Afera szalikowa

Afera szalikowa

ROGOŹNO. Radny rady miejskiej Maciej Kutka pohandlował niedawno szalikami klubowymi Wełny Rogoźno i szybko zrobił się z tego spory szum.

Przepychanki pomiędzy radnymi koalicji i opozycji stały się normą, więc niewiele osób z otoczenia rady interesował problem szalikowy. Temat powrócił, gdy koledzy z opozycji zaczęły tłumaczyć sprawę szalików swego kolegi Macieja Kutki.

Gdy nikt z postronnych nie mógł się już połapać w tej „szalikowej aferze”, w czasie ostatniego posiedzenia rady miejskiej głos w tej sprawie zabrał prezes Klubu Sportowego Wełna Rogoźno Mirosław Pokrzyński, by publicznie i przed kamerami wyjaśnić, jak to sam nazwał: Bulwersujące zajścia.

– Niefortunne szaliki zostały zamówione przez Kutkę, a sprzedawane przez osoby trzecie – stwierdził prezes Pokrzyński.

– Kutka zwrócił się z zamiarem zamówienia szalików z logo Wełny, ale o dystrybucji nie było mowy. Prosił o logo i go dostał. Moje oczekiwania były jednak inne. Do tej pory Maciej Kutka nie wykazywał się jako działacz sportowy. Jednak szaliki powstały i zostały sprzedane bez zgody władz stowarzyszenia. Oznajmiam, że szaliki zostały rozdysponowane poza zgodą klubu. Teraz szaliki są noszone przez osoby o niskim statusie społecznym, za co mam do Macieja Kutki żal – stwierdził Pokrzyński.

W tej sytuacji prezes zapytał publicznie radnego: Czy ma pan porozumienie do działania jako wolontariusz? Gdy Maciej Kutka odparł: Nie. Zapytał: Co pan zrobił dla stowarzyszenia? Maciej Kutka odparł: Nic.

Zwracając się do radnych, prezes Pokrzyński rzekł: Macie przykład mianowania się kierownikiem dystrybucji szalików klubowych, niezgodny z prawami stowarzyszenia. Klub został pierwszy raz w historii ukarany za działalność kibiców. Pana prowokacyjne zachowanie (do Kutki), nawet pajacowanie, było prowokacją wobec pseudokibiców, których pan ściągnął na stadion i jest pan odpowiedzialny za ich zachowanie. Za pana czasów, gdy pan został kierownikiem seniorów, zaczęła się akcja rozwieszania „transparentów”.

Dalej padały z ust prezesa kolejne oskarżenia. Wśród nich były oskarżenie o to, że: W lodówce zamiast wody mineralnej schładzała się butelka czarnej żubrówki i puszki z piwem.

Prezes Mirosław Pokrzyński nie krył żalu wobec radnego i nie szczędził mu przykrych uwag.

Jest w Polsce powiedzenie o kiepskim interesie, że ktoś „wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle”. Być może zastąpi go nowe – „wyszedł na tym jak Kutka na szalikach”.

Podobne artykuły