Cisowski nie zniechęcił się, tylko zaatakował po raz drugi, ale od strony ekologii. Pytał więc Szuberskiego o oczyszczanie Jeziora Rogoźno. Ganił go przy tym o stosowaną tam metodę poprawiania jakości wody. Krytykował wpuszczenie ścieków do jeziora Budziszewskiego i zrzut ścieków z ośrodka „Za Jeziorem”. Był w tym przypadku krytyczny wobec ciągłego rzutu ścieków nieodciętych od jeziora posesji.

O Romanie Szuberskim można mówić, co się komu żywnie podoba, ale traci sens krytykowanie go za brak dbałości o ekologię. Jeżeli ktoś uzna, że troska o stan jezior na terenie gminy to jego powinność, będzie miał rację, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że Roman Szuberski jest pionierem działań na rzecz czystych wód. To on jako pierwszy zaczął starania o ocenę ich jakości, a potem rozpoczął działania oczyszczające wody jezior.

Krytykującego go radnego burmistrz zapytał: A co pan zrobił dla ochrony środowiska jako radny? Powołując się na solidne autorytety z wydziałów biologii UAM oraz paru innych uniwersytetów przekonywał zebranych, że wybrana przez nich metoda jest właściwa oraz taka, na jaką gminę stać. – Na temat czystości wód można mówić dopiero po paru latach badań. Mamy współpracę z Wodami Polskimi, Nadleśnictwem, sąsiednimi gminami ze zlewni obu jezior i przebiega ona bardzo dobrze. W tym miejscu zrobił szybki wykład o metodach oczyszczania wód, skarżąc się na brak czasu: Bo temat jest na co najmniej 10 godzin.

Wyliczył, że z samej kanalizacji deszczowej odseparowano i wywieziono ponad 200 ton nieczystości, a z kanalizacji sanitarnej dziesięć razy więcej. Działania Szuberskiego wpłynęły na usuniecie ponad setki kominów i powstanie 80 przydomowych oczyszczalni ścieków.

– Chciałbym usłyszeć – zapytał na koniec Błażeja Cisowskiego – jakie działania pan jako radny powiatu podjął w sprawie czystości wód i całego środowiska, bo ja mam się czym pochwalić?

To fakt, bowiem portfolio burmistrza Rogoźna dotyczące oczyszczania wód jezior jest olbrzymie. Zarzucanie mu niekontrolowanego spływu nieczystości z ośrodka „Za Jeziorem” jest nieporozumieniem, bo to właśnie Roman Szuberski zaraz po odzyskaniu ośrodka z rąk prywatnych, natychmiast kazał odciąć tam wszelkie ścieki płynące do wód jeziora.

Sam burmistrz na koniec oświadczył: Ja trudnych pytań się nie boję i odpowiadając na nie czuję się jak ryba w wodzie coraz czystszego jeziora w Rogoźnie.

Podobne artykuły