Cena śmieci w Rogoźnie znów poszybowała ostro w górę

Cena śmieci w Rogoźnie znów poszybowała ostro w górę

GMINA ROGOŹNO. Po niedawnych podwyżkach cen za wywóz śmieci, przyszedł czas na kolejną.

Od właścicieli nieruchomości opłata wynieść ma 32 od głowy, a jeśli odpady nie będą właściwie posegregowane, to 64 złotych miesięcznie. Właściciel posesji, w której wszystkie odpady zielone są kompostowane może liczyć na całe 3 zł ulgi od osoby. Cena śmieci wzrosła tym razem o ponad 23%.

Prezes Międzygminnego Składowiska Odpadów Komunalnych w Kopaszynie, Waldemar Szygenda przyznał, że cena odpadów zbieranych w jego zakładzie szybko urosła z 440 złotych w roku minionym do obecnej wynoszącej 560 złotych. – Odzyskujemy ze śmieci zmieszanych to wszystko co nadaje się do recyklingu. Do tego dochodzą odpady posegregowane. Tworzywa sztuczne trafiają na linię sortowniczą, potem są belowane i do odbiorców, którzy takie odpady przerabiają. Odpady zielone kompostujemy, chętnych na odbiór kompostu jednak nie ma. Czasem są jednak kupcy i biorą go po 10 zł za kubik. Nic nie trafia na składowisko, bo bronią tego przepisy.

Pytany o powód wzrostu cen śmieci odparł: Rosną ceny prądu, płace, wszelkie materiały i paliwa oraz wszystkie elementy stałe. Rzecz druga to opłata za korzystanie ze środowisk, liczona od każdej tony odpadów. W ostatnim czasie wzrosła ona o ….1000 %. Można starać się o znaczne jej obniżenie, ale to wymaga bardzo skomplikowanych badań, niemożliwych do wykonania. Po trzecie, zmiana sytuacji prawnej. Zmieniają się ustawy, a to każe wchodzić w kolejne inwestycje. My nie generujemy zysków. Ten wynosił w roku 2018 jedynie34 tys., w roku 2019 trochę ponad 40 tysięcy złotych. Za rok miniony jeszcze zysku nie ustaliliśmy. Nie mając zysków przenoszonych na inwestycje, pieniądze bierzemy z opłat, nie zwracając się do gmin o dodatkowe środki.

Tu trzeba wyjaśnić, że rynek przerobu odpadów ciągle się zmienia. Znikły już punkty skupu makulatury, bo się to nie opłaca. W makulaturze jest więcej chemii niźli celulozy, więc tych kilka papierni w Polsce woli kupić drewno. Tania ropa, to tanie plastiki, więc się ich recykling także nie opłaca.

Ustawowym właścicielem odpadów jest gmina i ona ponosi pełna odpowiedzialność finansową za ich zagospodarowanie. Ta działalność musi być samofinansująca, bo gminie nie wolno do niej dopłacać. Cały więc koszt jest dzielony przez liczbę obywateli.

Mieszkańcy są obdzieleni kosztami po równo i płaca po równo, czy bogaci czy biedni, zdrowi czy chorzy. Jeżeli ktoś nie złoży deklaracji, a śmieci wyrzuca, to płacą za niego sąsiedzi.

W paru gminach koszt jest dzielony na przykład od zużycia wody. I tak w nieodległej gminie Trzcianka płaci się „jedynie” po 11 złotych od osoby miesięcznie, bo wylicza się to właśnie od zużycia wody. Tu jednak ten co wody nie oszczędza płaci ponad 40 złotych miesięcznie, a zyskują jedynie ci, którzy się rzadko kąpią.

Względnie dobrze mają jedynie mieszkańcy gmin należących do związku GOAP, bo ten wszystkie składowe ma u siebie. Inny problem to wzrost kosztów transportu, który dotyczy też GOAP.

O transporcie prezes Waldemar Szygenda mówił: Kiedyś myślano, że takie składowanie jak u nas będzie tańsze, to jednak spalarnie okazały się być tańsze. My spalarni nie mamy i ceny będą rosły. Warszawska cena to 54 złote i niedługo będzie też u nas, bo jest tyle czynników zewnętrznych, by można było ceny zatrzymać. Miała powstać spalarnia w Wągrowcu, byłyby tańsze sieci, tańszy cieplik w mieście, ale mieszkańcy się nie zgodzili na jej lokalizację.

Nadzieja w spalarniach i na szczęście są już pewne zakusy firm prywatnych, by je budować. Także nadzieja jest w kaucjach za opakowania, bo choć będą kaucje, to przynajmniej pieniądz będzie fluktuował i krążył.

Tak czy inaczej sytuacja w gminie Rogoźno jest taka, że rośnie wciąż strumień odpadów. Śmieci teoretycznie można wozić gdzie się chce. W praktyce spalarnia ma już swoich klientów i więcej nie przyjmie.

Prezes Waldemar Szygenda stwierdził: Gdybyśmy mieli spalarnię, to spalając odpady produkujemy ciepło. Trzeba je gdzieś sprzedać. Ale nie ma gdzie. Wypuścić je w przestrzeń nie ma sensu, bo się koszty budowy nie zwrócą.

Rogozińskie śmieci wywozi do Kopaszyna firma Henryka Siwickiego. Ten twierdzi, że robi to po kosztach, a jego zysk oscyluje jedynie w okolicach 7%. – Mam koszty płacowe i energii, które wciąż rosną. Generalnie jestem najtańszy w okolicy, a do tego pokrywam też koszty Studzieńca, a pieniędzy sobie nie dodrukuję.

Zdaniem prezesa rogozińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Krzysztofa Ostrowskiego: Niesprawiedliwie porównano mieszkańców domów jednorodzinnych i bloków. Ci z domków mogą liczyć na 3 złotych ulgi za kompostowniki. Byłem policjantem wiele lat i dłużej nim być nie chcę. Ale uczuliłbym was, abyście sprawdzili ilu mieszkańców płaci za wywóz śmieci, a ilu nie.

Radny Sebastian Kupidura zauważył, że po interwencji mediów w sprawie odpadów dla osiedla domków letniskowych w Nienawiszczu cena tam spadła. Teraz pewnie wzrośnie. W odpowiedzi usłyszał, że: 169 złotych rocznie, to stawka wymuszona, bo byliśmy zmuszeni ją obniżyć. Teraz musimy ją dostosować bez analizy kosztów. W praktyce ta stawka nie pokrywa naszych kosztów.

Wedle wyliczeń radnego: Wzrost cen śmieci od początku systemu 300%. Obawiam się wyrównania cen z warszawskimi. Ludzie tego nie wytrzymają. Niestety, radny prócz zakomunikowania swych obaw niczego nie zaproponował.

Radny Henryk Janus wykazał się wielkim poczuciem humoru pytając o to: Dlaczego nie było wcześniej konsultacji w sprawie cen śmieci?

Kierownik Wydziału Gospodarki i Nieruchomości uznał za dziwaczne: konsultowanie stawek śmieci z mieszkańcami, bo to tak, jak konsultowanie wysokości podatków. Tu wiadomo, że wszyscy chcieliby niższe. A tak się nie da.

Janus po zastanowieniu wysnuł myśl, że: Wiele osób oszukało w deklaracji lub jej nie złożyło wcale.

Takich domysłów czy dywagacji można by mnożyć krocie.

Ostatecznie radni głosowali w większości za zmianą opłat za śmieci na te wyższe, bo myślący racjonalnie wiedzieli, że to jedynie formalność, gdyż inaczej się nie da.

Podobne artykuły