Bałagan i brak danych tłem początku rejestracji masowych szczepień. Raport z powiatu obornickiego

Bałagan i brak danych tłem początku rejestracji masowych szczepień. Raport z powiatu obornickiego

GMINA OBORNIKI. W piątek ruszyła rejestracja chętnych do zaszczepienia się przeciw Covid. W Obornikach szczepień podjęły się cztery placówki, a w zasadzie jedynie cztery.

Na osiedlu Leśnym, gdzie mieszka połowa oborniczan, nie szczepi nikt.
Mieszkańcy osiedla będą zmuszeni szukać punktów szczepień własnym sumptem.

Choć, jak już wspomnieliśmy i jak powszechnie wiadomo, rejestracje zaczęły się w ubiegły piątek, ale wyjątkiem była spółka Vita KK, w której to pani recepcjonistka przyjmowała zapisy już co najmniej od początku stycznia.

Mógł się tam zapisać niemal każdy chętny. Wystarczyło, że podał imię, nazwisko, PESEL i numer telefonu. Pani recepcjonistka pytana o terminy, sposób formowania kolejki, czy sposób informowania potencjalnych chętnych, odpowiadała: Ja tylko zapisuje tu do zeszytu, a co będzie potem, tego nie wiem.

W punkcie szczepień w Obst Ambulans recepcjonistka zastrzegła, że rejestracja rozpocznie się nie wcześniej niż 15 stycznia, a jako pierwsi będą przyjmowani pacjenci tej przychodni lekarza rodzinnego, bo ich stan zdrowia jest personelowi medycznemu znany, wiadomo, kto może poczekać, a kto nie i dopiero po wyszczepieniu owych pacjentów będą mogli szczepić się pozostali, nie będący stałymi pacjentami placówki.

W przychodni przy SP ZOZ też trzeba było czekać z zapisem do 15 stycznia. Poczekaliśmy i dowiedzieliśmy się, że zapisów w przychodni nie ma, bo są jedynie telefoniczne.

Trzeba zadzwonić w określonych godzinach i określonych dniach do pani Karoliny i tam zarejestrować swą chęć szczepienia. Gdy kolejne grupy będą mogły się zaszczepić, nie będzie brany pod uwagę ich stan zdrowia czy przebieg leczenia, tylko data urodzenia. Końskie zdrowie czy astma połączona z cukrzycą, rakiem i nadciśnieniem nie będzie się niczym różnić przy ustawianiu kolejki.

Gdy ustalaliśmy te wszystkie kryteria rząd nawoływał do tego, aby zaczepiła się maksymalna liczba osób.

W trakcie tych ustaleń okazało się, że liczba szczepionek może sięgnąć w danym punkcie 30 porcji dla 30 chętnych tygodniowo, czyli w Obornikach zaczepi się w tygodniu jedynie 120 osób, w miesiącu 480 osób, a więc do końca roku nie więcej niż 6000 oborniczan.

Zanim ta liczba przekazana przez ministra odpowiedzialnego za szczepienia zelektryzowała oborniczan do końca, minister Dworczyk już ją zweryfikował oświadczając w piątek: Program szczepień masowych na pewno będziemy musieli zmodyfikować, więc nasze plany i kalendarz szczepień też się zmienią, bo będzie o 40% mniej szczepionek niż założyliśmy.

Następnego dnia poinformował, że z powodu mniejszych dostaw zostają wstrzymane szczepienia w grupie zero, bo będzie mniej szczepionek z berlińskiej fabryki.

Wiadomości tej wysłuchała też magister farmacji prowadząca aptekę w Obornikach. Miała termin szczepienia na poniedziałek 18 stycznia i już się nim bardzo cieszyła, bo odporność jej organizmu daleka jest od ideału. Szczepienia jednak nie będzie, bo szczepionek nie doślą, choć w magazynie centralnym wciąż leżą setki tysięcy szczepionek czekających na drugie szczepienie.

Szczepienia mają ruszyć 25 stycznia. W jakim tempie, nikt nie wie, kto się zaszczepi, też tego nikt nie wie, kiedy osiągniemy odporność populacyjną, to też nie jest jasne.

Podobne artykuły