Dlaczego burmistrz Obornik Tomasz Szrama został zawieszony?

Dlaczego burmistrz Obornik Tomasz Szrama został zawieszony?

OBORNIKI. Informując w poprzednim numerze gazety o sprawie zawieszenia burmistrza Obornik Tomasza Szramy, mieliśmy niewiele pewnych danych, za to sporo informacji niepotwierdzonych, nierzadko mylących.
Parę dni później udało się nam dotrzeć do faktów i danych, dzięki którym możemy dziś przekazać relację znacznie pewniejszą i rzetelną.
Trzeba by zacząć od tego, że w sprawie zawieszenia burmistrza Obornik nie uczestniczyły żadne trzyliterowe służby, jak CBA, choćby dlatego, że sprawy urzędnicze podlegają prokuraturze. Sprawa nie ma też w żadnym przypadku charakteru korupcyjnego, lecz ma dotyczyć błędu urzędniczego, stąd prokuratura. W tym konkretnym przypadku wybrano… prokuraturę wojskową.
Być może dlatego, że nie jest ona tak obłożona postępowaniami jak cywilna, a być może dlatego, że nie zasiadają w niej prokuratorzy z wiedzą o samorządach, lecz raczej fachowcy od spraw związanych z armią.
Tomasz Szrama otrzymał wezwanie do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu z tygodniowym wyprzedzeniem, więc w czwartek, dwa tygodnie temu, udał się do stolicy Wielkopolski, aby w gmachu przy ulicy Solnej usłyszeć to co usłyszał.
Dopóki nie ma formalnego oskarżenia, trudno dowiedzieć się co mu się faktycznie zarzuca.
Ostatecznie burmistrz miał się dowiedzieć tam o zainteresowaniu prokuratora sprawą prowadzenia przetargów na remont byłych Konsumów oraz tego, że nie ma mowy o zarzutach korupcyjnych, lecz o domniemaniu błędu urzędniczego, związanego z prowadzeniem przetargów na dostosowanie tego obiektu do nowych zadań.
Prewencyjnie Tomasz Szrama został zawieszony w znacznej części swych obowiązków. Piszemy „części”, bo ma prawo do występowania w formie reprezentacyjnej, przebywania w Urzędzie Miejskim i pełnego kontaktu z jego pracownikami.
Sprawa wspomnianych tu przetargów, leżąca u podstaw do ewentualnego oskarżenia burmistrza o błędy, wygląda następująco.
Budynek po byłej stołówce milicyjnej Konsumy w Obornikach, w największym skrócie, został przekazany przez Skarb Państwa starostwu, a starosta przekazał go gminie. Burmistrz przeprowadził szerokie konsultacje ze wszystkimi gremiami doradczymi w sprawie jego przyszłego zastosowania i ostatecznie postanowiono przekształcić go po remoncie w dom dziennego pobytu dla seniorów.
Burmistrz wystąpił o środki zewnętrzne na remont i udało mu się uzyskać ogromnie dofinansowanie.
W lutym, roku 2014, został ogłoszony przez urząd miejski przetarg na studium wykonalności i projekt przebudowy, potem były kolejne przetargi na prace termomodernizacyjne oraz na sam remont i przystosowanie wnętrz budynku do potrzeb jego przyszłej funkcji.
W pierwszym postępowaniu na całość prac remontowych wystąpiła tylko jedna obornicka firma, „K” Jej oferta była jednak o 200 tysięcy wyższa niż zaplanowano to z budżecie gminy.
Urząd przygotował drugi przetarg, w wyniku którego najlepszą ofertę złożyła inna obornicka firma „R”, choć zainteresowanie okazało się większe, bo do przetargu przystąpił też „K”. Tu oferta „R” okazała się najkorzystniejsza – niestety wciąż wyższa od kwoty założonej w budżecie i to o 40 tysięcy złotych.
Ogłoszono trzeci przetarg, tym razem najkorzystniejszą i mieszczącą się w budżecie ofertę złożyła firma POL-BUD ze Stęszewa. Właścicielowi tej firmy tańsza od innych oferta mogła się wydać korzystna, bo planował też przebudowę obornickiego targowiska.
Ostatecznie w roku 2016 burmistrz podpisał umowę na prace termomodernizacyjne, a te przebiegły w dobrym tempie i ze starannością. Potem ze stęszewską firmą były pewne problemy, ale nie to jest przedmiotem całej sprawy.
Wedle naszej wiedzy, problemem wydaje się być decyzja ogłoszenia trzeciego przetargu, podczas gdy już w drugim jedna z obornickich firm była bliska sprostaniu wymogom przetargu, a i tak nie ona została zwycięzcą. Tu jednak trzeba pamiętać, że oferta tej firmy była o 40 tysięcy wyższa. Formalnie burmistrz mógł przesunąć środki z innych inwestycji i dołożyć do budżetu owe 40 tysięcy, ale tego nie zrobił, bo nie musiał i z korzyścią dla gminy ogłosił trzeci przetarg.
Miało to się nie spodobać prokuratorowi, który wini włodarza Obornik o narażenie na straty obornicką firmę „R”.
Kwestionuje też treść oświadczenia burmistrza składanego do każdego przetargu, że „nie wiążą go ze zwycięzcą przetargu żadne związki rodzinne, towarzyskie, finansowe ani inne”.
Faktem jest to, że swego czasu do Tomasza Szramy zwrócił się ksiądz rektor Domu Zakonnego w Bąblinie, Piotr Gałązka, z prośbą o rekomendację firmy mogącej wykonać wart kilkanaście milionów remont klasztoru. Burmistrz wskazał na powszechnie znaną ze swej solidności i terminowości firmę „R” i to ona uzyskała korzystny kontrakt o wygranym przez nią przetargu na budowę świetlicy wiejskiej w Ocieszynie nie wspominając.
W tym przypadku Bąblina przetargu nie było, co klasztory i im podobne instytucje są traktowane jako prywatne i przetargom nie podlegają.
Nie słyszeliśmy, aby właściciele firmy „R” skarżyli się na decyzje burmistrza, skutkiem których nie otrzymali kontraktu na przebudowę dawnej stołówki milicyjnej Konsumy.
Z tych wszystkich powodów trudno zgadnąć, w jakim kierunku podąży postępowanie prokuratorskie, o ile w ogóle zostanie Tomaszowi Szramie przedstawione oskarżenie i prokurator zbierze dowody mogące mieć w sądzie wystarczającą wagę do rozpoczęcia postępowania.
Burmistrz został zawieszony na okres dwóch miesięcy. Może być odwieszony lub z ważnych powodów owe zawieszenie może być prewencyjnie wydłużone.
Przetargami w Urzędzie Miejskim zajmują się osoby o wielkim doświadczeniu, powołane w znacznej części przez poprzednią jeszcze burmistrz. Mają za sobą długi staż i grubo ponad setkę przetargów „na koncie” i to nigdy nie kontestowanych.
Nikt z urzędników nie został w przedmiotowej sprawie, jak na razie, nawet przesłuchany.
Władzę w gminie sprawuje obecnie pełniący formalnie obowiązki burmistrza Piotr Woszczyk. Otrzymał on umocowanie przez wojewodę wielkopolskiego. Jego status potwierdziła też RIO i inne ważne w takich przypadkach instytucje.
Swymi nowymi obowiązkami Piotr Woszczyk podzielił się z sekretarzem Krzysztofem Nowackim, więc nie może być mowy o żadnym zastoju.
Udało nam się spotkać z Tomaszem Szramą. Swoją sytuację znosi z ogromnym spokojem niczym chorobę lub dopust boży. Nie kryje zaskoczenia powstałą sytuacją, choć zgadza się z tym, że każdy wójt, burmistrz czy prezydent, mający choćby najmniejszy styk z polityką, musi przez całą kadencję czuć się jak żołnierz na wojnie, gdy nie wie kiedy i skąd draśnie go kula. Być może kula ta została wystrzelona w kierunku ważnego polityka, a w Szramę trafiła? To jednak tylko domniemanie.
Ma on dziś czas na odpoczynek, zaległości towarzyskie i lekturę. Często odbiera dowody sympatii i poparcia, nie kryjąc, jak bardzo jest to dla niego teraz ważne i budujące.
Woda w Warcie i Wełnie płynie wciąż w tym samym kierunku i wypada jedynie czekać na dalszy rozwój wypadków lub ich całkowite wyciszenie.

Podobne artykuły