Syty biednego nie zrozumie, czyli dyskurs o dotacji dla CIS

Syty biednego nie zrozumie, czyli dyskurs o dotacji dla CIS

ROGOŹNO. Rogozińskie Centrum Integracji Społecznej otrzyma w tym roku z budżetu gminy Rogoźno wsparcie w wysokości 150 tysięcy złotych i są to jedne z najlepiej wydanych pieniędzy. Dobrze przemyślany i bogaty gminny program socjalny stawia Rogoźno na czele tych miast, w których troska o zabłąkanego lub doświadczonego przez życie człowieka jest warta wszelkich pochwał i wręcz naśladownictwa.
Choć owe 150 tys. nie pokrywa nawet wynagrodzeń trenerów, to i tak jest dla CIS bardzo cenne.
Uczestnicy projektów CIS uczą się zawodów, wykonują prace publiczno-pożyteczne, edukują się, konsolidują i uspołecznią. Wspieranie przez gminę CIS popierał radny Adam Nadolny: CIS wyciąga ludzi z uzależnień, z problemów i pomaga budować im życie na nowo. Nie wolno nam na nich oszczędzać.
Odmiennego zdania był Henryk Janus: CIS-owi się płaci za ich pracę, więc po co im dotacja? Podobnie krytyczni byli koledzy z jego klubu, którym burmistrz Roman Szuberski tłumaczył: Praca wykonana przez tę organizację jest nie do przecenienia. CIS wykonuje ogromne prace na rzecz gminy, buduje za część pieniędzy, które trzeba by płacić firmom zewnętrznym. Choć może uczestnicy CIS pracują nieco dłużej, to jednak uczą się i pracują chętnie oraz tanio. Przemówiło to do Huberta Kuszaka, który przyznał, że CIS-u nie atakuje i ręki na tę organizację nie podnosi.
Można by jeszcze długo relacjonować dysputę nad dotacją dla Centrum Integracji. Zamiast tego lepiej zacytować dość smutną konkluzję, jaką wysnuła słuchając radnych opozycji, kierująca CIS Krystyna Gromanowska: Dyskutujecie państwo nad w sumie niewielką dotacją, sami biorąc co miesiąc po niemal 1500 złotych diet?

Podobne artykuły