Pływalnia ze stratą – nauka pływania najważniejsza, a sport w klubach

Pływalnia ze stratą – nauka pływania najważniejsza, a sport w klubach

OBORNIKI. Komisja oświaty i spraw społecznych rady miejskiej spotkała się z osobami zainteresowanymi nauką pływania oraz sportem pływackim dzieci. O spotkanie poprosił radny Henryk Brodniewicz, a powodem, jego zdaniem. jest potrzeba analizy i ewentualnych zmian w regulaminie zajęć pływackich w obiekcie Centrum Rekreacji Oborniki.
Henryk Brodniewicz był przez 20 lat instruktorem nauki pływania i można go śmiało nazwać ekspertem.Sprawa zajęć na terenie pływalni zajmuje całe środowisko nauczycieli związanych z wychowaniem fizycznym i co za tym idzie, pływaniem.
Tu najważniejszym jest fakt, że od czasu objęcia dzieci nauką pływania do teraz nie było w Obornikach i okolicy żadnego przypadku utonięcia dziecka. Jak wyliczył Brodniewicz, z nauki pływania skorzystało 100% dzieci skierowanych na pływalnię. Potem doszły klasy sportowe i do 765 dzieci uczących się pływać doszło 269 dzieci z klas pływackich. – W klasach ogólnych jest 765 godzin pływania, a w klasach sportowych 1614 – wyliczył pan Henryk dodając: finansowanie nauki pływania pochłaniają klasy sportowe, a dzieciom, które miały się uczyć pływać zostaje 1/3 tej kwoty, co nie jest w porządku, bo nauka pływania kosztuje podatników grubo ponad milion złotych rocznie. Nauka pływania powinna być faktycznie nauką pływania, zaś klasy sportowe owszem, także ważne, ale powinny być realizowane w innych ramach i za inne pieniądze. Dopisanie do nauki pływania klas VIII to prawdziwe kuriozum.
Trudno się z nim nie zgodzić, bo pływanie jest dyscypliną sportu uprawianą indywidualnie. W przypadku dzieci szkolnych jedyny i uzasadniony sens jest w grach zespołowych. Sporty indywidulane nie są objęte szeroką liczbą trenujących, a istnieją jedynie dla wybranych. Dla nich są właśnie UKS-y.
Henryk Brodniewicz chce powrotu do założonych celów z początku organizowanej nauki pływania. Zauważył, że: Dla dzieci wiejskich nauka pływania jest w niemal 80% jedynym kontaktem z basenem i trzeba wydłużyć ich zajęcia z 45 minut do półtorej godziny.
Odpowiadający za oświatę Krzysztof Hetmański stwierdził: Chcę, by możliwie największa liczba dzieci w Obornikach pływała. Nadal są to dwa roczniki, a do tego zerówki, jako zachęta dla rodziców, by wybierali przedszkola w szkołach. Doszły też klasy sportowe. Tymczasem model pływania w klasach od I do III wydaje się być optymalnym. Pływanie sportowe tylko w klubach popieram obydwoma rękoma, choć utrzymywanie dwóch klubów pływackich zakłóca organizację.
By model I-III był możliwy, trzeba przepracować siatkę godzin we wszystkich szkołach, a będzie to trudne.
Sekretarz Krzysztof Nowacki wyraził w tej kwestii stanowisko gminy: Wspieramy naukę pływania, a jest to często pierwszy kontakt dziecka z wodą. Powstanie UKS w szkołach było inicjatywą oddolną, wypływającą od samych nauczycieli. Przekłada się to na działanie w klubie. Kluby wyłaniają przyszłych zawodników. Dzieci w klasach I-III nie mają możliwości uprawiać innych sportów, a pływanie jest ogólnorozwojowe.
Prezes UKS II Oborniki, Mariusz Kozłowski potwierdził: Była potrzeba powstania klubu, bo nauka gminna w starszych klasach się wykrusza. Chcą starować pod godłem Obornik, a nie jednego z obornickich UKS dwójki czy trójki. Liczą na dotację od gminy. Połączenie dwóch klubów w jedno będzie bardzo praktyczne. Nasz UKS wyrabia sobie właśnie licencję. W EXTRIM TEAM jest niewielu z klas starszych. Trzeba się dogadać.
Mateusz Daszkiewicz z EXTRIM TEAM był odmiennego zdania niż prezes Kozłowski: UKS to jak stowarzyszenie kultury sportowej, zrzeszające wszystkich trenujących. Nie jest możliwe ich połączenie. W ferie przychodzi grupa 25 dzieci. Ogranicza to liczba instruktorów, a jak dojdą inne, to 75 dzieci nie zmieści się w tych ramach. Trenujemy od 6 rano, w weekendy, bo 10 godzin w tygodniu być powinno. Dzieci potem idą do innych sportów. Przyznał, że: Zasadne byłoby wydłużenie zajęć w klasach I-III. Muszę się jednak zastanowić, jak to zmieścić, bo na basenie owe 750 dzieci, to jest to maximum i mamy problem. Szkoły sportowe już się potem nie mieszczą. Po południu przychodzą klienci komercyjni i nie można oddać pływalni dzieciom. Nie widzę możliwości, by środki na naukę pływania były przekazane trenerom klubów sportowych. To co płynie z pożytku publicznego wystarcza tylko na sprzęt, dla trenerów nie wystarcza. W dwójce jest sześć oddziałów klas sportowych, a w trójce siedem. Prowadzenie zajęć na pływalni do klas VII czy VIII nie ma uzasadnienia. Uczniowie najczęściej występują w koszulkach, by zaliczyć godzinę w obiekcie pływalni.
Krzysztof Nowacki był zdania, że kluby powinny się dogadać, ale poza urzędem. – Klasy sportowe z dwójki i z trójki są jedyne. Rodzice dzieci ze szkół wiejskich wysyłają je do tych szkół, bo to jedyna możliwość kontaktu ze sportem pływackim. Faktycznie z klas starszych przychodzi niewielu, nie przebiera się na basenie, zalicza jedynie godziny. Fakt wysyłania dziecka na basen, pływaka z niego nie zrobi, bo nie każdy ma do tego predyspozycje.
Jarosław Paulus przyznał, że finansowanie klubów jest możliwe tylko z budżetu gminy, co łączy się z likwidacją finansowania innych form uprawiania sportu. Krzysztof Hetmański wyliczył: Są trzy UKS-y, wszystkie się mieszczą w siatce zajęć szkolnych, a twierdzenie przez Daszkiewicza, że się nie da, jest zaciemnieniem obrazu. Możemy czasowo ograniczać pływania w zerówkach na rzecz klas starszych. Trzeba kończyć klasy sportowe na piątej klasie. Jest to możliwe i realne, ale nie zaraz, lecz po paru latach. Cieszyłaby szansa na współpracę pomiędzy dwójką a trojką.
Krzysztof Nowacki zaproponował takie oto ciekawe i rozsądne rozwiązanie: Można stworzyć jedną klasę mistrzostwa sportowego w jednej ze szkół i niech tam wybrane ze wszystkich szkół „perełki” ćwiczą. Poparł go Jarosław Paulus: Ten pomysł jest dobry. Zmiana szkoły nie jest od IV klasy problemem, a kto ma chęci i możliwości niech się rozwija. Jacek Okpisz wyraził opinię, iż: Najlepiej, aby uczyły się pływania roczniki I–III, a od wyższych niech ćwiczą ci, którzy chcą sport. Jednak trzeba pamiętać, że jest to sport indywidualny i powinno się pływać w klubach. Być może Oborniki mieć będą jakiegoś mistrza, ale o 15 mistrzach to mrzonka i nie ma co udawać. W szkołach wiejskich są talenty i trzeba dać im możliwość ich wyłonienia.
Gdy większość zainteresowanych była zdania, że czas, miejsce i środki powinny tylko wspierać na naukę pływania, prezes PWiK, Tomasz Augustyn przypomniał, że dla niego najważniejsze jest niezakłócone finansowanie owego pływania: Wliczył, że: przez cały 2017 rok strata na pływalni wynosiła 430, w roku następnym już ponad 700 tys., w roku 2018 ponad pół miliona. Spółka spłaca kredyty za modernizację i długo jeszcze będzie spłacać. Spłaca z amortyzacji i to się księgowo bilansuje. Jakiekolwiek obcięcie finansowania nauki pływania zwiększy nam stratę. Siatka godzin jest jeszcze do rozciągnięcia. Najważniejsze, że korzystają z pływalni dzieci. Byłoby dobrze, gdyby korzystało z niej jak najwięcej dzieci wiejskich. Grupa, która chodzi z klasą na pływalnię, ale do wody nie wchodzi zawsze była i będzie. Czy płacić będzie gmina czy kluby, dla nas na jedno wychodzi.
Prezes ostrzegł, że energia elektryczna wzrosła o 60%. Spółka owszem dostała zwrot za pierwsze półrocze, ale za drugie i dalej już nie dostanie. Gnębi budżet pływalni też pensja minimalna. Na razie sobie z tym radzi. Spółka zatrudnia na etat grupę pracowników na terenie pływalni, a latem te osoby roznoszą listy, by na siebie zarobić. Jednak gdy płaca minimalna wzrośnie do 4 tysięcy złotych, będzie problem. Miał też dobre wieści: Udało się wynegocjować w firmą ratowników dobre warunki na starych kwotach. Przychód z sali konferencyjnej jest mały i warto przenieść do niej jeden z wydziałów Urzędu Miejskiego, bo gmina korzysta z sali dwa razy, jest w roku 40 eventów, a pozostały czas sala stoi pusta.

Podobne artykuły