Forum rolnicze problemów nie rozwiązało

Forum rolnicze problemów nie rozwiązało

UŚCIKOWO. W ubiegły wtorek odbyło się kolejne Forum Rolnicze zorganizowane przez Wielkopolską Izbę Rolniczą w gościnnych progach świetlicy w Uścikowie.
Na początek swój czas dostali sponsorzy: bankowcy, ubezpieczeniowcy, producenci preparatów dla rolnictwa i im podobni, reklamujący swoje usługi.
Potem Powiatowy Lekarz Weterynarii Joanna Karmelita Bach omówiła sprawę chorób zwierząt, zasady higieny i postępowania w razie stwierdzenia niepokojących symptomów. Temat był szczególnie ważny wobec doniesień o ptasiej grypie, której ogniska odnotowano już u bram powiatu obornickiego.
Radny Rogoźna Paweł Wojciechowski poruszył sprawę eternitu. Jego demontaż i wywóz do utylizacji był na terenie powiatu obornickiego organizowany corocznie przez starostwo powiatowe. W ubiegłym roku jednak odbioru zaniechano i na skutki nie trzeba było długo czekać. Według radnego eternit można spotkać na ulicach, w rowach, lasach i tego rodzaju miejscach w gminie. Wójt Ryczywołu Henryk Szrama przyznał, że nie czekając na działanie starostwa sam zajął się sprawą eternitu, w tym roku ma już wsparcie finansowe i to w 100 procentach.
Dyrektor oddziału terenowego Agencji Rynku Rolnego Bogdan Fleming był krytyczny wobec Parlamentu Europejskiego, który: Wtrąca się w sprawy polskich sądów. Poseł Krzysztof Paszyk przyznał, że: Polskie sprawy należy załatwiać we własnym domu. Skupił się na sprawie wysokości świadczeń dla polskich rolników komunikując, że wsparcie dla polskiego rolnictwa będzie o 20% mniejsze. Był krytyczny wobec opóźnienia wypłat rolnikom należnych im pieniędzy.
Biorący udział w Forum Edmund Mielke z Kaziopola przyznał, że: Obietnica pieniędzy w maju to dla rolników tragedia, bo potrzebują ich już teraz, a bez nich będzie im bardzo ciężko, biorąc pod uwagę, że większość jest bardzo zadłużona.
Kierujący powiatowym oddziałem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Tomasz Kamiński kwestie dopłat pominął, bo nie ma tego zadania w powierzonym jego pieczy biurze. Jego oddział zajmuje się generalnie suszą, a resztą biuro w Poznaniu. Co do działania w kierunku łagodzenie skutków suszy powiedział: Ma być pomoc suszowa, ale jej nie ma, bo nie ma pieniędzy. Jak będą pieniądze, to będą decyzje i zobaczymy. Rolnik i przewodniczący rady gminy Ryczywół Łukasz Krzysko wyraził nadzieję, że więcej suszy nie będzie.
Przedstawiciel poznańskiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) też dopłaty pominął, skupiając się na polskich smakach, pożyczkach dla rolników i konkursach dla Kół Gospodyń Wiejskich. Opowiadał o platformie żywieniowej, programach dla szkół, takich jak szklanka mleka i jabłko dla ucznia.
O żywności mówił też Bogdan Fleming: Mamy wielką nadprodukcję żywności. Musimy sprzedać 30% polskiej żywności i to na różne rynki. Skarb państwa uzyskuje ze sprzedaży dodatkowe pieniądze. Polska szuka rynków zbytu i mam nadzieję, że ceny pójdą w górę, choć na razie spadają. Namawiał na produkcję kurczaków, bo Polska jest największym jej hodowcą, choć ptasie grypa zagraża. – Aby zachorowań nie było, to nie należy nikogo do gospodarstwa wpuszczać. Jeżeli będzie likwidacja stada, a komisja stwierdzi, że byli wpuszczani, to wypłaty nie będzie i nie można się na to gniewać. Musicie pozamykać i nie wpuszczać. Nie pominął sprawy suszy, wyrażając nadzieję, że: Sprawa suszy będzie inaczej załatwiana, bo są błędy i kontrowersje. Straty są źle wyliczane i trzeba to zmienić.
Nadleśniczy Jacek Szczepaniak mówił o ograniczaniu populacji dzików. Na terenie jego działania jest 14 obwodów i 12 kół łowieckich, obejmujących swoim działaniem region Nadleśnictwa Oborniki. Realizują swój wieloletni plan hodowlany. Jeleni jest obecnie 630 sztuk, o 40 mniej, dzików 733 sztuki i w związku z ASF liczba ta została bardzo ograniczona. Wszelkie liczby dotyczące hodowli zostały obcięte do 60%.
Zabija się coraz więcej jeleni, a ze względu na wilki nieco mniej saren. Zastrzelono mniej dzików niż można było ich zabić, bo i tak pogłowie tych zwierząt spadło – 1227 sztuk i był to według nadleśniczego rekordowy rok w historii łowiectwa, bo zabito dwa razy więcej zwierząt niż zwykle.
Na ten sezon zaplanowano zabić ponad 1400 dzików, więc o 200% więcej, a jest w zainteresowanych nadzieja na to, że może uda się zabić ich nawet pięć razy więcej.
Jacek Szczepanik wyjaśnił zebranym, skąd się wzięło w lasach aż tyle dzików: Dzików jest więcej, bo było przez ostatnie dwa lata więcej żołędzi. Ponadto od 2011 roku nie było na tym terenie zimy, co zwiększa rozród i populację. Hodowla kukurydzy powoduje, że dzikom nie brakuje pożywienia, także i po zbiorach.
Problemem jest według niego to, że wyłączono z polowań zalesione połacie Obornik. Nie wolno strzelać do dzików w okolicach obornickiej pływalni i innych takich miejscach będących w granicach miasta. Co do opinii o roznoszeniu wirusa ASF przez dziki był najwyraźniej sceptyczny: W okolicach Uścikowa znaleziono wyrzucone zdechłe prosię i to może być źródło ASF. Dziki nie są problemem w rozprzestrzenianiu się ASF, dziki chore już zdechły i nie zagrażają, a te co zachorują też padną. Namawiał zebranych do wspólnego działania i to bez oglądania się na innych. Ostrzegał ich: Jak ASF lub ptasia grypa trafi do sąsiada, to ucierpią wszyscy w koło.
Następną osoba przy mikrofonie była Monika Musiał z powiatowego inspektoratu hodowli i ochrony roślin, która mówiła o bezpiecznej żywności. Przypomniała: Zdrowie roślin jest postawą do produkcji tej żywności. Kwalifikowany materiał siewny podnosi wysokość plonów, więc warto o tym pamiętać. Materiałem siewnym są także sadzeniaki ziemniaka, czego nie wolno rozprzedawać bez pozwolenia. Stosowanie nielegalnego materiału siewnego grozi zniszczeniem plantacji, np. kukurydzy, co prócz wysokich kar finansowych grozi też brakiem paszy dla zwierząt.
Była też mowa o środkach ochrony roślin, czasem fałszowanych, bez polskich metek, o zmianach w prawie dotyczącym produkcji nasienniczej, rejestrach podmiotów profesjonalnych, obowiązkach i karach. Osobnym tematem były opryskiwacze i sprawa szkoleń, a Paweł Bydałek podał ich terminy.
Bogdan Fleming kolejny raz wrócił do głosu, ostrzegając rolników: Jesteśmy obserwowani, fotografowani i podsłuchiwani przez większą część społeczeństwa. Doktorzy opowiadają głupoty i niestworzone rzeczy, a jak nam zabraknie żywności, to wszyscy zobaczą.
Prezes Wlkp. Izby Rolniczej Piotr Walkowski podsumował: Jest przyspieszenie w rolnictwie, ziemia nie zamarzła i jest ciepła, nie ma co patrzeć na dotychczasowe terminy siewów i warto siać. Tymczasem jest zakaz wjazdu na pola i to w tym roku o jeden dzień dłużej. Na rzepaku są już pąki, trzeba go dokarmiać, bo będzie problem z brakiem zaolejenia.
Przyznał, że liczy na komisarza UE Wojciechowskiego, że dozwoli on i przyspieszy, a także na ministra Ardanowskiego, który może wpłynąć na tego Wojciechowskiego. Poinformował też, że obniża się stan wód: Na poziomie metra najczęściej nie ma wody. Trzeba siać część zbóż, bo później wody będzie jeszcze mniej i grozi to katastrofą.
Po każdym z punktów zebrani zadawali pytania. Rolnicy dzielili się też uwagami i co by nie rzec, zachwyceni swą sytuacją nie byli. Jeden z nich obrazowo tłumaczył: Dzik żywy należy do Lasów Państwowych, ustrzelony należy do myśliwego, a padły na polu jest właściciela pola, który musi zapłacić za jego utylizację i taka jest ta sprawiedliwość.
Wspomniany już Edmund Mielke przyznał, że: Choć cena świń nieco wzrosła, to cena byków dramatycznie spadła, tak że nie ma sensu ich trzymać. Inni rolnicy winili urzędników za brak opieki nad rolnictwem i nadmierne obciążanie ich kosztami.
Forum pozwoliło na lepsze oświetlenie problemów, choć żadnego z nich nie rozwiązało.

Podobne artykuły