Ilu oborniczan umrze na koronawirusa?

Ilu oborniczan umrze na koronawirusa?

ZIEMIA OBORNICKA. Rząd wprowadził stan epidemii i nałożył na oborniczan nowe obowiązki i prerogatywy, żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Do czwartku, godziny 15, nie stwierdzono zarażenia koronawirusem u żadnego mieszkańca Ziemi Obornickiej. W ubiegłym tygodniu jednego z mieszkańców powiatu obornickiego przewieziono karetką do szpitala na ul. Szwajcarskiej w Poznaniu, z podejrzeniem zakażenia. Okazało się, że nie jest zakażony. Wczoraj do szpitala zakaźnego przewieziony został mieszkaniec Obornik z podejrzeniem zakażenia. Czekamy na wyniki. Nie należy jednak mieć złudzeń – prędzej czy później mieszkańcy zaczną chorować.

Jeszcze przed dwoma tygodniami nie było osób objętych kwarantanną w regionie. Akcja powrotu do kraju spowodowała, że – jak się szacuje – od trzystu do pięciuset mieszkańców powróciło do swoich domów w regionie. Oficjalnie, w samym powiecie obornickim jest ich na kwarantannie ponad stu. Nie powinni wychodzić z domów, to oni stanowią potencjalnie największe zagrożenie dla innych. Z domu nie powinien także wychodzić nikt, kto ma objawy przeziębienia czy grypy.

W kilku sklepach w Obornikach, Rogoźnie i Ryczywole doszło już do incydentów, gdy sąsiedzi spotykali tam osoby, które wróciły z zagranicy lub wykazywały oznaki choroby. Mieszkańcy jednej z wsi informują z trwogą, że ich sąsiad, który wrócił z zagranicy, chodzi po miejscowości jakby nigdy nic.

Nie należy się dziwić reakcjom ludzi. Według statystycznych szacunków, gdyby sytuacja rozwinęła się w sposób średnio niekorzystny, na Ziemi Obornickiej, może zachorować nawet ponad 300 osób, z których umrze do 20. Gorzej, gdyby wskutek nieodpowiedzialnego zachowania niektórych osób, na Ziemi Obornickiej powtórzyłoby się włoskie Bergamo.

Gdyby nastąpił wariant włoski czy hiszpański, trzeba te liczby pomnożyć kilkukrotnie. Wariant włoski oznacza, że w okolicznych szpitalach zabrakłoby respiratorów, gdyż zbyt wielu zarażonych zachorowałoby jednocześnie.

Gdy piszemy te słowa, liczba zmarłych we Włoszech wynosi ponad 8 tysiąca osób, a w Hiszpanii ponad 4 tysiące osób. W Niemczech liczba zgonów przekroczyła 250. W Polsce zmarło dotąd 14 osób.

W momencie, gdy spłaszczymy krzywą zachorowalności, to dajemy szansę służbie zdrowia na leczenie chorych, na stopniową wymianę w szpitalach ludzi, którzy zdrowieją, na chorych, którzy przychodzą. Na razie system jest w pełni wydolny i sprawnie może zajmować się chorymi. To do tego, by tak pozostało, sprowadza się dziś całe zarządzanie kryzysowe – stwierdził minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Pozostaje mieć nadzieję, że środki wprowadzone przez władze okażą się skuteczne i przewidywania się nie spełnią.

Podobne artykuły